REKLAMA

Samorząd

Odeszła, bo była pod ostrzałem?

Opublikowano 22 kwietnia 2022, autor: Piotr Piotrowski

Zaledwie półtora roku Jolanta Dobrowolska była prezesem Szprotawskich Wodociągów i Kanalizacji.

J. Dobrowolska niespodziewanie złożyła rezygnację z funkcji prezesa, w piątek, 15 kwietnia.

– Pani prezes powołała się na jeden z punktów, dotyczący rozwiązania umowy – kontraktu. Nie podała szczególnych powodów – informuje Michał Zwolak, przewodniczący rady nadzorczej SzWiK-u, który do czasu wyboru nowego prezesa, będzie kierował spółką.

W kuluarach mówi się, że Dobrowolska odeszła, bo była „pod ostrzałem”. Najpierw musiała odpierać zarzuty mieszkańców Leszna Górnego i Biernatowa o narażenie ich na utratę zdrowia i życia, gdy w styczniu potruli się skażoną wodą. Spółka przez trzy tygodnie walczyła z bakterią e.coli, jaką wykryto w sieci wodociągowej. Wcześniej SZWiK zapewniał mieszkańców obu wsi, że cuchnąca i brunatna woda to wina złogów, odrywających się w starych rurach. Na jaw wyszła też sprawa dodatkowej fuchy pani prezes – w roli projektanta sieci wodno-kanalizacyjnej. Pojawiły się pytania, czy Dobrowolska nie łamie zasady konkurencyjności i czy jej własna działalność nie koliduje z jej pracą w SzWiK-u. O to pytał publicznie władze gminy m.in. radny powiatowy i były wiceburmistrz Szprotawy, Paweł Chylak. Po jego interpelacji, burmistrz Mirosław Gąski zażądał wyjaśnień od J. Dobrowolskiej.

Wezwana na dywanik

O komentarz „Regionalna” poprosiła zarówno M. Gąsika, jak i radę nadzorczą, która półtora roku temu, z polecania burmistrza, zmieniła prezesa z Iwony Augustyniak na J. Dobrowolską.

– Zatrudniając panią Dobrowolską, rada nadzorcza spółki miała wiedzę, że świadczy ona usługi projektowe sieci wodno-kanalizacyjnej. Nie złamała jednak zakazu działalności konkurencyjnej, bo dodatkową pracę świadczyła poza terenem gminy Szprotawa – zapewnia przewodniczący rady nadzorczej spółki, M. Zwolak. I zarzeka się: – Ani ta sprawa, ani problem skażonej wody w Lesznie Górnym nie były przyczyną rozwiązania kontraktu.

W podobnym tonie wypowiada się burmistrz.

– Pani prezes mogła, poza godzinami pracy, wykonywać praktycznie dowolną działalność, w tym działalność projektową. Jedynym ograniczeniem było nienaruszanie interesów spółki i gminy – podkreśla M. Gąsik. – Ani rada nadzorcza, po wezwaniu pani prezes do złożenia wyjaśnień, ani ja nie dopatrzyliśmy się naruszenia interesów spółki i gminy, więc nie było konieczności wyciągania konsekwencji. Pani Dobrowolska zrezygnowała z własnej woli, składając oświadczenie o rezygnacji z pełnionej funkcji, co skutkuje rozwiązaniem umowy. Nie było nacisków ze strony gminy i spółki, nie proponowano również odejścia czy rozwiązania umowy za porozumieniem stron.

Dobrowolska zarabiała miesięcznie ok. 12 tys. zł. W spółce SzWiK pracowała od 2016 roku, prezesem była od sierpnia 2020 roku, niedługo po tym, jak burmistrz Gąsik wrócił z aresztu do pracy w Ratuszu. Jak ustaliliśmy, po rezygnacji z funkcji prezesa, nie będzie pełnić innej funkcji w spółce.

Jedna spółka, jeden prezes?

W kuluarach mówi się, że SzWiK ma zostać połączony z inną gminną spółką – Szprotawskim Zarządem Nieruchomości „Chrobry”. Prezesem „Chrobrego” jest Piotr Ciołka. I wedle plotek, to właśnie on miałby zarządzać także sprawami wodno-kanalizacyjnymi w gminie. Taka fuzja miałaby przynieść oszczędności – m.in. wspólną księgowość i kadry.

Póki co, śledztwo w sprawie przyczyn skażenia wody i winnych całego zajścia w Lesznie Górnym i Biernatowie jeszcze nie dobiegło końca. Bada to specjalna komisja złożona z radnych, powołana przez burmistrza.

Napisz komentarz »