REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Straciła dwóch synów

Opublikowano 22 kwietnia 2022, autor: Piotr Piotrowski

Najpierw straciła Przemka, a teraz Łukasza. Obaj mieli po 34 lata. Obu pochowała przed świętami. – Moje matczyne serce pęka. Nikomu nie życzę takiego bólu – mówi ze łzami Jadwiga Jarmoc z Iłowej.

Łukasz (34 l.) od kilkunastu lat pracował jako kucharz w angielskim Reading. W jednym z tamtejszych pubów był zastępcą szefa kuchni. Pracował w nim ze swoją ukochaną, Karoliną. Wtorkowe popołudnie miał wolne. Dziewczyna wróciła z pracy późnym wieczorem. Łukasz miał czekać na nią z kolacją. Nie czekał. Nie odbierał też telefonu. Karolina dwa dni go szukała. Jego zwłoki zostały znalezione w jednym z hoteli w pobliżu ich domu, w pokoju. Łukasz nie miał przy sobie dokumentów. Policja ustaliła tożsamość poprzez linie papilarne.

Pani Jadwiga rozmawiała telefonicznie z synem w dniu, w którym słuch po nim zaginął

– Nie żalił się na nic. Powiedział, że odpoczywa po robocie, a na wieczór szykuje kolację, gdy Karolina wróci z pracy – mówi z płaczem mieszkanka Iłowej. – Na drugi dzień zadzwoniła Karolina, żaląc się, że Łukasza od wieczora nie ma w domu i nie odbiera od niej telefonu. Nie było go też następnego dnia w pracy. Pytała, czy syn dzwonił do mnie. Odparłam, że nie. Sama próbowałam do niego dzwonić setki razy, ale telefon milczał. Po dwóch dniach Karolina znowu zadzwoniła. Powiedziała najgorszą rzecz, jaką mogła. Syna znaleziono martwego w hotelowym pokoju, 5 minut drogi od domu. Nie wiem, co mógł tam robić. Sekcja zwłok nie wykazała udziału osób trzecich. Syn był trochę otyły, ale nie chorował przewlekle. Ciągle czekam na dalsze ustalenia angielskich śledczych. Wierzę, że wyjaśnią, co mogło się stać w hotelu.

Rodzinne fatum?

Pani Jadwiga pochowała syna tuż przed świętami Wielkiej Nocy, 14 kwietnia.

– Trzeba żyć dalej, chociaż serce pęka z rozpaczy. Już nie zobaczę mojego ukochanego syna, już z nim nie porozmawiam – płacze. – Nie zjem jego specjałów. Łukasz wielokrotnie był nagradzany za swoje kulinarne osiągnięcia, był ulubieńcem właściciela pubu, duszą towarzystwa wśród personelu. A mój ból jest tym większy, że straciłam już drugiego syna.

17 lat temu zmarł ukochany mąż pani Jadwigi, a 10 lat temu pochowała starszego syna, Przemka. Co ciekawe, też miał wówczas 34 lata i też zmarł przed świętami, tyle że Bożego Narodzenia.

– Przemek, podobnie jak Łukasz, za chlebem wyjechał do pracy za granicą. W Grecji pracował w gospodarstwie rolnym. Zasłabł i trafił do szpitala. 40 minut go reanimowali. Do dziś nie wiem, na co zmarł – dodaje z płaczem. – Zostało mi jeszcze jedno dziecko, córka, która mieszka w Niemczech. W tych ciężkich chwilach wspiera mnie partner, Kazimierz.

Matka Łukasza dziękuje wszystkim za udział w pogrzebie i ostatniej drodze 34-latka.

Napisz komentarz »