REKLAMA

Gospodarka, Ludzie, wydarzenia

Burmistrz nas oszukał

Opublikowano 06 stycznia 2011, autor: Marta Czarnecka

Pracownicy zlikwidowanej grupy remontowo-budowlanej Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lubsku nie dostali odpraw. W księgowości usłyszeli, że nie ma na to pieniędzy. – Sobie biorą po kilkaset tysięcy, a ludziom paru tysięcy nie wypłacą w terminie. Skandal!- krzyczeli w poniedziałek, 3 stycznia, rejestrując się w lubskim pośredniaku.

O sprawie informowaliśmy już w listopadzie. Zwolnieni zostali wszyscy pracownicy grupy remontowo-budowlanej OSiR w Lubsku, która – zgodnie z nowymi przepisami – musiała zostać zlikwidowana. Wypowiedzenia dostało 17 osób zatrudnionych na stałe. Umów nie przedłużono także 16 pracownikom zatrudnionym na umowę zlecenie. – Burmistrz złożył nam gwarancję, że otrzymamy wszystkie świadczenia i wszelką pomoc. Oczywiście burmistrz jak zwykle skłamał. To mówię z pełną świadomością. Obiecywał spotkanie i oczywiście nie zrobił tego – denerwuje się Józef Kruhlik, były kierownik ekipy i były radny Lubska. Zwolnieni liczyli na wsparcie ze strony urzędu i dyrekcji OSiR, dotychczasowego pracodawcy. – Ostatniego grudnia poszliśmy wszyscy razem po świadectwa pracy. Żadnej herbaty, podziękowania. Dyrektor uciekł. Przecież niektórzy przepracowali tu po 16 lat. Zasłużyli sobie na ciepłe słowo, a potraktowali nas jak bydlaków – dodaje J. Kruhlik.

 

Bez pracy i bez pieniędzy

W październiku, kiedy pracownikom wręczano wypowiedzenia, burmistrz obiecywał, że nie zostawi ich bez pomocy. W zamian za załatwienie im nowego zakładu, mieli zrezygnować z odpraw. – Burmistrz powiedział, że są dwie firmy, które nas zatrudnią. Ale żadnego spotkania z przedstawicielami tych firm nie było. Mieliśmy decydować w ciemno, nie wiedząc, za ile, co i przez jaki okres będziemy robić. W takiej sytuacji wszyscy zdecydowali się wziąć odprawy. Baliśmy się, że nowy pracodawca po miesiącu wszystkich zwolni i zostaniemy bez pracy i bez pieniędzy – mówi Karol Malinowski, stolarz, który pracował w ekipie od czterech lat. Zwolnieni byli pewni, że odprawy, grudniową pensję i trzynastkę otrzymają już 3 stycznia. – Ale w księgowości powiedzieli mi, że nie ma pieniędzy i trzeba czekać – mówi Andrzej Opala, który w ekipie przepracował 8 lat jako murarz.

– Burmistrz w miesiąc zarabia więcej niż my przez cały rok. Przed wyborami obiecywali wszystko. A teraz nie ma się do kogo zwrócić – komentuje Robert Sokal, elektryk, który w OSiR pracował 16 lat.

 

Dostaliśmy kopa na bruk

Byli pracownicy mają żal, bo jak mówią, nie raz ratowali OSiR z opresji. – Już zapomniał dyrektor, jak posypywaliśmy drogi? Jeden jechał ciągnikiem, a dwóch na pace sypało łopatami piach. Wtedy nie pytaliśmy o przepisy BHP, bo trzeba było pomóc firmie dla dobra miasta, żeby ich ratować. Nocki, dyżury. A teraz dostaliśmy kopa na bruk – denerwuje się jeden z pracowników. – W Lubsku robi się wszystko, żeby bezrobocie było jak największe. Wyrzucili 17 ludzi na bruk, bez żadnego zabezpieczenia – dodaje K. Malinowski. Powiadomili inspekcję pracy. Jeżeli nie otrzymają pieniędzy, pójdą do sądu. Dziewięciu zwolnionych, z którymi rozmawialiśmy, przekroczyło 55 rok życia. – Który pracodawca zatrudni osoby w takim wieku? Zostawili nas na lodzie – komentują.

 

Nie zdążyli policzyć

Janusz Dudojć, dyrektor OSiR w Lubsku, tłumaczy, że pracownicy nie otrzymali odpraw, bo nie zostały jeszcze wyliczone przez księgowość. Po kilku minutach przyznaje jednak, że na koncie OSiR nie ma ponad 100 tys. zł na odprawy. – Nie dostaliśmy jeszcze przelewu z Urzędu Miasta, ale mamy zapewnienie, że pieniądze zostaną przelane, jak tylko zrobimy rozliczenie. Jeszcze w tym tygodniu pracownicy dostaną odprawy – obiecuje J. Dudojć.

Katarzyna Kajetańczyk, referent do spraw księgowych w OSiR, tłumaczy, że z rozliczeniami musiała czekać do ostatniego dnia grudnia. – Co druga osoba z grupy remontowo-budowlanej miała zwolnienie lekarskie. Potrafili przynieść zwolnienie nawet ostatniego dnia pracy – mówi K. Kajetańczyk.

Po naszej interwencji, grudniowe wypłaty i odprawy zostały wyliczone i jeszcze tego samego dnia wysłane na konta zwolnionych pracowników (3.01.).

 

Sami zdecydowali

Bogdan Bakalarz, burmistrz Lubska, nie rozumie rozgoryczenia byłych pracowników. Nie uważa też, żeby ich oszukał. – Sami podjęli decyzję. Wzięli odprawy i ja w tej sytuacji już nie mogę pomóc – mówi burmistrz. I przypomina, że zwolnieni mieli pomysł, żeby założyć własną spółkę. – Mogę się z nimi spotkać, ale inicjatywa musi wyjść od nich. Przecież ja im spółki nie założę – mówi B. Bakalarz. Dodaje, że z pracownikami ciężko się porozumieć, a wśród nich są osoby, które z zasady nie zgadzają się na żadne warunki. – To są dobrzy fachowcy i w większości mają szansę na dobrą pracę. Są jednak dwie, trzy osoby, które nie mają żadnych uprawnień ani nawet prawa jazdy. A pracodawcy potrzebują fachowców – dodaje burmistrz.

Napisz komentarz »