REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Mają tylko siebie

Opublikowano 01 kwietnia 2022, autor: jb

Pracy i mieszkania poszukują uchodźcy, którzy już ponad dwa tygodnie mieszkają w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 7 w Żaganiu.

Dwie rodziny w sali gimnastycznej mieszkają od 16 marca. Do tej pory nie udało im się znaleźć żadnego mieszkania. Śpią i całe dnie spędzają w sali, w której ustawionych jest kilkadziesiąt polowych łóżek.

Dwie rodziny, które poznały się tutaj pierwszego dnia, chciałby mieszkać dalej w pobliżu siebie. Jest ich łącznie osiem osób – Walentyna z mamą Taisą oraz dziećmi, Jekateryną, Jelizawietą i Weroniką oraz Nikołaj, który opiekuje się schorowaną mamą i babcią, jest ich opiekunem prawnym.

– Jesteśmy z różnych części Ukrainy, ale poznaliśmy się tutaj i raźniej by nam było razem. Nie musi to być Żagań, ale chcielibyśmy żeby to było miasto, gdzie moglibyśmy chodzić do pracy i żeby szkoła była na miejscu. W zasadzie to potrzebne nam są łóżka, ciepła woda. To nie jest tak, że my tu szukamy jakiś pięknych widoków z okna. Wiemy, że na pięć osób ciężko znaleźć lokal, a co dopiero na 8. Najmłodsza córka ma 12 lat, z dziećmi nie ma problemów, bo wszystkie są bardzo spokojne – mówi paniWalentyna. Z rodziną przyjechała z Zaporoża. – Najpierw pociągiem do Lwowa, stamtąd do granicy. W Polsce trafiliśmy najpierw do Warszawy, dalej przewieziono nas do Wrocławia, następnie do Zielonej Góry i na końcu do Żagania. To była bardzo długa podróż. Przyjechałam z mamą, dwoma córkami i córką siostry. Siostra została w Ukrainie, bo ma jeszcze 20-letniego syna, który wyjechać z kraju nie może. Nie chciała zostawiać go samego. Gdyby nie dzieci, my też pewnie byśmy zostały. Ale teraz dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo właśnie dzieci – mówi.

Nikołaj z bliskimi pochodzą z rejonu sumskiego.

– Mieszkaliśmy 50 km od granicy z Rosją. Do Polski jechaliśmy samochodem ponad trzy dni. Najważniejsze teraz dla nas to otrzymanie pracy. Gdzie będzie praca, tam możemy mieszkać – mówi.

Pracy potrzebujemy najbardziej

– Tutaj bardzo wszyscy nam pomagają. Hala to może nie jest hotel, ale wszystko tu mamy. Jest ciepło, dostarczane są posiłki. Jak będzie praca, to będzie nam łatwiej się uniezależnić. Pracy potrzebujemy teraz najbardziej – mówi pani Walentyna.

Pobyt uchodźców w sali gimnastycznej z ramienia Urzędu Miasta koordynuje Dariusz Lesiuk.

– Pan Darek pomagał nam we wszystkich urzędach, jestem zarejestrowana w Urzędzie Pracy. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej – mówi pani Walentyna.

– Sytuacja tych osób jest trudna, bo jest ich łącznie ośmioro. Przyjechali tu w sumie jednego dnia, zaprzyjaźnili i w swoim towarzystwie czują się pewniej. Najlepiej by było, żeby zamieszkali razem, ale wchodzą w rachubę dwa miejsca w pobliżu siebie. Tłumaczą to tak, że Nikolaj i Walentyna chcą iść do pracy, a jej mama mogłaby wtedy pomagać przy starszych osobach i dzieciach – mówi E. Lesiuk.

Gdyby ktoś mógł zaoferować mieszkanie rodzinom, może kontaktować się z panem Dariuszem poprzez numer tel. 601 731 348.

Napisz komentarz »