REKLAMA

Kultura, Oświata

Jedyny Polak na Harvardzie

Opublikowano 22 stycznia 2021, autor: jb

Zachary Lech, wcześniej Zachariasz Kowalski z Lubska zakończył właśnie pierwszy semestr studiów na Uniwersytecie Harvarda w USA. Jest jedynym Polakiem z 1.600 osób przyjętych na pierwszy rok.

Dlaczego Zachary Lech a nie Zachariasz Kowalski?

Zachary Lech: Miałem fanaberię, która kosztowała mnie 37 zł i wizytę w Urzędzie Stanu Cywilnego. Lech to nazwisko mojej mamy, a ten Kowalski zawsze nie do końca mi pasował. Jak miałem okazję, to postanowiłem go sobie zmienić. Jeżeli chodzie o imię, Zachariasz jest długie, i tak wiele osób go skracało, a na pewno Amerykanom ciężko by go było wymówić. Zachary jest łatwiejsze.

Ale zmiana imienia i nazwiska to nie jedyna zmiana w ostatnim czasie.

Przy okazji tego, że przez pandemię siedzę tyle w domu i mam dużo czasu, to pomyślałem, że warto coś z tym zrobić. Od marca jest mnie 30 kg mniej.

W ubiegłym roku pisaliśmy, że miałeś możliwość studiowania w angielskim Cambirdge lub amerykańskim Prinston. Jak to się stało, że studiujesz na Harvardzie?

Jeżeli chodzi o aplikowanie na studia w Wielkiej Brytanii, to tam wyniki pojawiają się już w styczniu. Wyniki ze Stanów przychodzą później. Zostałem też przyjęty do Prinston. Jak już miałem te obie decyzje, pomyślałem, żeby zaaplikować jeszcze do paru znanych uczelni. Bo co się najgorszego może stać? Najwyżej mnie nie przyjmą, a jeśli przyjmą, to będę się martwił. W marcu się okazało, że zostałem przyjęty na Harvard. Stwierdziłem, że skoro się dostałem, to warto dać Harvardowi szansę.

Prinston i Harvard to jedne z najlepszych uczelni na świecie. Trudno było wybrać pomiędzy nimi?

To był trudny wybór. Na samym początku wykluczyłem Cambirdge, Stany Zjednoczone wydawały mi się ciekawszą opcją. Harvard w Polsce jest chyba najbardziej rozpoznawalny, ale jeżeli chodzi o rankingi, to te dwie uczelnie są zawsze bardzo blisko siebie. Ale mimo wszystko sama nazwa i 400-letnia historia Harvardu zadecydowała.

Czym studia w USA różnią się od tych w Polsce?

Studia licencjackie w USA są bardziej ogólne. Na Harvardzie kierunek wybiera się dopiero na drugim roku, ale i tak nie należy się tym zbytnio przyjmować, bo tylko jedna trzecia zajęć na studiach jest ściśle powiązana z danym kierunkiem, a cała reszta to zajęcia, które mają rozwijać wiedzę ogólną. Można go zatem łatwo zmienić. Aktualnie najbardziej pociąga mnie politologia i germanistyka, ale przedmioty ścisłe też. Zresztą dwa kierunki, które mnie interesują później, czyli prawo i medycyna, są oferowane tylko po licencjacie, nie można ich studiować od pierwszego roku, tak jak w Polsce.

Czy pandemia koronawirusa zmieniła jakoś zasady studiowania w USA?

Pandemia pokrzyżowała plany wszystkim. Harvard w tym roku w całości prowadzi naukę on-line. Chaos w kraju jest także z wyborami prezydenckimi. Pierwszy semestr moich studiów spędziłem w Lubsku. Nie narzekam, bo studia w Stanach i tak bardzo różnią się od polskich bardzo na plus. Mamy małe grupy, 8-10 osobowe z profesorem. Zapraszane są na nie naprawdę znane osoby. Na zajęcia z poezji amerykańskiej pani profesor zaprosiła byłego wiceprezydenta Ala Gora, żeby z nami porozmawiał o wierszach. W Polsce byłoby to niemożliwe.

