REKLAMA

Samorząd

Nie dla każdego kiełbasa

Opublikowano 06 maja 2022, autor: bj

Kto jadł kiełbasę na zawodach, a kto musiał obejść się smakiem?

Zaczęło się od Powiatowych Zawodów w Biegach Przełajowych w Lipinkach Łużyckich, które odbyły się 22.04. Brały w nich udział także dzieci z Lubska. I tak się nieszczęśliwie złożyło, że gdy po zawodach dla uczniów z innych gmin był poczęstunek w postaci kiełbasek, dzieci z Lubska musiały obejść się smakiem. Wkrótce potem w internecie, pod informacją o dofinansowaniu do nawodnienia boiska na stadionie w Lubsku, pojawił się komentarz rodzica dziecka ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Lubsku.

– „Szkoda, że zabrakło kasy, żeby zapłacić w czasie zawodów w biegach przełajowych za posiłek dla dzieci z Lubska. Wszyscy dookoła jedli, a nasze dzieci usłyszały – burmistrz za was nie zapłacił! Widać liczy się kiełbasa (nie ta z grilla dla dzieci), ale wyborcza! Wstyd i żenada” – brzmiał komentarz.

Tych kilka słów wystarczyło, by natychmiast gęsto zaczęły się tłumaczyć szkoły. Które – choć do odpowiedzi wywołany był burmistrz – całą odpowiedzialność wzięły na siebie.

Burmistrz kiełbasy nie podaje

Sprawa, najzupełniej poważnie, stanęła na sesji Rady Miasta w Lubsku (28.04.). Radni usłyszeli, że co jak co, ale za brak kiełbasy burmistrz nie odpowiada i został niesłusznie na gminnym profilu od czci i wiary odsądzony.

Najpierw wystąpiła Elżbieta Haściło. W trudnej roli. Bo z jednej strony jako naczelnik wydziału spraw społecznych i edukacji w Urzędzie Miasta w Lubsku, któremu podlegają szkoły, gdzie uczą się pominięte przy posiłku dzieci, z drugiej o powiatowej imprezie mówiła jako radna powiatowa.

– Jeden z rodziców napisał, że burmistrz nie dał pieniędzy na kiełbasę i dzieci siedziały  głodne. Ale miasto nie było organizatorem tych zawodów. Poświęciłam cały dzień na wyjaśnianie sprawy. Okazało się, że nauczyciele lubskich szkół nie zgłosili dzieci terminowo do zawodów. Jednak po rozmowach z organizatorem dzieci mogły w nich uczestniczyć – tłumaczyła. – Organizator nie przewidział dla tych dzieci poczęstunku. Uważam, że to niepedagogiczne. Skoro dopuszcza się dzieci do zawodów, to powinno się robić wszystko konsekwentnie. Będziemy rozmawiali o tym na komisji edukacji w powiecie. Dla nas wszystkich, pedagogów, to nauczka. Bo trzeba dbać o dzieci, które chcą odejść od komputera – podkreślała E. Haściło, która w powiecie jest przewodnicząc komisji edukacji.

Nauczyciele też nie jedli

Popiołem głowę posypał także Mirosław Firuta, radny, który na co dzień jest nauczycielem wychowania fizycznego.

– Czuję się odpowiedzialny, bo uczestniczyłem w tych zawodach. Jeżdżę tam od wielu lat. Pierwszy raz taka sytuacja mi się trafiła. To było niedopatrzenie z naszej strony. Czujemy się głupio. Dodaję, żeby nie było wątpliwości, że my, nauczyciele, też nie jedliśmy tych kiełbasek. Oczywiście nie powinno tak być. Bardzo przepraszam – zapewniał.

– Nie można było czegoś doraźnie na szybko załatwić? – pytał Robert Słowikowski, radny.

– Nie wiem, czy to była sobota czy niedziela… – odpowiadał mu Artur Bondarenko, przewodniczący Rady Miasta.

– W niedzielę też można różne rzeczy załatwić – komentował R. Słowikowski.

 

Ja od kiełbasy nie jestem

Burmistrz zarzutami o brak kiełbasy dla dzieci jest zaskoczony.

– Byłem na konwencie wójtów i burmistrzów, gdy były te zawody. Wracam i czytam, że przez mnie kiełbasy na imprezie nie było – komentuje Janusz Dudojć, burmistrz Lubska. – A co ja mam wspólnego z zawodami powiatowymi? I czy tam jest kiełbasa, czy nie ma? Ktoś pisał, że żenada i wstyd jest w stosunku do mnie. A wstyd to takie zawody organizować. Jak się już dopuściło dzieci, to nie można ich dzielić. Ty dostaniesz, a ty nie – wytyka burmistrz. I wytacza zarzuty ciężkiego kalibru, rodem z międzynarodowej polityki. – To działalność dezinformacyjna i destabilizacyjna, jak kremlowsko-putinowska. Dlatego trzeba sprawdzić, zanim się coś powie. Oczywiście sprawa Putina dotyczy życia i śmierci. Ale dezinformacja i powiedzenie, że burmistrz nie dał kiełbasy… – J. Dudojć nie ukrywa irytacji. – Trochę mi było przykro. Bo ja od kiełbasy nie jestem. A przecież ktoś mógł do Dino skoczyć i 20 kiełbas kupić. To chyba tragedia dla powiatu by nie była – kończy J. Dudojć.

Napisz komentarz »