REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Spakowali się w trzy godziny

Opublikowano 11 marca 2022, autor: Michalina Kozarowicz

Oksana zostawiła na Ukrainie dobrze prosperujący interes. Mówi, że jak tylko będzie mogła, choćby dziś, wraca na Ukrainę.

Rodzina Oksany Kukolewskiej (40 l.) przyjechała do Tuplic z Żytomierza w centralnej Ukrainie. Wcześniej jej kuzyn, Sławek Wiruk, przyjeżdżał do Polski, żeby tu handlować i kupować rzeczy z wystawek, które Polacy przywozili z Niemiec. Po wybuchu wojny ściągnął do Tuplic swoją rodzinę.

– Zadzwoniła do mnie żona Sławka, Luda, że jadą do Polski i czy jadę z nimi. Mieliśmy dosłownie 2-3 godziny, żeby się zebrać. Spakowałam trochę ciuchów, dokumenty. Na granicy staliśmy 35 godzin. Bardzo jestem wdzięczna, że nam tutaj dano dom, że możemy czuć się bezpieczni. Ja nigdy bym nie pomyślała, że będę tak z dziećmi uciekać za granicę przed wojną. To koszmar jest – mówi.

Swietłana na Ukrainie prowadziła własną firmę. Jej mąż został w Żytomierzu.

– Zostawiłam biznes, magazyny. Mąż został, żeby tego pilnować. Mamy sklep z odzieżą sportową i zwykłą oraz sprzętem. Znalazłam już tutaj pracę przy sadzonkach, bo musimy sobie radzić. Młodsze dzieci były już w szkole, ale bardzo bym chciała wracać do domu. Moja starsza córka skończyła na Ukrainie medyczną szkołę i znalazła pracę w Poznaniu, więc tam pojechała. – opowiada.

Chłopcy, Misza (11 l.) i Woła (8 l.), w poniedziałek, 7.03., pierwszy raz byli w Szkole Podstawowej w Tuplicach, żeby zobaczyć, jak wygląda. Od wtorku, 8.03., zaczęli chodzić na lekcje. 18-letni Wicia pójdzie do szkoły średniej.

– Bardzo im się podobało. W szkole jest tłumacz, więc się nie boją, że nie będą nic rozumieć, wiedzieć – mówi Oksana.

Oprócz męża Oksana zostawiła na Ukrainie innych krewnych.

– Została tam moja mama. Został mój brat, też jest w obronie terytorialnej, jak mój mąż. U nas w Żytomierzu strzelają, bardzo się o nich boję. Muszą chodzić w mundurach jak żołnierze. Jesteśmy w kontakcie. Mam nadzieję, że to zaraz się skończy, a wtedy spakujemy się i wracamy – deklaruje. 

Napisz komentarz »