REKLAMA

Sport

Utarli nosa faworytowi

Opublikowano 06 maja 2011, autor: Piotr Piotrowski

2,5 tys. kibiców z Sosnowca nie miało tęgiej miny po końcowym gwizdku. Kopciuszek z Żagania zagrał bardzo dobry mecz i wydarł faworytowi dwa punkty.

Zagłębie Sosnowiec – Czarni Arena Żagań 1:1 (1:0)

bramki: Stefański (4. min) – Gancarczyk (64. min)

Zagłębie: Szlakotin – Bednár, Markowski, Jarczyk, Łuczywek – Posmyk, Dziółka (od 46. min Madej), Lachowski, Napora (od 59. min Białek) – Stefański (od 84. min Grunt), Filipowicz (od 71. min Gryboś).

Czarni Arena: Abramowicz – Filipe, Dorobek, Sudoł, Wróbel – Kononowicz (od 46. min Burski), Tracz, Flejterski, Rejmer (od 81.min  Adaszek) – Gancarczyk, Pawela (od 86. min Galuś).

Zółte kartki: Dziółka (Zagłębie), Rejmer, Sudoł, Pawela(Czarni)

sędzia: Marek Opaliński (Legnica); widzów: 2500; piłkarz meczu: Abramowicz (Czarni)

 

 

– Ten remis trzeba uszanować, bo w dniu meczu przejechaliśmy 350 kilometrów własnymi samochodami, a chłopcy za swoje pieniądze musieli sobie kupować obiad. Za to dla nich duży szacunek – powiedział po meczu Zbigniew Smółka, trener Czarnych Arena.

 

Sytuacja za sytuacją

Już w 4. minucie faworyt, który wygrał wcześniej trzy mecze z rzędu, zdobył gola. Akcję zaczął Krzysztof Markowski, podając do Pawła Posmyka, a ten odegrał w środek do wbiegającego w pole karne Patryka Stefańskiego. Czarni mogli wyrównać, ale Waldemar Gancarczyk nieczysto uderzył w piłkę, a poprawka Fabiana Paweli też nie przyniosła skutku. Piłka padła łupem Oleksieja Szlakotina, byłego bramkarza Czarnych Arena. Jeszcze przed przerwą groźnie z rzutu wolnego uderzał Marek Tracz, ale bramkarz Zagłębia, mimo pewnych problemów, zdołał obronić strzał. W drugiej połowie Smółka wpuścił na boisko Piotra Burskiego, który wniósł bardzo wiele ożywienia.  Już w pierwszych 5 minutach drugiej odsłony spotkania Czarni stworzyli sobie dwie bardzo dogodne okazje strzeleckie. Najpierw „Bury” główkował obok bramki po dośrodkowaniu Jakuba Rejmera, a chwilę później zagrał do F. Paweli, który mocno uderzył z 16 metrów, ale skończyło się na kornerze.

 

Oj, Bury…

 Potem do głosu doszli sosnowiczanie. W 56. minucie Krzysztof Napora przymierzył pod poprzeczkę i świetna interwencja golkipera gości uchroniła ich od straty gola. W 60. minucie, po bardzo dobrej wrzutce Vladimira Bednara, P. Posmyk strzelił głową w poprzeczkę. Gola za to zdobyli przyjezdni.  W 64. minucie P. Burski przedarł się lewą stroną boiska, odegrał do Waldemara Gancarczyka, a ten pokonał Ołeksija Szlakotina. Żagańscy piłkarze mieli w kolejnych minutach jeszcze dwie dogodne sytuacje. Najpierw, po strzale Jakuba Rejmera, Ołeksij Szlakotin wybił piłkę na rzut rożny, a za chwilę po dośrodkowaniu Marka Tracza, sosnowicki bramkarz minął się z futbolówką. Z prezentu nie skorzystał Burski, który z 5 metrów fatalnie spudłował, mając przed sobą pustą bramkę. Sosnowiczanie też mieli dwie okazje na wygranie meczu, ale fatalnie zachował się P. Posmyk.

 

 

Zbigniew Smółka, trener Czarnych Żagań: – Już przed meczem widziałem, że chłopcy są spięci, nerwowi i troszeczkę wystraszeni. Próbowałem do nich mentalnie dotrzeć i uspokoić. Założenie było takie, że stoperzy mieli grać szerzej od siebie, przy bocznych obrońcach. Grzesiu Dorobek tego nie zrobił, przegraliśmy głowę i strzeliliśmy sobie z niczego bramkę. Po przerwie przeszliśmy na ustawienie 4-4-2, bo naprawdę mamy dwóch bardzo groźnych napastników. Z klarownych sytuacji może była przewaga Zagłębia, ale mogliśmy się nawet pokusić o wywiezienie stąd trzech punktów.

Leszek Ojrzyński, trener Zagłębia Sosnowiec: – Nie jestem zadowolony z wyniku, bo chcieliśmy zdobyć trzy punkty i gonić czub tabeli. Drużyna z Żagania grała mądry futbol. Nie funkcjonował środek pola, gdzie Czarni mieli przewagę.

Napisz komentarz »