REKLAMA

Ludzie, wydarzenia, Sport

Nnamani kręcił obrońcami niczym Messi

Opublikowano 06 maja 2011, autor: Marcin Ruszkiewicz

Promień przegrał drugi mecz z rzędu. Podopieczni Roberta Czepińskiego nie sprostali na własnym stadionie Ilance, jednemu z głównych kandydatów do awansu.

Promień Żary – Ilanka Rzepin 0:2

Bramki: Kubacki (45.+1.min), Kasik (86. min)

Promień: Kowalczyk: Siciński (80. min Piskuła), Hanclich, Kwiatkowski), Błoński – Gałach, Pichowiak, Kosman (57. min Arkuszewski), Bryjak (71. min Pańko) – Czyżyk

Sędziował: Łyś (Zielona Góra)

Żółte kartki: Siciński, Piechiawiak

Czerwona: Piechowiak (73. min – za drugą żółtą)

Widzów: 300

Piłkarz meczu: Nnamani (Ilanka)

– Bałem się tego meczu jak cholera. W ostatniej kolejce pauzowaliśmy, a w ostatnią środę graliśmy wyczerpujące spotkanie pucharowe. Mieliśmy zaburzony rytm meczowy i nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po chłopakach – mówił Marek Kamiński, szkoleniowiec Ilanki. Pierwsze dwadzieścia minut to zdecydowana przewaga gości. Dużo roboty miał bramkarz Promienia Tomasz Kowalczyk. W ataku Ilanki brylował Nigeryjczyk Ndbubusi Nnamani, najlepszy piłkarz meczu. W 31. min fantastyczną okazję mieli gospodarze, ale Bartosz Kosman z siedmiu metrów nie trafił do pustej bramki. Gdy wydawało się, że pierwsza odsłona meczu zakończy się podziałem punktów już w doliczonym czasie gry goście wyszli na prowadzenie. –  Nnamani zakręcił obrońcami niczym Messi, wyłożył piłkę na siódmym metr, a Kubacki dołożył tylko stopę – relacjonuje „Kowal”.

Po przerwie do głosu doszli miejscowi, ale świetnie w bramce spisywał się Michał Augustyn.

W 61. min w sam dla siebie znany sposób obronił strzał Daniela Gałacha. Od 73. min miejscowi grali w dziesiątkę, bo drugą żółtą kartkę zobaczył Dariusz Piechowiak. Końcówka meczu to popis Nnamaniego. W 84. min czarnoskóry napastnik trafił w poprzeczkę, a dwie minuty później prostopadłym podaniem uruchomił Bartosza Kasika, który nie miał problemów z pokonaniem Kowalczyka.

– Mogę podziękować chłopakom za walkę i ambicje. Graliśmy z bardzo groźnym rywalem, do tego świetnie poukładanym taktycznie. Mieliśmy swoje szanse. Gdybyśmy wykorzystali jedną z nich to ten mecz mógłby się inaczej ułożyć – stwierdził po meczu Robert Czepiński, szkoleniowiec Promienia.  

Napisz komentarz »