REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Dogadali się. Będą podwyżki

Opublikowano 08 kwietnia 2022, autor: bj

Po pół tysiąca złotych podwyżki dostaną pracownicy powiatowych instytucji. Niektórzy już dostali, bo ich dyrektorka, nie pytając przełożonych, podzieliła kasę.

Porozumieniem podpisanym 5.04. zakończył się spór zbiorowy pracowników powiatowych instytucji zrzeszonych w „Solidarności” ze starostą żarskim.

Przypomnijmy. Spór zbiorowy rozpoczął się w grudniu. Pracownicy Starostwa Powiatowego w Żarach domagali się podwyżki 644 zł netto (brutto ponad 900 zł) dla każdego zatrudnionego w urzędzie. W sporze zbiorowym ze starostą byli też pracownicy Domów Dziecka i Centrum Obsługi Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych, żądając 700 zł brutto podwyżki oraz Powiatowego Urzędu Pracy ( 650 zł netto podwyżki). Do nich dołączyli pracownicy Domów Pomocy Społecznej, w tym w Miłowicach, gdzie pojawiły się żądania 1 tys. 200 zł podwyżki.

Ostatecznie stanęło na kwocie 510 zł rozbitej na raty. 210 zł brutto do pensji zasadniczej w styczniu, którą pracownicy już otrzymali oraz 300 zł od maja 2022 r.

– To jest sukces, bo spór wielozakładowy oznacza zawsze trudne rozmowy – komentuje Bogusław Motowidełko, przewodniczący zielonogórskiego regionu „Solidarności”.

– Różnica jest taka w stosunku do planów, że wypłata 300 zł miała się odbyć w dwóch transzach po 150 zł – w kwietniu i lipcu. Zgodnie z porozumieniem odbędzie się w maju, co wiąże się z kosztem ok. 250 tys. zł – szacuje Józef Radzion, starosta.

To dodatkowe ćwierć miliona do planowanych już na podwyżki 2 mln zł. Czyli spory wydatek dla powiatowego budżetu.

Powinna być odwołana!

Zanim doszło do porozumienia, podczas wtorkowych (5.04) mediacji z udziałem ministerialnej mediator, Małgorzaty Calińskiej-Mayer,był trudny moment. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że zawisły one na włosku.

– Otrzymaliśmy tabelę z wysokością podwyżek dla pracowników Domu Pomocy Społecznej w Miłowicach. I było to dla nas duże zaskoczenie – komentowała M. Calińska-Mayer.

Bo z tabeli wynikało, że już w styczniu, decyzją Barbary Litewki, dyrektor miłowickiego DPS, personel otrzymał podwyżki znacznie większe od tych, które były zalecone przez Starostwo Powiatowe (czyli 210 zł). Taka sytuacja dotyczy połowy z 70-osobowej kadry. W czasie, gdy do pracowników innych powiatowych instytucji trafiło uzgodnione 210 zł, niektórzy pracownicy DPS w Miłowicach otrzymali nawet ponad 700 zł. Oznacza to, że już w styczniu  dostali więcej niż ci, do których dopiero popłynie druga transza w maju.

Teraz byli przekonani, że wynegocjowana w ramach sporu zbiorowego podwyżka należy im się podobnie jak innym.

– Usłyszeliśmy argumenty, że te pieniądze dała pani dyrektor. Tłumaczyliśmy, że przecież ona tego z własnej kieszeni nie wyłożyła, bo pieniądze pochodzą z budżetu powiatu – tłumaczy J. Radzion.

– Kwota oczekiwana przez DPS, czyli 1 tys. 200 zł, przy tej sytuacji budżetu byłaby ponad możliwości negocjacyjne. My sobie z tego doskonale zdawaliśmy sprawę – dorzuca B. Motowidełko.

Ostatecznie w porozumieniu został zawarty paragraf, w którym strony zgodziły się, że pracownicy, którzy już otrzymali podwyżki powyżej 510 zł, nie dostaną nic więcej. Ci, którzy zainkasowali więcej niż 210 zł, ale poniżej 510 zł, otrzymają różnicę w maju.

Dodatkowo na 12.04. zostało zaplanowane spotkanie z pracownikami w DPS w Miłowicach, w którym udział weźmie B. Motowidełko, J. Radzion, a także Krzysztof Sobczak z „Solidarności”.

– Będziemy rozmawiać o tym, co się wydarzyło. I tłumaczyć, dlaczego zostały podjęte takie decyzje – podkreśla B. Motowidełko.

Czyli w zasadzie po to, choć głośno to nie padło, by uspokoić nastroje. Te najwyraźniej mają źródło w decyzji dyrektorki.

– Moim zdaniem, ona po prostu powinna zostać odwołana – komentowała kategorycznie po mediacjach M. Calińska-Mayer.

Dała, bo… miała

Na razie B. Litewka składała wyjaśnienia przed starostą.

– Uznała, że miała możliwości finansowe w związku z nieobsadzonymi stanowiskami, na które w budżecie były przewidziane pieniądze. Moim zdaniem, to nierozważne, biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu roku mogą się znaleźć osoby, które chciałyby się zatrudnić. W sytuacji napływu do nas obywatelek Ukrainy, to nawet bardzo prawdopodobne. Skąd więc na to pieniądze? – pyta retorycznie J. Radzion. I dodaje: – Z wyjaśnień pani dyrektor wynika, że podwyżka była uzgodniona w wówczas istniejącym tam związkiem „Razem silniejsi”. Tyle tylko, że potem zawiązała się „Solidarność”. A ta przystąpiła do sporu zbiorowego. – Pani dyrektor na razie otrzymała ustne upomnienie. Natomiast jej sprawą zajmiemy się podczas najbliższego posiedzenia zarządu powiatu – kończy J. Radzion.

– Głównie wyższe podwyżki dotyczyły wyższych grup zawodowych – pielęgniarek, rehabilitantek, pracowników administracji. Gdybym się wstrzymała, to różnica w zarobkach między stanowiskami obsługi a stanowiskami administracyjnymi, gdzie wymagania są znacznie wyższe i większa odpowiedzialności, wynosiłaby czasem tylko kilkanaście złotych. Nie sądzę, by to było dobre rozwiązanie. Wszyscy wiedzą, że płace u nas od dawna były bardzo słabe, a wynagrodzenia spłaszczone, bo przez kilka ostatnich lat były podwyżki tylko dla najniżej zarabiających – tłumaczy B. Litewka.

Napisz komentarz »