REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Z cyrku na Gryżyce

Opublikowano 25 marca 2022, autor: Piotr Piotrowski

Nie trzeba jechać do Egiptu czy Mongolii, aby zobaczyć wielbłąda na ulicy, bo zdarza mu się spacerować ulicami Żagania. Hadżi Murat urodził się w czeskim cyrku. Teraz jego domem stały się Gryżyce.

Sławomir Myśliwiec prowadzi agroturystykę na podżagańskich Gryżycach od ponad 20 lat.  Działał w teatralnej trupie, obecnie zajmuje się hipoterapią i stadniną. Często pojawia się na imprezach w Żaganiu z cygańskim taborem i końmi. Zaczynał od hodowli kilku sztuk, dziś ma ich ponad 30. Choć sam Romem nie jest, w obwoźnym teatrze spędził całe dzieciństwo. Będąc dzieckiem, występował z rodzicami i czworgiem rodzeństwa, dziś kontynuuje rodzinne tradycje.

Na swoim ranczo na Gryżycach organizuje przejażdżki konne i spotkania przy ognisku.

– Moi rodzice kochali zwierzęta, zawsze mieli konie. Wyprowadzając się z Lubska, szukali w naszym regionie miejsca, w którym miałyby dużo swobody. Gospodarstwo nad Bobrem w pobliżu gryżyckich stawów i lasów wydawało do tego idealne – mówi. – Dziś wśród 31 koni jest rodzynek rodem z azjatyckich stepów, dwugarbny wielbłąd, który na imię ma Hadżi Murat. Odkupiłem go od czeskiego cyrku, który właśnie kończył działalność. To czteroletni baktrian, czyli wielbłąd dwugarbny, który w Azji występuje głównie w Mongolii i Chinach. Doskonale się go udomawia, jest odporny zarówno na zimno, jak i upał. A wszystko za sprawą gęstej i długiej sierści, która w zimie chroni go przed mrozem, a w lecie przed wysokimi temperaturami.

Włochaty pieszczoch

Pan Sławomir uznał, że w polskim klimacie Hadżi doskonale da sobie radę. Zapewnia, że na Gryżycach ma warunki, jak na azjatyckim stepie.

– To czterolatek, bardzo przyjazny i posłuszny. Szybko się uczy i daje polubić – mówi. – Sam podchodzi do ludzi, chce, aby go głaskać i karmić.

Sympatyczny zwierz już stał się atrakcją Żagania. Na prośbę Żagańskiego Pałacu Kultury, w miniony weekend, wyruszył na miasto, aby powitać wiosnę. Mieszkańcy z niedowierzaniem zatrzymywali się autami i na chodnikach, patrząc na spacerującego ulicami wielbłąda. Karmienie, a szczególnie przejażdżki sprawiały dzieciom ogromną radość.

Obecnie pan Sławomir w swoim gospodarstwie właśnie adaptuje na hostel sąsiedni budynek, który niedawno kupił. Z myślą o noclegach dla turystów, zajęciach hipoterapii, a także dzieciach i młodzieży, którzy będą mogli tutaj przebywać w ramach półkolonii i obozów konnych.

– Być może wystartuję z tym już tego lata – zaznacza.

Napisz komentarz »