REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Nie mamy broni ani kamizelek

Opublikowano 11 marca 2022, autor: Michalina Kozarowicz

– musiała powiedzieć celnikom podczas odprawy Dominika Skubińska, nauczycielka wf. ze Szkoły Podstawowej 1 w Żarach, która pojechała z pomocą na Ukrainę.

D. Skubińska razem z tłumaczką Roksaną Szwed zorganizowały zbiórkę darów dla Ukrainy w SP nr 1, w Zespole Szkół Ekonomicznych i Przedszkolu „Chatka Puchatka”.

Na zorganizowanie zbiórki wolontariusze mieli tylko 2,5 dnia.

– Mieliśmy wszystko obstawione ze strony Ukraińskiej, kto to odbierze i do kogo to dotrze, więc wiedziałyśmy, że musimy wyjechać w czwartek. Ludzie bardzo się sprężyli i busa oraz jeepa miałyśmy wyładowane po brzegi. Wszystko było opisane, co potem bardzo ułatwiło przekazanie wszystkiego po stronie ukraińskiej – wyjaśnia D. Skubińska.

W środę wieczorem, 2.03., wyjechały w stronę Ukrainy, by zawieźć dary.

– Na granicy w Dołhobyczowie byłyśmy o 4.00 rano. Szybko przeszłyśmy odprawę, celniczka zapytała nas tylko, czy nie mamy broni albo kamizelek kuloodpornych. Powiedziałyśmy, że jedziemy z pomocą humanitarną i mogłyśmy jechać dalej. Po stronie ukraińskiej czekali na nas pogranicznik, milicjant i osoba ze służb specjalnych, która z nimi przyjechała odebrać nasz transport. Około godziny zajęło nam przekazanie wszystkiego. Dary od razu były dzielone. Samochód osobowy został zapakowany rzeczami dla dzieci i pojechał do Sokala, gdzie jest na tyle bezpiecznie, że został utworzony w internacie dom opieki dla kobiet z dziećmi. Natomiast wszystkie leki, baterie, rzeczy dla żołnierzy pojechały pod Kijów. Po wszystkim padło tylko hasło „sława Ukrainie” i każdy ruszył w swoją stronę – opowiada.

Witali ich jak przyjaciół

D. Skubińska zauważa, że problemem nie jest zorganizowanie zbiórki, ale transport do miejsca, gdzie ludzie tego potrzebują.

– My pojechałyśmy 800 km w jedną stronę – mówi D. Skubińska i dodaje: – Przywitano nas tam jak prawdziwych przyjaciół. Były uściski, słowa podziękowania dla nas i wszystkich ludzi dobrego serca – opowiada.

Choć D. Skubińska na przejściu spędziła tylko kilka godzin, tego, co zobaczyła, nigdy nie zapomni.

– Choć na tym przejściu sytuacja jeszcze nie jest taka zła i tak byłam pod wrażeniem tego, na co patrzę. Matki z dziećmi… Jak będzie trzeba, jeszcze raz pojadę – zapewnia D. Skubińska.

Napisz komentarz »