REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Czy leci z nami pilot?

Opublikowano 25 marca 2022, autor: nk

Czy w Pekomie stosowany jest Kodeks Pracy w zakresie czasu pracy kierowców? Kolejne kwiatki z funkcjonowania żarskiej firmy komunalnej wychodzą w sądzie pracy.

Spółka Pekom pozwała Grzegorza Głubisza, byłego pracownika, który złożył wypowiedzenie. Zażądała od niego odszkodowania. Sprawa toczy się przed żarskim sądem pracy. Kolejna rozprawa, której przewodniczy sędzia Agnieszka Wyszyńska-Gillet, odbyła się w środę (23.03).

Czas pracy

Sąd chciał ustalić, w jaki sposób wyliczany był czas pracy G. Głubisza. W tym temacie zeznawał Wojciech Szachnowski, kierownik z Pekomu. Okazało się, że czas pracy kierowcy w Pekomie ustalany jest na podstawie GPS pochodzącego z samochodu, a nie na podstawie faktycznego pozostawania w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy, jak to definiuje art. 128 Kodeksu Pracy. To powodowało, że naliczane godziny pracy były zaniżane.

– Naliczałem czas pracy na podstawie systemu GPS znajdującego się w pojeździe. Jeżeli samochód znalazł się na terenie bazy, to uznawałem, że czas pracy jest zakończony – tłumaczył przed sądem W. Szachnowski.

Zadania kierowcy

Tymczasem tarczki kierowcy wykazywały dłuższy czas pracy, bo do zadań kierowcy na terenie zakładu należało również m.in zatankowanie auta, sprawdzenie jego stanu technicznego, wypełnienie dokumentów i dostarczenie ich do biura, a także co najmniej raz w miesiącu dezynfekcja śmieciarki. Tych czynności, jak również innych przed pracą, jak choćby pobranie worków, Pekom do czasu pracy kierowców nie wlicza. W firmie wymyślono stały dodatek dla kierowcy, który miałby być wynagrodzeniem za dodatkowe czynności.

Przed sądem W. Szachnowski przyznał również, że za jego zgodą pracownikowi bez żadnych dokumentów przekazania odpadów były wydawane palety, które były odpadem bezzwrotnym. G. Głubisz przyznał, że wykorzystywał je do paleniu w piecu.

W rozprawie uczestniczyła również Diana Niedźwiecka, prezes Pekomu, która jako pracodawca odpowiada za przestrzeganie prawa pracy na terenie zakładu.

Na zakończenie rozprawy sąd zaproponował, żeby strony spróbowały dogadać się i polubownie załatwić sprawę. Do porozumienia nie doszło.

Bezradny

Przypomnijmy, że G. Głubisz czuł się oszukiwany na godzinach pracy. Próbował to zgłaszać przełożonemu, ale ten go odsyłał do kadr. Z kadr był odsyłany z powrotem do kierownika, a gdy chciał o tym porozmawiać z D. Niedźwiecką, prezesem spółki, to w sekretariacie otrzymywał informację, że albo prezes ma gości, albo jest zajęta. W końcu w poczuciu bezradności złożył wypowiedzenie z pracy z winy pracodawcy. Spółka Pekom uznała, że pracownik złamał prawo i zażądała od niego kilkanaście tysięcy złotych odszkodowania.

Napisz komentarz »