REKLAMA

Aktualności, Samorząd

Szkoły na minusie

Opublikowano 29 kwietnia 2022, autor: bj

Jak wyliczyli urzędnicy z gminy Żary, najdroższe w utrzymaniu są szkoły w Lubanicach i Sieniawie. Do nich trzeba najwięcej dokładać i dlatego grozi im likwidacja.

O przyszłości szkół w Lubanicach i Sieniawie radni rozmawiali z ich dyrektorami na  komisji oświaty w poniedziałek, 25.04.

To było już kolejne spotkanie w sprawie obu szkół, do których gmina dopłaca najwięcej. Bo w tych szkołach spada liczba uczniów. W efekcie są mniej liczne klasy, na które jest coraz mniejsza subwencja, przy tej samej liczbie nauczycieli.

– W 2021 r. w przypadku Lubanic nakłady na bieżące funkcjonowanie wyniosły 1 mln 492 tys. zł, z czego nieco ponad 829 tys. zł to subwencja, którą otrzymaliśmy. W efekcie z własnego budżetu musieliśmy dołożyć 640 tys. zł. W Sieniawie koszty wyniosły 1 mln 400 tys. zł, a subwencja 787 tys. zł. Zabrakło 613 tys.zł – wyliczała Barbara Gosławska, kierowniczka Centrum Usług Wspólnych, które zajmuje się gminnymi szkołami.

W Lubanicach oddział przedszkolny liczy 23 dzieci, podstawówka – 73. W tym roku naukę skończy 23 ósmoklasistów.

W Sieniawie Żarskiej jest 26 przedszkolaków i 67 uczniów, w tym 9 ósmoklasistów.

– W projektach na rok szkolny 2022/2023, obie szkoły wykazały klasy pierwsze z 7 uczniami – dodaje B. Gosławska.

Chodzili, gdzie mogli

Przypomnijmy. Przed ponad rokiem padła propozycja, która mogłaby uratować szkołę w Lubanicach przed jej zamknięciem bądź ograniczeniem do filii, tylko z klasami I-III. Chodziło o przejęcie jej przez stowarzyszenie, które miałoby ją prowadzić jako szkołę niepubliczną. Dla dzieci nie oznaczałoby to zmian, natomiast nauczyciele pracowaliby nie na bazie Karty Nauczyciela, a Kodeksu Pracy. To oznaczałoby 40-godzinny, a nie 18-godzinny tydzień pracy. Tyle tylko, że nikt z grona pedagogicznego nie chce podjąć się prowadzenia stowarzyszenia. Mieszkańcy z kolei oczekują, by zostało tak, jak jest. Na ostatnim spotkaniu, w marcu, usłyszeli, że są możliwe tylko dwa wyjścia – albo likwidacja, albo funkcjonowanie w formule szkoły niepublicznej, prowadzonej przez stowarzyszenie.

Podobne propozycje pojawiły się także w odniesieniu do szkoły w Sieniawie Żarskiej.

– Musicie szukać spobów, żeby ratować szkoły – zwróciła się do dyrektorów Barbara Litewka, przewodnicząca komisji oświaty.

– Podjęliśmy spory wysiłek. Docieraliśmy do każdej rodziny, gdzie są dzieci. W efekcie mamy 34 dzieci, których rodzice chcą zapisać do przedszkola. Z tej liczby można utworzyć dwie grupy, oddzielną dla 3-4-latków i 5-6-latków – wyliczała Kinga Grzelak, dyrektorka w Lubanicach. I dodawała: -W związku z tym, pomimo odejścia 23 ósmoklasistów, będziemy mieć tylko o 4 dzieci mniej niż teraz.

– Pomiędzy tym, co rodzice deklarują, a tym, czy ostatecznie dziecko przyjdzie do szkoły, może być duża różnica. Tak naprawdę spokojni moglibyśmy być, gdyby klasy liczyły po 20 dzieci. Ale na to nie ma szans – stwierdził Jarosław Kropski, dyrektor szkoły w Sieniawie Żarskiej. Ale mówił też o swoich sposobach. Wśród nich – na wykorzystanie drożyzny. – Szkoła w Sieniawie Żarskiej ma o tyle problem, że chodzą do niej tylko miejscowe dzieci. No i oczywiście część z nich zabierały nam Żary. Ale od września wraca do nas czwórka ze starszych klas. Rozmawiam z rodzicami i przedstawiam naszą ofertę, bo jest równie dobra – chociażby biorąc pod uwagę liczebność klas – jak w prywatnych szkołach. Ale dodatkowo rodzice zaczęli też liczyć koszty, na przykład codziennego dowozu dziecka samochodem do Żar – tłumaczył. I zaproponował, żeby do rozmowy o przyszłości szkół wrócić we wrześniu, gdy będzie wiadomo, ile dzieci będzie do nich uczęszczać w przyszłym roku szkolnym.

Radni informację przyjęli i zgodzili się, że następne spotkania odbędą się we wrześniu.

Napisz komentarz »