REKLAMA

Samorząd

Rybka lubi pływać, Andrzej lubi odpoczywać

Opublikowano 06 maja 2022, autor: Piotr Piotrowski

Taką robotę to każdy by chciał! Kosić co miesiąc 20 tysięcy, a na majówkę śmigać nad morze. Gdy się moczy kija na plaży, problemy mieszkańców Żagania mogą się wydawać malutkie jak płotka.

Andrzej Katarzyniec to wspaniały szef! Nie dość, że dał wolne urzędnikom w poniedziałek, 2 maja, to jeszcze skrócił im pracę w piątek, 29.04., o godzinę – do 13.00. I sam dał przykład, jak korzystać z długiego weekendu! Z urzędu wyszedł jeszcze szybciej niż jego podwładni, bo tuż po sesji Rady Miasta, która skończyła się około godz. 11.40. I już o godzinie 12.44  podjechał swoim audi pod blok kolegi, ubrany we flanelową koszulę i dżinsy. Z wędkami w bagażniku. Parę godzin później moczył już kija w Dziwnowie. Połowy były bardzo udane. Burmistrz śledzi nałowił tyle, że przywiózł spory zapas do Żagania.

Bardzo udane połowy

Zdjęcie o 12.44 pod blokiem kolegi zrobił burmistrzowi czytelnik i przesłał je redakcji.

– Nawet jeśli burmistrz ma nienormowany czas pracy, to o tak wczesnej porze nie wypada wychodzić z urzędu – kwituje nasz czytelnik. – Przecież majówkowy weekend i tak był długi, trwał aż cztery dni. Czy w tej sytuacji było jeszcze konieczne skracać sobie czas pracy w piątek? Ryby na pewno by zaczekały.

Katarzyniec zapewnia, że swoją pracę wykonuje sumiennie i śledzie nie odbijają mu się czkawką.

– Nie widzę tutaj żadnej sensacji. Spędzam w pracy często po 12-13 godzin, pracuję również w święta – wyjaśnia Katarzyniec. – Tego dnia wyszedłem wcześniej, ale jako burmistrz mam nienormowany czas pracy. Tak, ubrałem się i pojechałem na moje ulubione ryby do Dziwnowa. To były bardzo udane połowy. Ryby brały, było fajnie. Dodam, że w poniedziałek, 2 maja, miałem urlop, ale mimo to byłem w pracy.

To nieludzkie

Burmistrza stać na eskapady nad morze. Wszak zarabia 20 tys. zł miesięcznie. Co innego działkowcy z ul. Poprzecznej czy Nowogródzkiej, którzy majówkę spędzali na swoich ogródkach. Niestety, być może ostatni raz, o czym dowiedzieli się od nas. Burmistrz planuje bowiem wypowiedzieć im umowy dzierżawy na użytkowanie ogródków, bo szuka dochodów i chce sprzedać te działki na cele mieszkaniowe. W tej sprawie Katarzyniec, zanim pojechał na ryby, przedłożył radnym uchwałę. Dotyczy ona zmian w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Na piątkowej sesji 18 radnych było za pomysłem burmistrza, przeciwny był Grzegorz Kuźniar, od głosu wstrzymali się Daniel Marchewka i Adam Matwijów.

– Szukamy działek pod budownictwo kosztem „zielonych płuc”, jakimi są działki – skwitował radny G. Kuźniar.

Pod młotek pójdą działki w rejonie ul. Poprzecznej, Nowogródzkiej oraz po dawnym cmentarzu żydowskim – Joselewicza.

Na sesji Agnieszka Fedorowicz, naczelnik wydziału inwestycji Urzędu Miasta, tłumaczyła, że zmiany w studium są konieczne, aby móc sprzedać te działki pod budownictwo wielorodzinne oraz jednorodzinne.

– Ludzie uprawiają te działki od wielu lat. Dla mnie to nieludzkie – komentuje radny Kuźniar. – Myślę, że  większe dochody miasto miałoby ze sprzedaży działek dla inwestorów w strefie przemysłowej, ale to, jak się okazuje, jest zadaniem o wiele trudniejszym niż odbieranie działek mieszkańcom.

Całe życie

Działkowcy o zamiarach burmistrza dowiedzieli się od dziennikarza, tuż po piątkowej sesji.

– To przykre, że chcą nas pogonić z tych działek. Ja swoją dzierżawię od ponad 20 lat. Z jednej strony uprawiam na niej warzywa na własne potrzeby, z drugiej odpoczywam w ciepłe dni – mówi Zenon Barej z ogrodów przy ul. Poprzecznej.

– Po śmierci męża, ta działka jest całym moim życiem. Mam na niej zajęcie przy uprawie warzyw i sadzeniu kwiatków. Byłaby wielka szkoda, gdyby miasto wypowiedziało nam dzierżawy – dodaje Marianna Pluta, który dzierżawi działkę w rejonie Poprzecznej od ponad 30 lat.

W Urzędzie Miasta uzyskaliśmy informację, że działkowcy otrzymają wypowiedzenia umów dzierżaw, gdy zmiany zostaną wprowadzone do studium i burmistrz znajdzie chętnych na zakup gruntów.

Napisz komentarz »