REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Wielka niewiadoma

Opublikowano 04 marca 2022, autor: nk

Jedni stracili pracowników, inni kontrahentów, jeszcze inni zamykają swoje zakłady na Ukrainie. Żarskie firmy w obliczu wojny na Ukrainie.

Trudno przewidzieć

Choć firma MK w Żarach nie prowadzi interesów na wschodzie, to wpływ wojny na Ukrainie na gospodarkę światową budzi niepokój. 

– Nie mamy bezpośrednich dostawców czy też klientów na wschodzie, więc nie widzimy zagrożeń, natomiast skutki gospodarcze na świecie i w Europie są nie do przewidzenia w dłuższym okresie czasu – mówi Kinga Pachnik, dyrektor zarządzający MK.

– W obliczu tej strasznej wojny wszyscy jesteśmy zszokowani – dodaje Robert Machynia z MK, który koordynuje działania związane z Ukrainą. – Mamy obecnie około 30 pracowników z Ukrainy. Jak na razie, nie zdecydowali się wrócić na Ukrainę, głównie z tego względu, iż większość z nich to kobiety lub młode pary. Wiemy jednak, że w miarę rozwoju tego konfliktu sytuacja może się zmienić z dnia na dzień. Obecnie oferujemy tym pracownikom naszą pomoc, gdyby chcieli ściągnąć do Polski rodzinę, zarówno z zakresie transportu, jak i zakwaterowania czy utrzymania

– Jestem pozytywnie zaskoczona postawą naszych pracowników, gdyż widzę, że bardzo chętnie pomagają, organizują zbiórki, niektórzy z nich zadeklarowali przyjęcie ukraińskich uchodźców pod swój dach – dodaje K. Pachnik. – Bardzo zaangażowany jest Adam Rogowski, nasz regionalny kierownik sprzedaży, który działa w regionie Rzeszowa i Przemyśla, czyli najbliżej działań wojennych. Z nim nasi ludzie są w bezpośrednim kontakcie i odpowiadają na bieżące potrzeby.

Stracili kierowców

Firma De Rooy musi uzupełniać braki w zatrudnieniu po tym, jak około 100 kierowców  pochodzących z Ukrainy nie mogło po wybuchu wojny wrócić do pracy.

– Około 100 naszych kierowców zostało na Ukrainie. Stracić 100 pracowników to ogromny cios dla firmy. Prowadzimy nabór wśród kierowców przebywających w Polsce – mówi Izabela Szerszeń, prokurent w firmie De Rooy.

Ci, którzy zostali, koncentrują się na ściągnięciu do Polski swoich rodzin.

– Sprowadzamy najbliższych naszych pracowników, około 15 rodzin. Staramy się ich ściągnąć do Żar, bo chcemy im zapewnić wsparcie po przyjeździe, czyli załatwienie szkoły, przedszkola dla dzieci – dodaje I. Szerszeń.

Firma zorganizował zbiórkę darów w Holandii dla uchodźców. Jeden z czterech tirów trafi do Żar. 

– Do końca nie wiemy jeszcze, co będzie potrzebne, bo te rodziny dopiero do nas dojeżdżają – mówi I. Szerszeń

 Stracili rynki

Swiss Krono, żarski producent płyt wiórowych i paneli podłogowych, koncentruje się na wsparciu pracowników z fabryk koncernu na Ukrainie. O handlu z Rosją i Ukrainą firma musi zapomnieć.

– Mocno to przeżywamy – mówi Jarosław Masina, rzecznik prasowy Swiss Krono. Nie mamy możliwości współpracować z naszymi partnerami zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji, chociażby z tego powodu, że rząd w Rosji zakazał transferów pieniędzy, a to oznacza, że nasi partnerzy nie byliby w stanie nawet zapłacić za towary, które im dostarczymy. Wspieramy rodziny pracowników, którzy pracują w trzech zakładach grupy na Ukrainie. Pracownicy zakładu w Żarach odpowiedzieli na apel prezesa i przyjmują te rodziny w swoich domach. Przyjeżdżają do nas matki z małymi dziećmi. Dla wszystkich jest to nowa sytuacja. W pierwszym etapie przyjmujemy ponad 40 osób. Teraz skupiliśmy się na tym, żeby pomagać  rodzinom pracowników, którzy pracują w koncernie Swiss Krono. Tam jest wojna i trzeba im zapewnić bezpieczeństwo. Na prośbę zakładów na Ukrainie w Charkowie, Lwowie i Kamionce Bużańskiej, czy bylibyśmy w stanie pomóc, nasza odpowiedź była natychmiastowa.

 Będą problemy

– Nie odczuliśmy odpływu pracowników z Ukrainy – mówi Roman Siemaszko, współwłaściciel firmy Stahlbau.Za to przywozimy ich rodziny do Żar zza granicy. Daliśmy pracownikom możliwość złożenia prośby na piśmie o przetransportowanie czy lokal. U nas pracuje około 50 osób z Ukrainy. Cały czas poszukujemy nowych, dlatego jesteśmy otwarci na zatrudnianie osób, które przyjechały i poszukują pracy. W najbliższym czasie spodziewam się problemów ekonomicznych związanych z obecną sytuacją na Ukrainie, ale mam nadzieję że nie będą bardzo głębokie.

Zamknęli na Ukrainie

– Na razie nie mamy złych wieści, jeżeli chodzi o naszych pracowników na Ukrainie – zapewnia Danuta Sadko, kierownik biura zarządu w firmie Relpol.

W północnej części Ukrainy, 150 km na zachód od Kijowa, w miejscowości Czerniachów, w obwodzie żytomierskim, działalność prowadzi spółka DP Relpol Altera, w 100% zależna od Relpol S.A. Spółka ta świadczy usługi montażu wybranych grup wyrobów na bazie podzespołów w 100% produkowanych w Relpolu

Zakład w Czerniachowie wstrzymał produkcję. Kontaktujemy się z dyrektorką zakładu i bazujemy na informacjach, które nam przekazuje. Jeżeli się zdecydują przyjechać do Polski, to będziemy ich przyjmować i im pomagać – zapewnia D. Sadko. – Każdy rynek jest ważny, ale skupiamy się teraz głównie na tym, co możemy zrobić, na zapewnieniu bezpieczeństwa. Jesteśmy wstrząśnięcie tą sytuacją i myślę, że do końca mało kto wierzył, że tak się stanie. Produkcję z Ukrainy będziemy przenosić do Żar, bo tutaj mamy miejsce w nowo wybudowanej hali.

komentarz »
  1. Jurek 14 marca 2022 07:44 - Odpowiedź

    Rosja będzie nacjonalizować majątki firm i technologie jak wygra wojnę!
    Właściciele firm i Prezesi powinni wziąć pod uwagę utratę aktywów i technologii z Ukrainy.
    Chyba żyją nadzieją jak dzisiejsi politycy, którzy nie dorośli do tej roli w XXI wieku.
    Dali się szukać Putinowi. Dlaczego za Europę ma walczyć Ukraina?

Napisz komentarz »