REKLAMA

Aktualności, Kultura, Oświata, Ludzie, wydarzenia

Głosuj na trojaczki!

Opublikowano 10 lutego 2011, autor: Piotr Piotrowski

Piękne trojaczki z Żagania walczą o występ na Eurowizji. Ich rodzice opowiadają o wychowaniu córek, ich karierze i życiu, jakie utalentowane dziewczyny wiodą w Stanach Zjednoczonych.

Trio Alizma, czyli Aleksandra, Izabela i Monika Okapiec z Żagania, znalazło się wśród wykonawców, którzy 14 lutego, w poniedziałkowym finale (w stacji TVP 1, początek – godz. 20.25), powalczą o występ na Eurowizji. Zaśpiewają piosenkę „Bow to the Bow”. Ich rodzice, Jan i Halina Okapiec (prowadzą hotel i restaurację Willa Park w Żaganiu) wierzą, że dzięki czytelnikom „GR” ich córki zwyciężą. Wystarczy wysłać sms w trakcie trwania programu.

 

Półtorej paczki cukru

27 lat temu pani Halina nie spodziewała się, że jej poród będzie ciężki i pełen niespodzianek. – Po jednym z badań lekarz zażartował, że będę miała bliźniaczki, bo mam anemię. I rzeczywiście, na zdjęciu USG zobaczyłam dwa kręgosłupy. Ale pielęgniarka musiała dostrzec coś więcej, bo zrobiła straszną minę, a zdjęcie szybko schowała do szuflady. Mnie kazała odwieść karetką do domu. Podejrzewałam, że coś jest nie tak – wspomina pani Halina. – Macałam sobie brzuch, ale wyczułam tylko dwie główki. Zdenerwowana, następnego dnia doczłapałam się sama do szpitala. Wtedy lekarz powiedział mi, że jest i trzecia.

Kilak tygodni później H. Okapiec urodziła trzy dziewczynki. Konieczna była cesarka. – Najpierw świat ujrzała Aleksandra, potem Izabela, a w końcu Monika – opowiada. – Mąż nerwowo zaglądał zza szyby. Monię i Olę szybko zabrałam do domu, ale Iza musiała zostać w inkubatorze. Była słabiutka, ważyła zaledwie 1600 gram. Tyle, co półtorej paczki cukru.

Okapcowie wspominają, że zaraz po urodzeniu mieli w domu mały żłobek. Pan Jan prał i prasował setkę pieluch dziennie. – Żeby było śmieszniej, do dyspozycji mieliśmy wtedy pralkę Franię, którą aby kupić, musieliśmy się długo nastać w kolejce – wspomina. – Ale to była prawdziwa szkoła życia.

– Nagrodą dla mnie był widok męża z córkami na spacerze. Zabawiał je, pokazywał różne rzeczy. A one tak radośnie świergoliły. I szybko się uczyły. W wieku czterech lat umiały już czytać – zapewnia pani Halina.

 

Pianino zamiast auta

Pani Halina, z zawodu nauczyciel, postarała się o porządną edukację dla dziewczynek. – Mąż zamiast auta dla siebie, kupił im pianino. W latach osiemdziesiątych kosztowało majątek – mówi mama trojaczek. – Dziewczynki zapisałam do szkoły muzycznej, a dyrektor Stanisław Piniuta szybko stwierdził, że mają ogromny talent i dobry słuch. Trafiły do klasy skrzypiec. 

Po szkole podstawowej wyjechały do Wrocławia, gdzie zaczęły naukę w liceum i średnią szkołę muzyczną. Wzięły też udział w „Szansie na sukces”. Jako 16-latki, wyjechały do Stanów Zjednoczonych. Trafiły do rodzin amerykańskich, każda w inne miejsce.

Przełom nastąpił w ubiegłym roku, po występie w amerykańskiej wersji „Mam talent”. Dziewczyny dały czadu w półfinale. Cały czas koncertują po świecie, niedawno swoim występem uświetniły otwarcie hotelu Marriott w Kansas. Grały w Hong Kongu, Singapurze, Niemczech i Brazylii. Prestiżowy był niedawny koncert gwiazdkowy z udziałem wiceprezydenta USA, Joe Bidena oraz wspólne występy z takimi gwiazdami jak Lean Rhimes oraz Kenny Logginsem. Obecnie siostry pracują nad pierwszym albumem.

 

Alizma, Alizma!

Pani Halina była w styczniu u córek. – Kupiły piękny dom w Las Vegas – mówi. – Każda ma do swojej dyspozycji po dwa pokoje. Jest też wspólna kuchnia i salon.

Czy wszystko robią razem? Tańczą, śpiewają i jeżdżą. Ale każda ma swoją chwilę prywatności. Mimo 27 lat, żadna nie wyszła jeszcze za mąż. I na razie o tym nie myślą. 

 – Monika i Izabela mają chłopaków, Ola aktualnie nie – zdradza ich matka. – Teraz poświęcają się karierze.

W Stanach siostry Okapiec są bardziej znane niż w Polsce. – Byłam z nimi w kasynie w Las Vegas, na lotnisku w Nowym Jorku. Wszędzie są rozpoznawane. A ludzie wołają: „Alizma, Alizma!”

 

Zagłosuj!

Do występu w krajowych eliminacjach do Eurowizji Monikę, Izabelę i Aleksandrę zachęciła ich mama. – Z początku nie chciały – nie ukrywa H. Okapiec. – Ale Iza zrobiła psikusa i mi, i swoim siostrom. Wysłała zgłoszenie do krajowego finału Eurowizji. Dopiero podczas styczniowego pobytu w USA powiedziała mi, że jednak się zdecydowały. Żeby było śmieszniej, dowiedziałam się o tym przez przypadek, gdy odebrała telefon od organizatorów konkursu, który zaprosił je do eliminacji. 

W poniedziałkowym finale wykonają utwór „Bow to the Bow” (z numerem 4). Widzowie wyłonią reprezentanta Polski, głosując za pomocą smsów, począwszy od rozpoczęcia prezentacji utworów. Głosowanie zakończy się 15 minut po skończeniu ostatniej piosenki.

Piosenki „Bow to the Bow” można posłuchać w Internecie. Ale podczas finałów usłyszymy ją w nowej wersji, bardziej dynamicznej i tanecznej. Idealnej na Eurowizję.

 – Prosimy o głosowanie na córki – namawiają czytelników „Gazety Regionalnej” rodzice Moniki, Izabeli i Aleksandry.

Napisz komentarz »