REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Z Odessy do Agrosu

Opublikowano 18 marca 2022, autor: Michalina Kozarowicz

Żarscy sportowcy też pomagają uchodźcom. Agros umożliwił ucieczkę przed wojną dwóm uzdolnionym zapaśnikom z Odessy nad Morzem Czarnym. Sprowadził ich razem z rodzinami.

16-letni Yurii Bulavchenko jest obecnym mistrzem Ukrainy w kategorii wagowej do 80 kg, a 17-letni Oleh Kurdohlov – brązowym medalistą Ukrainy w stylu wolnym. Do Żar trafili dzięki córce wiceprezesa Agrosu, Mariusza Błaszczyka, Esterze Błaszczyk, która studiowała stomatologię na Ukrainie i perfekcyjnie zna język.

Osiem osób w jednym samochodzie

Yurii i Oleh pochodzą z Odessy, gdzie trenowali zapasy. Tata Jury zadzwonił do Estery, zależało mu na tym, żeby chłopcy dalej mogli uprawiać sport.

– Zapytał, czy znam kogoś z Agrosu. A mój tata jest wiceprezesem, więc od razu powiedziałam, że tak. Kiedy dowiedziałam się, że chłopcy trenują zapasy, zasugerowałam, żeby Żary były ich punktem docelowym. Klub od razu się zgodził i zaczęliśmy ściągać chłopaków do nas – mówi Estera.

Rodziny Oleha i Yury zapakowały się do jednego samochodu. Oleh przyjechał do Żar z mamą, tatą i dwójką młodszych braci, a Yurii – z mamą i siostrą. Dotarli do Żar w 5-osobowej mazdzie 6, jechali w 8 osób. Nikt nie miał aktualnego prawa jazdy, a do przejechania było 1 tys. 500 km. Podróż z Odessy do Żar zajęła im pięć dni. Do Żar przyjechali w niedzielę, 13.03., nad ranem.

– Zapaśnik to ktoś więcej niż sportowiec, to hart ducha. Rodzina przyjechała w nocy, a chłopaki wzięli rano udział w pierwszym treningu. Zrobili na nas ogromne wrażenie – mówi E. Błaszczyk.

Zyskali szacunek

Yourii i Oleh są zawodnikami na naprawdę wysokim poziomie.

– To są ogromne talenty – przyznaje M. Błaszczyk, wiceprezes Agrosu. – Znaliśmy już tych chłopaków z różnych międzynarodowych imprez najwyższego szczebla, na których występowali razem z naszymi zawodnikami. Gdyby zostali w Polsce, byliby świetnym nabytkiem dla naszego klubu. Chłopcy od razu zyskali szacunek reszty zawodników, bo to naprawdę nie są żadne płotki. Liczę, że będzie się im u nas podobało – mówi M. Błaszczyk.

Obaj zawodnicy mają już za sobą pierwsze treningi.

– Podoba mi się, że trenerzy podchodzą do nas bardzo indywidualnie. Jak coś się robi źle, to poprawiają. U nas to tak nie wyglądało. Chciałbym podziękować wszystkim, że nas tu tak przyjęli. Jeszcze będąc na Ukrainie słyszałem, że Polacy pomagają, ale nie sądziłem, że aż tak. Jesteśmy bardzo wdzięczni za każde okazane nam wsparcie – mówi Oleh.

Zostawili wszystko

Rodziny Bulavchenków i Kurdohlovów wiodły na Ukrainie spokojne życie.

– Mamy fabrykę tekstyliów – mówi tata Oleha. – Własne maszyny, przędze. Właśnie kupiliśmy w Odessie nowe mieszkanie. Musieliśmy to wszystko zostawić i uciekać – opowiada, a jego żona dodaje: – Męża wypuścili z Ukrainy tylko dlatego, że jechaliśmy całą rodziną.

Tata Yury pracował ostatnio w firmie transportowej w Zielonej Górze.

– Oprócz tego razem z żoną prowadziliśmy sklep sportowy. Bardzo mi zależało na tym, żeby chłopcy dalej mogli trenować. Bardzo dziękuję klubowi, że pomógł naszym rodzinom, żeby były razem, żeby były bezpieczne. Polacy mają wielkie serca. Szczególnie dziękujemy Esterze i Mariuszowi – podkreśla.

Potrzebne mieszkanie

Zawodnicy i ich rodziny zatrzymali się w baraku na ulicy Piastowskiej w Żarach. To tymczasowe miejsce. Klub szuka dla nich mieszkań lub domu.

– Szukamy dla nich mieszkania. Mogą to być dwa mniejsze mieszkania po dwa pokoje albo jedno większe lub domek w Żarach, pod Żarami. Chodzi o to, żeby rodziny miały godne warunki. Jeżeli ktoś ma do wynajęcia mieszkanie, może się kontaktować bezpośrednio z klubem Agros lub ze mną pod numerem telefonu 602 734 855lub z moją córką Esterą pod numerem telefonu 600 042 646 – mówi M. Błaszczyk.

Napisz komentarz »