REKLAMA

Samorząd

Nie poddaje się

Opublikowano 04 lutego 2022, autor: jb

Sebastian Chachuła z Niegosławic nadal próbuje obniżyć diety radnych w swojej gminie.

Robi to od 2018 roku i swojej pierwszej sesji. Szeregowi radni otrzymywali do ubiegłego po 800 zł miesięcznie. Po podwyżce z grudnia jest to już 1 tys. 200 zł.

Radny po raz kolejny domaga się obniżenia stawek, tym razem chociaż do kwot z ubiegłego roku. Przekonywał do tego radnych podczas sesji w piątek, 28 stycznia. Odwoływał się do wspólnego posiedzenia komisji, które odbyło się jeszcze w ubiegłym roku, zanim radni zagłosowali w sprawie podwyżki swoich diet.

– W trakcie głosowania na sesji, argumentowano i nawet wpisano do uzasadnienia uchwały, że taka stawka została ustalona na komisji wspólnej. Każdy, kto na tej komisji był, wie, że żadnej decyzji wtedy nie podjęto. Nie było konsensusu, usłyszeliśmy zatem, że temat upada. Tydzień przed sesją, zostałem zaskoczony projektem uchwały. Jeżeli już ktoś chciałby brać pod uwagę opinię komisji, to z tego, co pamiętam, większość obecnych wypowiadała się za podwyżką rzędu 200 zł – mówił Sebastian Chachuła. – Oczywiście, komisja nie miała ostatecznie żadnego znaczenia, bo decydujące było głosowanie radnych na sesji. Więcej go komentował nie będę – dodał.

Radny po raz kolejny stara się, by do porządku obrad wprowadzono uchwałę obniżającą wysokość diet. Nie może tego zrobić sam, bo pod takim projektem musi się podpisać przynajmniej pięciu radnych.

– W biurze rady pozostawiam projekt uchwały przywracający poprzednie stawki diet. Być może kogoś refleksja skłoni do tego, żeby go podpisać. Może chociaż ta czwórka, która wtedy wstrzymała się w głosowaniu – mówił. – Przypomnę tylko, że zgodnie z orzecznictwem sądów, dieta radnego nie jest wynagrodzeniem, a rekompensatą za utracone zarobki. Byłem przekonany, że 800 zł to nie jest odpowiedni poziom rekompensaty, to tym bardziej uważam, że 1 tys. 200 zł też nie jest – dodał.

Napisz komentarz »