REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Pomaganie dodaje skrzydeł

Opublikowano 11 marca 2022, autor: Michalina Kozarowicz

Ewelina Nawrot z Żar pomaga uchodźcom z Ukrainy znaleźć w Żarach i okolicy bezpieczną przystań. Prowadzi też zbiórkę darów i rozdaje je potrzebującym. Skupia wokół siebie wiele osób z wielkim sercem.

Razem z panią Eweliną pracuje sztab wolontariuszy z Żar i okolic.

– Po wybuchu wojny wiedzieliśmy, że przyjedzie do nas bardzo dużo osób. Dlatego zaczęliśmy się szykować. Pierwsza była Monika Jaroszewicz-Bortnowska, która mi powiedziała, że ma dom dla tych ludzi i mam ich znaleźć. No i znalazłam. Potem odzywały się do mnie kolejne osoby i tak cała machina się rozkręciła. Kapitalnie sprawdzał się Facebook, dzięki któremu udało się nagłaśniać i organizować zbiórki darów dla tych rodzin w dosłownie kilka godzin – mówi E. Nawrot.

E. Nawrot na pomoc Ukraińcom poświęca swój wolny czas, może też liczyć na wyrozumiałość szefostwa firmy Mulimon, gdzie pracuje. Firma zajmuje się produkcją automatycznych systemów ochrony przeciwpożarowej.

– Szefostwo nigdy nie robiło mi problemów z godzinami pracy. Czy wcześniej, gdy chodziło o ratowanie kotów, czy teraz, gdy chodzi o uchodźców – mówi E. Nawrot.

Ogromna zbiórka

Zaraz po wybuchu wojny, pojawił się także pomysł zorganizowania zbiórki darów.

– Nie miałam odpowiedniego magazynu. Po znajomych i Facebooku poszła prośba, że szukam takiego miejsca. Odezwała się do mnie Ewa Rogus, która zorganizowała magazyn. To  właśnie w nim rozładowujemy tira, który przyjechał do nas z darami z francuskiej miejscowości Burnhaupt-le-Bas – opowiada nam w czwartek, 10.03. – Zbiórkę prowadził tam radny Laurent Finck, a dary dotarły do nas dzięki Dominique`owi Ducatel, który za darmo udostępnił zatankowanego tira i kierowcę. W pomoc angażuje się mnóstwo osób tutaj, lokalnie, ale też z zagranicy. Z Anglii wyjechał już do Polski jeden tir i ma wyjechać kolejny – wylicza E. Nawrot.

To daje kopa

E. Nawrot ma teraz dla siebie niezbyt wiele czasu, ale praca daje jej mnóstwo energii.

– To dodaje mi skrzydeł, jeszcze więcej chce się pomagać. Ale podkreślam, że nie jestem sama. Kapitalną robotę robią Marcelina Stec wraz z mężem Pawłem Chorzępą. Najpierw zadzwonili do mnie, że przyjmą trzy osoby. Potem dzięki panu Hejmanowskiemu, który okazał duże serce i udostępnił lokal, udało się zorganizować miejsce dla 20 osób. Wszyscy razem tam współpracujemy. Na wielkie uznanie zasługuje też Magdalena Wach-Oszmiańczuk, która się postarała o masę rzeczy. Szczególne słowa podziękowania kieruję w stronę Krzysztofa Bausy, a także moich rodziców i przyjaciółki Lidii, która motywuje mnie w chwilach słabości. Chciałam też przeprosić wszystkich, których nie wymieniam z nazwiska, ale zwyczajnie nie jestem w stanie. Ale najważniejsze, że to dobro ciągle się gdzieś kręci. To samonapędzająca się machina. Wstaję rano, patrzę na telefon i mam tam dziesiątki wiadomości z pytaniem, jak ktoś może pomóc. To naprawdę ogromnie mnie cieszy – mówi wolontariuszka.

Jeżeli ktoś chciałby zaangażować się w pomoc, może kontaktować się z E. Nawrot, pisząc do niej na Facebooku.

Napisz komentarz »