REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Pojechał na wojnę

Opublikowano 04 marca 2022, autor: bj

Nie mogę pracować w Polsce, kiedy w mojej ojczyźnie trwa wojna – mówi Andrii Sribniak, ukraiński lekarz ortopeda ze 105. Szpitala Wojskowego w Żarach, który pojechał na wojnę.

Andrii Sribniak ma 27 lat. Od roku pracuje w 105. Szpitalu Wojskowym. Najpierw jako lekarz w SOR, teraz miał przejść do uruchomionego na powrót oddziału ortopedii. Jego rodzice, którzy pozostali w Ukrainie, również związani są z medycyną, brat walczył w wojskach obrony terytorialnej. On sam nie jest żołnierzem. Jest lekarzem, specjalistą ortopedą.

Wiadomość o wojnie zastała go w Żarach.

– Czytałem wiadomości. I nie wiedziałem, co mam zrobić. Czy jechać walczyć z wrogiem, czy walczyć tu o zdrowie i życie ludzi – mówił nam A. Sribniak w piątek, 25.02.

W szpitalu słyszał prośby, żeby został.

– Ale od początku pierwszą jego decyzją było jechać. Wahał się. Mówiłem mu, że będzie tu bardziej potrzebny niż jako żołnierz na froncie. Powstrzymywałem, ale się zdecydował, a my musimy tę decyzję uszanować – mówi Marek Femlak, z-ca komendanta ds. lecznictwa 105. Szpitala Wojskowego w Żarach. – Jestem przekonany, że jak skończą się działania wojenne, to wróci. Ma tu dziewczynę. Załatwione sprawy formalne, żeby pracować w Polsce.

Alarm

Gdy kontaktujemy się z A. Sribniakiem w środowe południa (2.03.), lekarz przekracza granicę. Obiecuje, że odezwie się już z Ukrainy. Jedzie do rodzinnego miasta Kałusz, w obwodzie iwano-frankowskim w zachodniej części Ukrainy.

Ponownie udaje się nam nawiązać kontakt po godz. 20.

– Właśnie przyjechałem do domu. Mamy alarm powietrzny. Jest tu włączany po kilka razy dziennie. Chociaż na razie nie ma ostrzałów. W punkcie mobilizacyjnym otrzymam informację, dokąd mnie wyślą. Z tego, co wiem, to jest wolne stanowisko medyk – strzelec – poinformował nas. Przeprosił i skończył rozmowę, tłumacząc, że ma sporo pracy.

Około północy udało nam się jeszcze przez chwilę połączyć.

– Ludzie tu są zorganizowani, chcą bronić swojego kraju! – zapewniał A. Sribniak.

Podziękowania dla każdego Polaka 

Wczoraj (w czwartek, 3.03.), równo w południe, A. Sribniak znajduje chwilę, by odpowiedzieć na kilka pytań. Dlaczego podjął taką decyzję? Co chciałby przekazać tu, do Polski, w której osiadł w 2020 r.?

– Nie mogę pracować w spokoju w Polsce, kiedy w mojej ojczyźnie trwa wojna. Zostałem już przyjęty do Sił Wojskowych Ukrainy na stanowisku medyk – strzelec. Chciałbym przekazać podziękowania dla każdego Polaka za pomoc, za zaangażowanie i serce. A wszystkim moim kolegom ze szpitala – że mam nadzieję na powrót do nich. Bo wierzę, że szybko to się skończy i niedługo wrócę do pracy w Żarach – czytamy w przesłanej wiadomości.

Wierzą, że wróci

W szpitalu wierzą, że A. Sribniak wróci cały i zdrowy.

– Wiedzieliśmy, że Andrii pojechał do wojsk obrony terytorialnej. I że być może trafi do segmentu sanitarnego. Gdy jest ostrzał i gdy są ranni, trzeba ich stamtąd odciągnąć. Tam – jak my to nazywamy w wojsku – są tzw. gniazda rannych. W nich się udziela pierwszej pomocy, opatruje. Dopiero potem ranni są transportowani do szpitala sanitarką. Jestem głęboko przekonany, że Andrii do nas wróci – dodaje M. Femlak.

– Dziś wchodzimy na ochronę obiektów strategicznych. Tyle mogę powiedzieć w tej chwili – powiedział nam w czwartek po żołniersku A. Sribniak.

Pytamy, jak radzą sobie mieszkańcy miasta.

– W Kałuszu, tak jak w każdym mieście, są schrony. Podczas alarmu powietrznego wszyscy do nich schodzą. Takie alarmy zdarzają się kilka razy dziennie. Ale wszyscy są na to przygotowani i nie ma paniki – zapewnia.

W Polsce poza przyjaciółmi i kolegami z pracy na A. Sribniaka czeka jego dziewczyna.

Napisz komentarz »