REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Siedzimy jak na bombie

Opublikowano 11 marca 2022, autor: bj

Z łóżek musieli wyrywać dzieci o 3 nad ranem i uciekać, bo w mieszkaniu na parterze wybuchł pożar.

Pożar w budynku przy ul. Moniuszki 46 w Żarach wybuchł w nocy. Było ok 3 nad ranem.

– To cud, że do nieszczęścia nie doszło. Przecież to był środek nocy. Mój mąż wyczuł smród, obudził mnie, a ja od razu zaczęłam dzwonić do sąsiadów – opowiada pani Arleta, mieszkanka kamienicy.

– U mnie cała kuchnia była zadymiona, nic nie było widać – wspomina pani Krystyna.

– Wezwanie otrzymaliśmy o godz. 3.09. Natychmiast zostały tam skierowane 3 wozy – informuje mł. kpt. Paweł Brela, oficer prasowy żarskiej straży pożarnej.

Na miejscu okazało się, że do pożaru doszło w mieszkaniu na parterze. Silnie zadymiona była cała klatka schodowa.

–  Z pieca kaflowego wypadł żar. I od niego zajęła się zgromadzona bezpośrednio przy piecu sterta gazet oraz ubrania – dodaje P. Brela.

Strażacy ugasili ogień, przewietrzyli pomieszczenia. Sprawdzili budynek przy pomocy kamery termowizyjnej i detektora gazowego. Nie stwierdzili, by mieszkańcom jeszcze cokolwiek zagrażało. Na tym zakończyli akcję.

Mieszkańcy to doskonale rozumieją, bo już nawykli do akcji służb ratunkowych.

– W 2008 roku był u nas wybuch butli gazowej w mieszkaniu na 3 piętrze. Ludzie tam zginęli. Zresztą tak, jak żyli. Ale my się wciąż czujemy, jak byśmy siedzieli  na bombie. Dwa miesiące temu był pożar sadzy w kominie. A w tym mieszkaniu na dole, w którym się teraz paliło, już dwa razy trupy znaleźli – wylicza pani Krystyna.

Słyszymy, że te dwie zmarłe osoby wcześniej piły na umór.

Wymiotowała przy strażakach

Mieszkańcy nie kryją, że mają dość. Skarżą się na uciążliwego sąsiada, który nadużywa alkoholu, a do jego mieszkania wchodzą przypadkowe obce osoby, które mają klucze.

– Widziałam w sklepie, w którym pracuję, obcego człowieka. Kupował tanie wino. Potem patrzę, a on normalnie kluczem sobie drzwi otwiera. Tak było wiele razy. Różni tu przychodzą, wchodzą i wychodzą – mówi pani Jolanta.

 Sąsiedzi lokatora z dołu obawiają się o własne życie. W mieszkaniu znajduje się butla z gazem propan butan. Taka sama, jak ta, która wybuchła kilkanaście lat temu.

– Po tym wszystkim rano musiałam iść z dziećmi do lekarza. Bo wymiotowały, miały bóle brzucha – dodaje pani Jolanta.

– Moja 8-lenia córka wymiotowała jeszcze przy strażakach. Normalnie wszyscy tu byliśmy podtruci – dorzuca pani Justyna.

Zgodnie mówią, że wiele razy dzwonili do Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej z informacją o sąsiedzie, z którym się boją mieszkać. Podobnie jak w sprawach mniejszych i większych napraw. Sami nie mogą nic zrobić, bo mimo prób wykupu, miasto nie chce im sprzedać mieszkań. Gdyby mogli je wykupić, założyliby wspólnotę i sami zadbali o budynek.

– Była odmowa z uwagi na „nieuregulowany stosunek najmu części lokatorów”. Ale nawet jeżeli, to co my jesteśmy winni, że ktoś na przykład nie płaci? – pytają.

I pokazują zwichrowane poręcze schodów, w których brakuje tralek, wyszczerbione kamienne schodki, po których strach chodzić. Do tego luźne elementy elewacji, której naprawę mieli obiecaną w 2016 r.

– Tylko potem przyszło pismo, w który napisali, że nie zrobią, bo nie mają pieniędzy – tłumaczą.

Bo nie ma kasy

O sprawę pytamy w ZGM, który zarządza budynkiem. Słyszymy, że nie mieli informacji o pożarze. Ale się nie martwią, bo nie doszło do większych strat. Nie wiedzą też nic o lokatorze z dołu. Bo najwyraźniej telefony mieszkańców trafiały w próżnię.

– Uciążliwości sąsiedzkie muszą być zgłaszane przez najemców w formie pisemnej – podpowiada Krzysztof Tuga, prezes ZGM. Zapewnia, że żadne pismo począwszy od momentu zamieszkania przez problematycznego sąsiada (w listopadzie 2019 r.) nie wpłynęło. I dodaje: – Udostępnienie lokalu osobom trzecim jest zabronione, ZGM jako administrator weryfikuje wszystkie otrzymane zgłoszenia.

Tyle że te też muszą przejść drogę formalną. W każdym przypadku, nie tylko kamienicy przy Moniuszki. Mieszkańcy muszą zatem chwycić za papier i długopisy.

Prezes potwierdza też, że usuwają tylko najważniejsze awarie.

– Remonty i usuwanie usterek wykonujemy w miarę posiadanej puli pieniędzy – podkreśla Tuga. Ma jedną dobrą wiadomość dla mieszkańców kamienicy. – Budynek przy Moniuszki 46 został włączony do projektu „Żary. Zadbajmy o czyste powietrze”, dzięki któremu nastąpi wymiana źródeł ciepła – kończy.

Jest zatem szansa. Że zniknie piec, a może i butla.

Napisz komentarz »