REKLAMA

Samorząd

Radni nie przyszli, bo to nie ich sprawa

Opublikowano 18 marca 2022, autor: nk

Nikt z żarskich radnych nie przyszedł na spotkanie z przedstawicielami urzędników pracujących w Ratuszu, którzy są w sporze zbiorowym z burmistrz Danutą Madej.

– Czujemy się zlekceważeni. Zaproszenia na spotkanie wysłaliśmy do wszystkich żarskich radnych, ale nikt na nie odpowiedział i nikt nie przyszedł na spotkanie z nami – mówi Iwona Adamowicz, szefowa Solidarności w żarskim Urzędzie Miasta.

Żarscy urzędnicy od ponad pół roku są w sporze zbiorowym z Danutą Madej, burmistrz Żar. Walczą o wyższe wynagrodzenia. Żądają 250 zł podwyżki do pensji zasadniczej dla każdego pracownika urzędu. Według wyliczeń Solidarności, łączny koszt podwyżek miałby wynieść około pół miliona złotych.

Nie szanują wyborców

Urzędnicy na spotkanie zaprosili radnych, żeby przedstawić im swoje racje.

– Chcieliśmy spotkać się z radnymi, bo jesteśmy też wyborcami. Chcieliśmy, żeby przyszli i nas wysłuchali. Mieliśmy zamiar przekazać im, jak wygląda sytuacja – dodaje I. Adamowicz.

– Oni chcą mieć szacunek od społeczeństwa, a nie szanują swoich wyborców – ocenia nieobecność radnych na spotkaniu Piotr Dewald, żarski urzędnik należący do Solidarności.

Bezradni radni

Radni na spotkanie się nie pofatygowali, bo – jak twierdzą niektórzy – to nie ich sprawa.

– Nie widzę podstaw, żebyśmy my się mieszali w te sprawy. To jest sprawa między pracodawcą a pracownikami – usprawiedliwia nieobecność Aleksander Słowikowski, radny z Forum Samorządowego. – Jeżeli związki zawodowe uważają, że za pracę należy się wyższe wynagrodzenie, to niech się dogadują z pracodawcą. Ja też nie chciałbym, żeby w mojej firmie ktoś mi dyktował, ile mam komu płacić – dodaje radny, który prowadzi warsztat samochodowy.

– Nie widziałem, żebym dostał zaproszenie. Poza tym, my, radni, nie decydujemy o tym, jakie urzędnicy mają zarobki. Pani burmistrz o tym decyduje. Ja chcę im pomóc, ale co ja mam zrobić? Chcę, żeby więcej zarabiali, ale jaki ja mam na to wpływ? – mówi Piotr Czerwiński, radny Nowej Lewicy.

Obiecują przed wyborami

Usprawiedliwienia radnych urzędników nie przekonują.

– Ciągle tylko słyszymy, jacy radni są bezradni, że nic nie mogą zrobić. A gdy przyjdzie kampania wyborcza, to znowu będą nam obiecywać złote góry. Przed wyborami przychodzili nas prosić o wsparcie. Pomogliśmy im, a oni teraz tak nas traktują – dodają oburzeni urzędnicy.

Na początku sporu pracownicy Ratusza żądali podwyżki w wysokości 750 zł dla każdego. Burmistrz nie chciała się na to zgodzić. W znalezieniu kompromisu nie pomógł nawet specjalnie wyznaczony mediator. Ostatecznie pracownicy urzędu dostali po 500 zł podwyżki od tego roku, ale ciągle walczą o pozostałe 250 zł. Wygląda na to, że w tej walce zostali sami.

Napisz komentarz »