REKLAMA

Samorząd

Mieszkańcy na spalarnię się nie zgadzają

Opublikowano 18 marca 2022, autor: bj

Chcą by radni ich wysłuchali, dlatego złożyli wniosek o zwołanie sesji Rady Gminy. Będzie na niej mowa tylko o jednej sprawie – spalarni odpadów w Marszowie.

Radni gminy Żary zbiorą się dzisiaj (18.03.) na sesji, by wysłuchać przedstawicieli Stowarzyszenia „Czyste powietrze”. Jego celem jest zapobieżenie budowie spalarni na terenie Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Marszowie.

– Jako stowarzyszenie złożyliśmy wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Chodziło nam o to, by nasza sprawa nie była jednym z wielu punktów obrad. Ze względu na wagę problemu, jaki chcemy poruszyć. Liczyliśmy, że sesja odbędzie się 10.03. Ostatecznie został wyznaczony termin 18.03. – mówi Janusz Bronowicz, przewodniczący stowarzyszenia.

Przypomnijmy. ZZO – spółka z 15 udziałowcami, którymi są okoliczne gminy, robi przymiarki, by w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego wybudować w Marszowie instalację do przetwarzania odpadów. Miałyby tam trafiać odpady, które nie nadają się do recyklingu, a podczas spalania uzyskiwane miałyby być energia i ciepło. Koszty budowy instalacji, zgodnie z założeniem, wziąć miałby na siebie inwestor prywatny. W zamian za to mógłby czerpać korzyści z jej użytkowania przez 15-20 lat. Potem całość przejęłoby ZZO.

– W  programie sesji znalazło się wystąpienie stowarzyszenia, nie będą natomiast podejmowane żadne uchwały, bo takie do nas nie trafiły – tłumaczy Leszek Kasprów, przewodniczący Rady Gminy.

Chcą rady przy wójcie

Jednak projekty uchwał pojawić się mają. Złoży je stowarzyszenie. Jeden z nich dotyczyć będzie programu ochrony środowiska, drugi – powstania rady społecznej.

– Chcemy zaproponować powstanie rady społecznej przy wójcie, składającej się z przedstawicieli sołectw gminy Żary. Miałaby ona rolę opiniodawczo-doradczą w zakresie wszystkich przedsięwzięć, inwestycji, które mogą mieć wpływ na środowisko – wyjaśnia J. Bronowicz.

Z kolei o programie ochrony środowiska ma mówić druga uchwała.

– W tej chwili nie ma żadnego takiego dokumentu. Łużycki Związek Gmin, utworzony przed budową ZZO, został rozformowany. On miał program ochrony środowiska. Teraz Rada Gmina nie ma żadnej polityki w tym zakresie – tłumaczy.

Z inicjatywą uchwały może wyjść każdy, kto zbierze odpowiednią liczbę podpisów.

– Mamy podpisy mieszkańców z każdego sołectwa i dużo więcej niż ich trzeba. Powinno być 200, ale mamy więcej. Stąd wiem, że mieszkańcy innych sołectw też się nie zgadzają z pomysłem tej inwestycji. Nie tylko z Marszowa i najbliższej okolicy – zapewnia J. Bronowicz.

– Oczywiście, jeżeli wpłyną projekty uchwał, to zostaną przyjęte i poddane standardowej procedurze. Muszą zostać przedstawione pod obrady komisjom – wyjaśnia L. Kasprów.

Tysiące ton trucizn

Tymczasem Stowarzyszenie nie zasypia gruszek w popiele. Zwrócili się z wnioskami o udzielenie informacji do Urzędów Marszałkowskich na Śląsku i w Małopolsce. Chodzi o instalacje do spalania śmieci, znajdujące się na ich terenie. Otrzymali dość obszerną korespondencję.

– Dostaliśmy odpowiedzi, z których wynika, że emisje szkodliwych substancji mieszczą się w normach. Ale trzeba pamiętać, że mówimy o szkodliwych substancjach. I to w ilościach 100 tys. do 200 tys. ton. O kadmie, ołowiu, pyłach, dioksynach i wielu innych. Lekarze alarmują, że to u nas jest ogromna zachorowalność na nowotwory. Nasze środowisko już jest zanieczyszczone, a ta inwestycja dodatkowo ten stan pogorszy – tłumaczy Wiesław Bogacz, członek zarządu „Czystego powietrza”.

Stowarzyszenie nawiązało współpracę z innymi organizacjami, które protestują w innych miejscach.

– We Wrocławiu mają wsparcie w samorządowcach, prezydent miasta i wójtowie okolicznych gmin są stanowczo przeciw. Wszyscy protestują przeciwko spalarni, której budowa jest planowana w Wiszni Małej. Jak to jest, że Wrocław, wielkie miasto i wszystkie gminy dookoła potrafią sobie poradzić ze śmieciami bez spalarni, a my nie? – pyta W. Bogacz.

„Czyste powietrze” sprawdziło też, że spalarnie w Poznaniu, Zabrzu, Częstochowie i Bytomiu, wybudowane w ramach przedsięwzięcia publiczno-prywatnego, zostały potem przejęte przez zagraniczne firmy. Obawiają się, czy historia nie powtórzy się w Marszowie i czy nie będą tu zwożone odpady zza granicy.

– To wszystko, co jest emitowane, spadać będzie później na domy, warzywa, owoce, zwierzęta, nas ludzi i cały ekosystem. Nie możemy na to pozwolić – kończy W. Bogacz.

Sesja odbędzie się dzisiaj (piątek, 18.03.) w Urzędzie Gminy w Żarach o godz. 13.

Napisz komentarz »