REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Dwa lata walki

Opublikowano 16 kwietnia 2022, autor: Michalina Kozarowicz

Taki bój o zdrowie i życie stoczył Artur Marczak, ratownik i instruktor nauki pływania na żarskim Wodniku.

I choć Artur Marczak (51 l.) z Sieniawy Żarskiej już zawsze będzie musiał mieć się na baczności, to powoli wraca do dawnego życia. Przez 2 lata przez chorobę nie mógł robić tego, co najbardziej kocha. Pływać i szkolić.

Złośliwy rak

Przypomnijmy – pan Artur pod koniec 2020 r. zachorował na raka pęcherza. O raku dowiedział się, gdy zaczął oddawać mocz ze skrzepami krwi. Jeszcze w listopadzie 2020 r. przeszedł dwie operacje. Guz miał aż 6 cm.

– To był dla mnie koniec, wszystko posypało się z dnia na dzień. Niestety, gdy rodzina dowiedziała się o chorobie, odwróciła się ode mnie, ale mam wspaniałych przyjaciół z Fundacji Pięknolesie, kochanych sąsiadów z Sieniawy Żarskiej i wielu innych przyjaciół, którzy mnie nie zostawili w trudnych chwilach. Zawsze mogłem na nich liczyć – przyznaje A.Marczak.

Dzięki zaangażowaniu m.in. czytelników „Regionalnej” na leczenie pana Artura udało się zebrać ponad 5 tys. zł.

Jest uśpiony

W maju 2021 r., Artur przeszedł kolejną operację. Przyjmował kolejne chemie.

– W chorobie najgorsze jest to, że jest się słabym. Zawsze byłem aktywnym człowiekiem, sam sobie ze wszystkim radziłem i nie chorowałem, a jak przypętał się rak, pociągnął za sobą inne choroby. Po wyjściu ze szpitala na nowo uczyłem się chodzić. Schudłem 22 kg. To były dla mnie 2 lata wyjęte z życiorysu. Ciągle jestem pod kontrolą lekarzy, teraz choroba jest uśpiona, ale nigdy nie wiadomo, czy znów nie uderzy – opowiada A. Marczak.

Artur w kwietniu wrócił na pływalnię Wodnik.

– Na razie przychodzę pomóc kolegom. Jeśli zdrowie pozwoli, to od września chciałbym wrócić już w pełnym wymiarze. Mam nadzieję, że latem będę mógł pracować na którymś z kąpielisk. Ciężko się wraca do normalności. Ale walczę. Bardzo dziękuję za okazaną mi pomoc i wsparcie, to było dla mnie bardzo ważne. Każda przekazana mi złotówka, ale także każda wiadomość z pytaniem, co u mnie słychać. Gdy się siedzi samemu w domu i walczy z chorobą, kontakt z innym człowiekiem jest bardzo ważny. Bardzo, bardzo dziękuję – mówi A. Marczak.

Napisz komentarz »