REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia, Wasze sprawy

Czy asesor usłyszy zarzuty?

Opublikowano 10 lutego 2011, autor: Lucyna Makowska

Prokuratorska kariera żagańskiego asesora przesłuchiwanego w sprawie śmierci mieszkańca żarskich Kunic zależy od sądu dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym.

Wniosek o uchylenie immunitetu, który byłby równoznaczny z zezwoleniem na ściganie Mateusza W., do sądu dyscyplinarnego złożyła Prokuratura Rejonowa Poznań Stare Miasto. Asesor, pracujący w żagańskiej prokuraturze, według śledczych, zamieszany jest w sprawę śmierci Łukasza Ferensa (†21 l.) z Kunic. – Materiał dowodowy dostarczył wystarczających przesłanek do postawienia asesorowi zarzutów nieudzielenia pomocy. Najpierw jednak sąd musi uchylić aplikantowi żagańskiej prokuratury immunitet – informuje Mateusz Pakulski z poznańskiej prokuratury. – Po czterech miesiącach oczekiwań odrzucono nasz wniosek, ale złożyliśmy zażalenie. Sąd je uwzględnił i teraz sprawa zostanie rozpatrzona ponownie.

– Uchylenie immunitetu będzie równoznaczne z postawieniem zarzutów i ściganiem, a to z kolei kończy jego prokuratorską karierę – wyjaśnia Grzegorz Szklarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

W lutym Mateuszowi W. kończy się asesura. Po tym czasie może ubiegać się o mianowanie na stanowisko prokuratora. Ta decyzja będzie należała do ministra sprawiedliwości. 

 

Zostawił na noc w stajni

Do wypadku doszło w sierpniu 2009 roku. Łukasz zmarł po upadku z konia, którego pożyczył od rodziców asesora. Mężczyźni byli sąsiadami. Gdy koń wrócił z lasu sam, Mateusz W. pojechał szukać znajomego. Znalazł go na kamiennej drodze – rannego, z zakrwawioną głową. Zabrał go wpierw do domu, ale zostawił na noc w stajni. Chłopak był przytomny. Rano następnego dnia właściciel stajni znalazł go martwego. Z zeznań złożonych w żarskiej prokuraturze wynika, że w domu Mateusza W. odbywała się wówczas impreza. Ani gospodarze, ani żaden z gości nie zawiadomili o wypadku pogotowia. Ponoć wzbraniał się przed tym sam ranny.

Żarscy prokuratorzy zrzekli się prowadzenia sprawy. Argumentem był fakt, że ojciec asesora pracował kiedyś w żarskiej prokuraturze. Ostatecznie zajmuje się nią Prokuratura Rejonowa Poznań Stare Miasto. 

Barbara Ferens, matka zmarłego Łukasza, liczy na wyjaśnienie okoliczności śmierci syna. Przyznaje, że nie ma siły śledzić na bieżąco śledztwa. – Mam nadzieję, że sprawa szybko się skończy, a to pozwoli mi wreszcie spokojnie żyć. Jest światełko w tunelu, które pozwala mi wierzyć, że winni poniosą karę – mówi B. Ferens.

 

Napisz komentarz »