REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Paserka w sądzie

Opublikowano 04 marca 2022, autor: bj

O paserkę wartą prawie 300 tys. zł oskarżony jest właściciel auto-szrotów z okolic Żar.

Proces przeciwko właścicielowi auto-szrotów rozpoczął się 3.03. w żarskim sądzie. 40-latek został oskarżony o paserstwo. To efekt aktu oskarżenia przesłanego przez Prokuraturę Rejonową w Żarach.

– Sprawa dotyczy wydarzeń z końca 2020 r. – informuje Mariusz Juryca, zastępca prokuratora rejonowego.

Przypomnijmy. Prokuratorskie oskarżenie jest pokłosiem akcji policjantów polskich i niemieckich, która miała miejsce w listopadzie 2020 r. Na miejscu w maskach, w kominiarkach pracowali wówczas mundurowi z przygranicznej Saksonii oraz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. Potem zostały sprowadzone 3 lawety, które zabrały podejrzany towar. Już wtedy mówiło się, że chodzi o poszukiwanie części z aut skradzionych na terenie Niemiec.

– W tej chwili mówimy o 6 zarzutach z art. 291, czyli paserstwa umyślnego. Dotyczą czynów związanych z kradzionymi autami i maszynami budowlanymi. Poszkodowanymi są prywatne osoby, firmy budowlane, a także ubezpieczyciele, którzy już wypłacili odszkodowania – informuje Dariusz Szczygieł, wiceprezes Sądu Rejonowego w Żarach i jednocześnie przewodniczący składu sędziowskiego.

Wartość sprzętu, o paserkę którego został oskarżony 40-latek, to ponad ćwierć miliona złotych.

– Łączna wartość to 71 tys. 600 zł i 40 tys. euro – wylicza D. Szczygieł.

Następna sprawa w kolejce

 Na wczorajszym (3.03.) posiedzeniu sądu oskarżony się nie pojawił. Proces trzeba było odroczyć.

– Z uwagi na to, że nie od wszystkich poszkodowanych dotarły zwrotne potwierdzenia odbioru powiadomień z sądu, trzeba było zacząć od odroczenia sprawy i wyznaczenia nowego terminu na koniec kwietnia – informuje D. Szczygieł. Zakłada, że wcześniej do oskarżonego musiała dotrzeć informacja, że z przyczyn formalnych rozprawa będzie musiała być odroczona.  – Sygnalizował natomiast, że będzie korzystał z usług profesjonalnego obrońcy – dodaje D. Szczygieł.

To nie jest jedyny kłopot oskarżonego. Bo kilka lat wcześniej na jego autoszroty nalot zrobiła policja w Międzyrzeczu. Konkretnie w październiku 2016 r. międzyrzeccy kryminalni prowadzili spektakularną akcję zabezpieczenia aut i zdemontowanych części samochodowych. Wparowali jednocześnie do dwóch szrotów. Przyjechali nieoznakowanymi samochodami i wszystko okleili taśmą. Zamknęli na głucho biznes. Wówczas w czasie trwania akcji policjanci zabezpieczyli około 1 tys. 500 części z aut – fragmentów karoserii, drzwi, siedzeń, zegarów, elementów komputerowych, elektronicznych i innych. Z obu szrotów wywieziono podejrzane części i samochody, które według śledczych pochodziły z kradzieży. Postępowanie w tej sprawie wciąż trwa. Bo śledczy najpierw wykonali mrówczą robotę i identyfikowali każdą część, tak by się dowiedzieć, z jakiego pojazdu pochodzi.

– Teraz decyzją prokuratora prowadzącego sprawę musimy dotrzeć do każdego poszkodowanego właściciela, żeby wszystkich przesłuchać – informuje asp. Justyna Łętowska z KP Policji w Międzyrzeczu.

Przed sądem 40-latek wystąpi z czystą kartą karną, bo nie był dotychczas karany. Teraz grozi mu nawet do 5 lat.

 

 

 

 

 

Napisz komentarz »