REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Odszedł po cichu

Opublikowano 16 kwietnia 2022, autor: Piotr Piotrowski

Zbigniew Teler, lider Lewicy w powiecie żagańskim, były wicestarosta, radny powiatowy i były instruktor Szprotawskiego Domu Kultury, przegrał krótką walkę z rakiem.

– Tato umierał w męczarniach, bez morfiny. Do tego stopnia, że węzły chłonne rozsadziły mu szyję. Gdyby lekarz szybciej zdiagnozował raka, dziś pewnie jeszcze by żył – mówi jego córka, Joanna.

Chorował, walczył o żonę

Zbigniew Teler miał 74 lata. Ciągle był aktywny na scenie politycznej. Mimo że w ostatnich miesiącach więcej czasu poświęcał chorej na  Parkinsona żonie, jeszcze do grudnia ub. roku szefował Lewicy w powiecie żagańskim. Z kolejnej kadencji zrezygnował, gdy kilka tygodni wcześniej zemdlał. Lekarze długo nie mogli ustalić, co jest przyczyną osłabienia i kiepskich wyników badań. Raka zdiagnozowali w żołądku dopiero w styczniu, gdy przerzuty były już w całym ciele. Mimo to, pan Zbigniew nie chciał oddać żony do zakładu opieki leczniczej. W ostatnich tygodniach była przy nim ich jedyna córka, Joanna. Z. Teler zmarł w piątek, 8 kwietnia.

Dopadło go

– Tato umierał w męczarniach, bez morfiny. Do tego stopnia, że węzły chłonne rozsadziły mu szyję. Gdyby lekarz szybciej zdiagnozował raka, dziś pewnie jeszcze by żył – mówi Joanna. – Zawsze mu powtarzałam, że jest jak robot, bo przy tylu chorobach, jak choćby cukrzyca, ciągle udzielał się społecznie i na scenie politycznej. No i dopadła go ta najgorsza. Mimo że od kilku miesięcy czuł się coraz gorzej, nie chciał oddać mamy do zakładu opieki leczniczej. Dopiero w ostatnich tygodniach, gdy sam trafił do szpitala, nie miał wyboru.

Wspaniały ojciec i dziadek

Pani Joanna mieszka setki kilometrów od rodzinnego domu, we Francji. Codziennie dzwoniła do ojca.

– Był wspaniałym ojcem i dziadkiem dla moich dzieci. W każde wakacje i święta  przyjeżdżaliśmy z Francji do rodzinnego domu w Szprotawie. Dziadek uwielbiał wnuki. Zawsze czekał na nie z torbami wypchanymi zabawkami, ogrodowy basenik był już wypełniony wodą, do tego trampolina i masę innych atrakcji – opowiada. – Ja go odciążałam z opieką przy mamie, a on porywał wnuki na spacery i zabawy w ogrodzie. Chciał, aby dzieci marzyły, aby miały piękne dzieciństwo. Tato niewielu osobom mówił o swojej chorobie. Odszedł po cichu, skromnie, bo był skromnym człowiekiem.

Uczciwy, pracowity

Z. Telera ciepło wspominają jego przyjaciele i koledzy. Zdzisław Opala widział się z nim dwa dni przed śmiercią. Zawiózł mu maść bursztynową na bóle stawów.

– Zbyszek czuł się coraz gorzej. Mocno schudł, słabł w oczach. Ale ciągle żartował, uśmiechał się – mówi Z. Opala. – Nie sądziłem, że to będzie nasze ostatnie spotkanie. To był człowiek bardzo uczciwy, pracowity i koleżeński.

– Bardzo ciepło wspominam czas, gdy był wicestarostą i członkiem zarządu powiatu. Szanowaliśmy go, bo szanował nas, pracowników starostwa – dodaje Iwona Hryniewiecka, sekretarz powiatu żagańskiego. – Życzenia nam składał nawet z okazji Dnia Dziecka, bo traktował nas jak swoje dzieci. W samorządzie nie był tylko dla pieniędzy, kochał tę pracę. Odszedł tak cicho, bez pożegnania.

Pan Zbigniew został pochowany na szprotawskim cmentarzu w środę, 13 kwietnia. Rodzina dziękuje wszystkim za udział w jego ostatniej drodze.

Napisz komentarz »