REKLAMA

Wasze sprawy

Czy mieszkańcy się w ogóle liczą?

Opublikowano 04 marca 2022, autor: bj

O tym, że spalarnia nie jest szkodliwa przekonywali przedstawiciele ZZO. Mieszkańcy Olszyńca powtarzali po raz kolejny, że oni jej u siebie nie chcą.

Mieszkańców Olszyńca na spotkanie w sprawie budowy spalarni  zaprosił Zakład Zagospodarowania Odpadów w Marszowie. Spotkanie zaczęło się od prezentacji przedstawionej przez Wojciecha Dronię, dyrektor ds. inwestycji i rozwoju ZZO.

– Frakcja RDF to odpady nienadające się do recyklingu i które zgodnie z prawem nie mogą być składowane. Natomiast ich ilość rośnie – z niepełna 9 tys. ton w 2019 r. , przez 12 tys. ton w 2021 r., do 19 tys. ton w 2026r. Dostajemy coraz więcej odpadów, bo społeczeństwo staje się coraz bardziej zamożne. A pieniądze przeznaczamy na konsumpcję. A to powoduje wzrost ilości opakowań – wyliczał J. Połomka.

To tzw. frakcja kaloryczna, której nie można gromadzić.

Nie dowierzają

Przypomnijmy. ZZO w Marszowie, czyli spółka, która ma 15 udziałowców (są nimi okoliczne gminy), planuje w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego wybudować w Marszowie instalację do przetwarzania odpadów. Mają być w niej spalane odpady, które nie nadają się do recyklingu. W efekcie ma być produkowana energia i ciepło. Koszty budowy instalacji ma wziąć na siebie prywatny inwestor. W zamian za to będzie mógł czerpać korzyści z użytkowania instalacji przez 15-20 lat. Potem instalacja miałaby przejść na własność ZZO.

Instalacja ma w założeniu spalać 19 tys. ton odpadów.Mieszkańcy temu nie dowierzają i obawiają się, że gdy spalarnia już stanie do Marszowa zjeżdżać będą kolejne dziesiątki tysięcy ton odpadów.

-Jeżeli byśmy dzisiaj uzyskali dokumenty na 19 tys. to nie będzie można po prostu zwiększyć tej ilości, tylko na nowo wdrożyć wszystkie procedury-dodawał W. Dronia.

Bo cementownia jest zachłanna

– W tej chwili te odpady oddajemy do cementowni. Musimy za to płacić i cena za tonę rośnie. Z 76 zł w 2015 r. do 400 zł w 2021 r. To wzrost ceny o ponad 500 proc. Cementowni w całym kraju jest tylko 13. Obowiązuje więc prawo popytu i podaży. W Warszawie ceny sięgają już 1 tys. zł za tonę – wyliczał W. Dronia.

Uczestnicy spotkania usłyszeli, że  średnia emisja ze spalarni odpadów w Rzeszowie, Białymstoku, Koninie i Poznaniu jest znacznie niższa, niż dopuszczają to obowiązujące normy. I tak np. średnia wartość emisji pyłów całkowitych to 3,0075 mg/m3 przy wartości dopuszczalnej 10, a rtęci – 0,013 przy możliwych 0,05.

– Podobnie jest z pozostałymi zanieczyszczeniami, m.in. tlenkami azotu, węgla, chlorowodoru, fluorowodoru, kadmu czy dioksyn, które też znacznie poniżej dopuszczalnych wartości – dodawał W. Dronia.

Padł też przykład kotła WR5, który pracuje w żagańskiej funkcjonującej elektrociepłowni, która według wyliczeń eksperta emituje 1 tys. 300 mg/m sześc.dwutlenku siarki przy 50 mg/m sześc. z planowanej w ZZO spalarni.

– Z licznych publikacji wiemy, że oddziaływanie spalarni na środowisko jest minimalne, znacznie mniejsze niż np. znanych nam elektrociepłowni. Porównywalne ze spalaniem gazu. Problem jest wyolbrzymiany, tak jak obawa przed spalarnią jako trucicielem. Nie ma innej alternatywy. Ta frakcja nie nadaje się do składowania.  – dodawał W. Dronia.

Są odpady spalania, ale głównie to żużle do wykorzystania w drogownictwie czy budownictwie.

Niech zaczną palić śmieciami

– Spalarnie powstały wtedy, kiedy Europa pomyślała o gospodarce obiegu zamkniętego.  Kiedyś była gospodarka liniowa, odpady były wyrzucane. Nowoczesna gospodarka to mniejsze wytwarzanie odpadów, po drugie, wykorzystywanie tego co wyprodukowaliśmy, po trzecie recykling, po czwarte odzysk, po piąte składowanie – wyliczał Krzysztof Rut, specjalista ds. PR współpracujący z ZZO.

– W Polsce istnieją elektrociepłownie na inne paliwa. Czy jest elektrociepłownia, która przeszła z węgla na RDF? – chciał wiedzieć Janusz Bronowicz, prezes Stowarzyszenia „Czyste powietrze”

– Jest to możliwe, choć nie mam wiedzy, czy tak jest – odpowiadał K. Rut.

– To może niech przejdą na to paliwo istniejące elektrociepłownie – proponował J. Bronowicz.

– Nie będziecie musieli ciąć lasu, żeby rury z marszowa ciągnąć – podpowiadał  ktoś z sali

Pan kłamie

– Pan kłamie! Przecież po to organizujecie te spotkania! Wy już 60 tys. zł w to zainwestowaliście- zarzucała Agnieszka Sznajderowicz, lekarka, internistka.

– W Świebodzinie tylko o tym pomyśleli i już radni nie dopuścili. Zablokowali. Inwestycja u nas zapisana jest w wojewódzkim planie – zarzucał J. Bronowicz.

– Czy wy tego nie rozumiecie, że my nie chcemy tej spalarni – mówił Maciej Nawrocki, lekarz radiolog.

– Pana za 5 lat tu nie będzie, a my tak. I nasze dzieci. Dlatego żeby znaleźć rozwiązanie problemu, to przede wszystkim się dobrze przygotujcie. Przedstawcie dokładne plany tej inwestycji. Żebyście byli w stanie wytłumaczyć mieszkańcom, dlaczego w ogóle jest pomysł akurat spalarni – dodawała Agata Lechocka-Wąsowicz.

My już przerabialiśmy wysypisko śmieci w Olszyńcu, gdy była budowana sortownia w Marszowie. My się zgodziliśmy, ale chcieliśmy, żeby były u nas zrobione przyłącza gazu, chodnik i podobne. Ale brakło jednego papierka, że rada sołecka wyraża zgodę. To czy nie lepiej zrobić spotkania z mieszkańcami i zapytać? No chyba, że mieszkańcy się w tym, nie liczą? -kończył Heronim Orzech, sołtys.

komentarz »
  1. Mirek 16 marca 2022 09:55 - Odpowiedź

    Mieszkańcy liczą się tylko przy wyborach.
    Czas na zmianę polityków i młode pokolenie!

Napisz komentarz »