REKLAMA

Polityka

Więcej amerykańskich żołnierzy w Żaganiu?

Opublikowano 04 lutego 2022, autor: Michalina Kozarowicz

Według gen. Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcy 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu i Wojsk Lądowych w Polsce, to właśnie Żagań jest jedną z najbardziej prawdopodobnych lokalizacji, do której mogą trafić dodatkowe amerykańskie siły w Polsce.

Pentagon ogłosił, że do Polski przyjedzie kolejnych 1 tys. 700 żołnierzy. Wszystko to powodowane jest sytuacją na granicy rosyjsko-ukraińskiej i zagrożeniem, jaka stwarza Rosja na wschodniej granicy NATO.

Będą pilnować porządku

Ameryka zdecydowała się wysłać do Europy kilka tysięcy żołnierzy. Blisko 2 tys. z nich trafi do Polski. Obecnie w naszym kraju stacjonuje około 4 tys. 500 amerykańskich żołnierzy. W naszym regionie – m.in. w Żaganiu, gdzie w ramach operacji Atlantic Resolve stacjonuje Amerykańska Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (Armored Brigade Combat Team, ABCT).

– Garnizon, który wybiorą Amerykanie, musi być odpowiednio przygotowany. Z taktycznego punktu widzenia nie ma znaczenia, czy żołnierze będą na wschodniej granicy, czy tu, czyli na zachodniej ścianie, co jest bardziej prawdopodobne. Przerzucenie żołnierzy przy odpowiednim zapleczu na takich odległościach to kwestia kilku godzin. Moim zdaniem najbardziej prawdopodobne lokalizacje to Żagań i Świętoszów, właśnie ze względu na warunki, które zapewniają – mówi gen. W. Skrzypczak.

Wojny nie będzie

Zdaniem gen. W. Skrzypczaka, prezydent Rosji Władimir Putin nie będzie chciał się angażować w konflikt militarny z NATO.

– Putin będzie próbował wycofać się teraz z tego wszystkiego z twarzą – komentuje gen. W. Skrzypczak. – Rosjanie eskalują dzisiaj sytuację na granicy z Ukrainą, ale to tylko gra, bo Rosja nie ma takiego potencjału, żeby taką wojnę wygrać – mówi.

Przy granicy z obwodem donieckim i ługańskim zebrało się 100 tys. żołnierzy rosyjskich, uzbrojonych w najnowocześniejszy sprzęt wojskowy, w tym rakiety Iksander, których zasięg rażenia może wynieść aż 500 km.

– Potencjał militarny Rosji jest oczywiście duży, ale zdecydowanie gorzej wychodzi już porównanie na tle ekonomicznym i demograficznym. Myślę, że bać się konfliktu moglibyśmy, gdyby na granicy było 500-600 tys. żołnierzy. Ale do czegoś takiego nie dojdzie. Taka wojna byłby wojną na wyniszczenie i kraj musi mieć do tego odpowiednie zaplecze. Wojska ukraińskie są dobrze przygotowane, do tego siły NATO. Rosja w tej wojnie byłby na przegranej pozycji – stwierdza W. Skrzypczak.

Rezerwiści na szkolenie

Sporo niepokoju wywołało także pojawienie się wezwań do stawienia się w Wojskowych Komendach Uzupełnień dla żołnierzy, którzy są rezerwistami. Wojsko jednak uspokaja, że sytuacja nie jest związania z sytuacją polityczną, a jedynie rutynowym działaniem. W tym roku nawet 200 tys. rezerwistów może się stawić na szkoleniach, które potrwają od 2 do 5 dniu.

– Te wezwania nie mają nic wspólnego z sytuacją polityczną. Po prostu zbiegły się w czasie. Rezerwa co jakiś czas musi się szkolić, bo inaczej byłby tylko liczbą na papierze, a nie faktycznym potencjałem militarnym. Naszym priorytetem jest organizacja krótkich szkoleń, które pozwolą dostosować umiejętności żołnierzy do procedur i obsługi wdrażanego do armii sprzętu. Tak jak zwykli żołnierze, rezerwiści też muszą się szkolić. W skali naszego województwa będzie to kilka tysięcy osób. Plan takich szkoleń jest rozpisany na lata do przodu. jedna jednostka może wezwać 600 żołnierzy, inna 50 wszystko zależy od potrzeb – wyjaśnia płk mgr inż. Grzegorz Dyrka, szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Zielonej Górze.

Napisz komentarz »