REKLAMA

Samorząd

Były komendant wygrał z burmistrzem

Opublikowano 25 lutego 2022, autor: bj

Po wyjściu z aresztu, burmistrz Szprotawy zwolnił z pracy byłego komendanta Straży Miejskiej. Ten podał go do sądu. I wygrał. Sąd ocenił, że burmistrz chciał się go pozbyć.

Do pracy w Urzędzie Miasta w Szprotawie może wrócić były komendant Straży Miejskiej, późniejszy inspektor w wydziale inwestycji, Piotr Tylawski.

We wtorek, 22.02., zakończył się toczący się od ubiegłego roku proces w Sądzie Rejonowym w Żarach. Sprawę do sądu o przywrócenie do pracy i dyskryminację wniósł P. Tylawski. W 2020 r. został zwolniony z pracy na stanowisku, na którym pracował po likwidacji Straży Miejskiej, o czym zdecydowała Ewa Gancarz, pełniąca obowiązki burmistrza w czasie, gdy Mirosław Gąsik przebywał w areszcie. I to ona była jedną z osób, która w sądzie występowała w charakterze świadka.

Podczas procesu zeznawał także burmistrz.

Przewodniczącym składu sędziowskiego był Arkadiusz Pintal.

–  Nie zostały spełnione podstawowe wymogi formalne związane z wypowiedzeniem, bo Piotr Tylawski nie był obecny w pracy i ta nieobecność była uzasadniona – mówił A. Pintal.

P. Tylawski wypowiedzenie otrzymał, gdy przebywał na zwolnieniu lekarskim związanym z chorobą dziecka.

Chciał się pozbyć

Ale to nie było jedyne zastrzeżenie sądu.

– Mamy do czynienia z niedostatecznym uprawdopodobnieniem przyczyn wypowiedzenia. Bo Mirosław Gąsik mówił o reorganizacji, ale tak naprawdę zwolnił jednego pracownika. Natomiast sąd ocenił, że była niechęć burmistrza do podwładnego i chęć pozbycia się go – mówił A. Pintal.

Podkreślał, że M. Gąsik w swoich zeznaniach odwoływał się do czasów, gdy P. Tylawski było komendantem.

– To jest niezasadne, bo pracownik został przesunięty na inne stanowisko, co można rozumieć jako podsumowanie tej pracy. Teraz można oceniać jego pracę na obecnie zajmowanym stanowisku – dodawał A. Pintal. Dostrzegł coś jeszcze: – Wypowiedzenie sporządziła nie kadrowa, lecz osoba, która na co dzień się tym nie zajmuje. Zresztą zostało zrobione z błędami formalnymi. To dowodzi dodatkowo, że chodziło o to, żeby pozbyć się pracownika – powtórzył A. Pintal. I dodawał: – Burmistrz zeznawał, że nie ma złego nastawienia do Piotra Tylawskiego. Wobec powyższego wydaje się, że powrót Piotra Tylawskiego na dotychczasowe stanowisko pracy negatywnie nie wpłynie na pracę urzędu.

Sam P. Tylawski nie ukrywał zadowolenia z  wyroku.

– W urzędzie pracowałem ponad 10 lat. Przeżyłem 3 burmistrzów i dalej chciałbym tam pracować. Tym bardziej, że do moich obowiązków należała np. kontrola tego, czym ludzie palą w piecach. Dzięki mojej pracy policja otrzymywała gotowe informacje i mogła w odpowiedni sposób reagować. Ochrona środowiska jest jednym z ważniejszych zadań urzędu – wyliczał.

Wyrok jest nieprawomocny. P. Tylawski liczy się z apelacją szprotawskiego Ratusza. Na odczytaniu wyroku nie było ani M. Gąsika, ani innego przedstawiciela urzędu.

Do M. Gąsika zwróciliśmy się z prośbą o jego ocenę wyroku.

– Nie komentuję nieprawomocnych wyroków. Po otrzymaniu uzasadnienia podejmę dalsze decyzje – uciął pytania M. Gąsik.

Napisz komentarz »