REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Tego nie da się zapomnieć

Opublikowano 04 marca 2022, autor: jb

Akcję pomocy dla Ukraińców w naszym regionie zorganizował Zbigniew Czmuda, właściciel Pałacu Wiechlice. Z busem pełnym darów przy ukraińskiej granicy był już w sobotę (26.02.). Opowiedział nam, dlaczego to robi.

– To była szybka decyzja. Był tylko czas na szybkie zakupy, bo o godz. 16:00 zdecydowaliśmy, że jedziemy. O 18:00 byliśmy już w drodze – mówi Zbigniew Czmuda. – Pojechałem z jednym pracownikiem, około godz. 1:00 byliśmy przy przejściu w Medyce. Tam już naprawdę było pełno rzeczy i mnóstwo ludzi, którzy chcieli pomóc. Nasze zakupy trafiły do magazynu przy szkole, niedaleko przejścia granicznego. Wielu Ukraińców starało się tam trochę odpocząć po przekroczeniu granicy. Widzieliśmy ten tłum, karetkę odbierającą rodzącą kobietę, tego nie da się zapomnieć – opowiada.

Z darami dla Ukraińców jeździł już dwa razy.

– Za pierwszym razem popełniłem błąd. Gdybym miał przy sobie paszport, to przejechałbym przez granicę i przekazał te rzeczy osobom po stronie ukraińskiej. Tam były bardziej potrzebne, bo po polskiej stronie pomoc była już dobrze zorganizowana. Wracając, chcieliśmy kogoś zabrać. Ale tam już czekało mnóstwo ludzi i więcej było chętnych do podwiezienia lub zabrania kogoś niż osób, które szukały takiej pomocy. Ci, którzy przekraczali granicę, już wcześniej mieli ustalone miejsce i transport – mówi.

Robią koktajle Mołotowa, spawają zapory

Z drugim transportem pan Zbigniew pojechał we wtorek (1.03.), przekroczył granicę i dary udało się wypakować w ukraińskim Chyrowie w środę (2.03.). Z. Czmuda przyznaje, że kwestia Ukrainy jest dla niego bardzo ważna.

– Pochodzę z Lublina, większość życia przemieszkałem tam, w lubuskim jestem od 15 lat. Trudno mi pogodzić się z tym, co się dzieje. Mam wielu znajomych w Ukrainie. Wielokrotnie tam jeździłem, podchodzę do sprawy bardzo emocjonalnie, ciężko mi w to wszystko uwierzyć. Znajomi, którzy zostali w kraju, opowiadają, jak robią koktajle Mołotowa, jak spawają zapory przeciwko czołgom. Od ludzi słyszeliśmy też wiele historii. Gdy byliśmy w okolicach Przemyśla pierwszy raz, za Medyką kolejne przejście graniczne wtedy czynne było tylko dla samochodów. Ludzie opowiadali, jak dwa tysiące kobiet z dziećmi stało tam przy drodze i prosiło, żeby ktoś je wziął do samochodu i przewiózł przez granicę – mówi.

Wśród niepodległych

Na znak poparcia dla Ukraińców przed wjazdem do pałacu zawisła ukraińska flaga.

– Uważam, że miejsce Ukrainy jest wśród niepodległych krajów z własną flagą, stąd taki symbol – podkreśla.

Pan Zbigniew w pałacu przyjmuje też uchodźców.

– Dotarła już rodzina mojego pracownika. Sam czekam jeszcze na trzy kobiety z czwórką dzieci, które jadą z Kijowa. Trzy doby jechały z Kijowa do Lwowa, z czego jedną dobę stały w korku na samym wyjeździe z Kijowa. Potem, gdy się okazało, jakie są kolejki na przejściu, zdecydowały, że przekroczą granicę przez Węgry. Zobaczymy, czy przez to podróż im się jeszcze bardziej nie wydłuży – mówi.

Napisz komentarz »