REKLAMA

Ludzie, wydarzenia, Sport

Niepokonani od ośmiu kolejek

Opublikowano 31 marca 2011, autor: Marcin Ruszkiewicz

Piłkarze Promienia jechali do Międzyrzecza z zamiarem wzięcia rewanżu za spotkanie z poprzedniej rundy, kiedy to podopieczni Roberta Czepińskiego po bardzo dziwnym meczu przegrali u siebie z Orłem 1:3. Wyprawa udała się połowicznie, bo jedenastka Promienia wywalczyła punkt.

Orzeł Międzyrzecz – Promień Żary 1:1 (0:1)

Bramki: Toporkiewicz (70. min) – Arkuszewski (5. min)

Promień: Kowalczyk – Hanclich, Piechowiak, Kwiatkowski, Błoński – Arkuszewski Świdkiewicz (76. min Kosman), Łazar, Świdkiewicz (76. min Kosman), Gad, Gałach (76. min Piskuła) – Czyżyk (84. min Pańko)

Sędziował: Muniak (Jelenia Góra)

Żółte kartki: Łazar, Arkuszewski, Kowalczyk, Gałach

Czerwona: Arkuszewski (86. min – druga żółta)

Widzów: 200

Piłkarz meczu: Arkuszewski (Promień)

W poprzednim spotkaniu, to żaranie byli stroną przeważająca, prowadzili grę. Goście w całym meczu przeprowadzili cztery groźne akcje, z czego trzy zakończone golami. Teraz miało być inaczej. Już w 5. min na prowadzenie wyszli goście. Jarosław Gad wykorzystał fatalny błąd miejscowych obrońców, przejął piłkę i natychmiast podał ją do wychodzącego na czystą pozycję Gracjana Arkuszewskiego, który dopełnia formalności. Szybko strzelona bramka tylko dodała skrzydeł naszym zawodnikom. Promień  stworzył jeszcze kilka dogodnych sytuacji, ale zawiodła skuteczność. – Po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić przynajmniej trzema bramkami. Mieliśmy pięć setek z czego wykorzystaliśmy tylko jedną – podsumował pierwsze 45. minut R. Czepiński.

W drugiej odsłonie do głosu doszli goście, którzy z każdą minutą coraz śmielej poczynali sobie w polu karnym gości. W 70. min padł upragniony gol dla miejscowych. Długi wyrzut z autu na pole karne wykorzystuje Mateusz Toporkiewicz i doprowadza do remisu. W końcówce spotkania doszło do kuriozalnej sytuacji. W 86. min żółty kartonik ujrzał G. Arkuszewski, który miał już na swoim koncie kartkę. Arbiter jednak nie pokazał mu czerwonej kartki. Dopiero po kilku minutach, po konsultacji z asystentem wyciągnął „czerwień”. – Doszło do dużego zamieszania. Nie chcę na gorąco oceniać pracy arbitrów. Muszę przeanalizować zapis wideo – ocenił sytuację trener Promienia.  

Napisz komentarz »