Są jakieś trudności w studiowaniu zdalnym?

-Na pewno nie jest to to samo, co na stacjonarnych zajęciach. Faktem jest też to, że jest 6-godzinna różnica czasu, więc dużo studiuję jednak po nocach. Zdarzało mi się już zostawać przed komputerem do 3 w nocy, żeby wszystko dokończyć. Ale za to w dzień mogę dłużej pospać.

Jak minął pierwszy semestr? Też kończy się egzaminami i sesją?

Tak, jestem już po pierwszym semestrze. Normalnie po semestrze jest sesja i egzaminy. Przez to, że wszyscy w zajęciach uczestniczą z domów, zamiast typowych egzaminów były projekty do wykonania albo do napisania dłuższe wypracowania.

Jesteś jedynym Polakiem przyjętym na studia w tym roku z 1.600 studentów. W USA studia są płatne. Ty nie musisz się także martwić o opłaty za studia, jak to zrobiłeś?

Otrzymanie samego stypendium nie jest już takie trudne. Najważniejsze jest, żeby się w ogóle dostać na uczelnię.  Potem trzeba udowodnić dochód rodziny poniżej 65 tysięcy dolarów rocznie, czyli ćwierć miliona złotych. Większość ludzi w Polsce miałaby szanse na takie stypendium. Cieszę się, że dostałem się do takiej uczelni, którą stać, żeby osobom mniej zamożnym na warunki amerykańskie fundować, bo koszty czesnego, akademika i wyżywienia sięgają 80 tysięcy dolarów rocznie.

Choć uczysz się zdalnie, drugi semestr nauki spędzisz za granicą.

Razem z grupą innych 9 studentów z Harvardu, postanowiliśmy pojechać na Kostarykę. Trochę z ułańską fantazją, po prostu wynajęliśmy tam mieszkanie. W Ameryce Łacińskiej nie ma tak surowych restrykcji, jeżeli chodzi o koronawirusa. Koszty życia są tam stosunkowo niskie, od uczelni dostaję też pieniądze, które mi na to pozwolą.  Najważniejsze jest też to, że w przypadku zajęć zdalnych nie będzie tam różnicy czasu. Bedę miał towarzystwo ludzi z uczelni i nie będę musiał siedzieć po nocach. Dla mnie to są same plusy. Można połączyć pożyteczne z przyjemnym.

Na Kostarykę Zachary wyleciał w środę, 20 stycznia.

Agnieszka Lech z Lubska, mama Zacharego, na co dzień nauczycielka logopedii w Zespole Szkolno – Przedszkolnym w Bobrowicach. – Ja jestem jego mamą, więc wiadomo, że jestem z syna dumna. Ale uważam, że po prostu osiągnął ogromny sukces. On zawsze się wyróżniał na tle rówieśników, on się już taki urodził. Interesowało go wszystko. Mam dwoje dzieci, jedno jest bardzo zdolne, a drugie wybitne. Zachariasz w przedszkolu rysował mapy, w czasie gdy większość dzieci jeszcze nie wie, co to jest. Nie kupowałam mu książek dla dzieci, tylko dziecięce encyklopedie. Nie czytałam mu przed snem Kubusia Puchatka, tylko mitologię aztecką, bo go to interesowało. Do nauki w ogóle nie trzeba było go zachęcać. Moje dzieci zawsze sprawy szkolne i lekcje robią same, ja im nie pomagałam. Cieszę się, że potrafi się dogadać z rówieśnikami i profesorami w różnych dziedzinach. Starałam się wychować moje dzieci normalnie, żeby wiedzieli, że trzeba wszystkich szanować i znaleźć wspólny język.
Napisz komentarz »