REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Domagają się podwyżek, a starosta każe oszczędzać

Opublikowano 31 stycznia 2022, autor: bj

Gdzie znaleźć 7,5 miliona złotych na podwyżki? Tego jeszcze w żarskim Starostwie Powiatowym nie wiedzą. Ale ludzie już odchodzą z pracy. Bo za mało zarabiają.

Pracownicy Starostwa Powiatowego, zrzeszeni w związku zawodowym „Solidarność”, którzy są w sporze zbiorowym ze starostą, domagają się podwyżki w wysokości 644 zł netto (brutto ponad 900 zł) dla każdego zatrudnionego w urzędzie. Ale nie tylko. Bo w sporze zbiorowym ze starostą są również pracownicy Domów Dziecka i Centrum Obsługi Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych, którzy żądają podwyżek w wysokości 700 zł brutto oraz Powiatowego Urzędu Pracy, którzy domagają się 650 zł netto podwyżki. Do nich dołączyli pracownicy Domów Pomocy Społecznej, których reprezentuje związek zawodowy „Razem silniejsi”. W tym przypadku pojawiły się żądania 1 tys. 200 zł podwyżki.

Wszyscy spotkali się 20.01. w Starostwie Powiatowym.

– To była pierwsza tura negocjacji. Usłyszeliśmy cierpkie uwagi, że jeszcze się z budżetem nie policzyliśmy. Ale my czekamy na informację dotyczącą chociażby kwoty subwencji oświatowej, która ma duży wpływ na sytuację finansową. Dlatego został uzgodniony następny termin rozmów, na początek lutego – tłumaczy Józef Radzion, starosta żarski.

Coś się jednak udało.

– Osiągnęliśmy pierwszy sukces. Została podjęta decyzja o dopłacie do okularów dla pracowników PUP. Pracujemy przez 8 godzin dziennie. Przeważnie jest to praca przy komputerze. Wzrok niektórym się po prostu psuje. A ceny okularów rosną. Przy naszych zarobkach to już istotna pomoc – mówiła Beata Balak z PUP. Chodzi o zmianę sposobu refundacji do zakupu okularów z 300 zł do 15 proc. minimalnego wynagrodzenia.

Było 20, jest 300

Pozostali podkreślają, że na razie udało się podjąć rozmowy.

– Problem narastał od lat. Dziś to już jest duża skala. To nie jest już jakieś 20 osób z domu dziecka, ale ponad 300 pracowników domagających się podwyżek. Ludzie w końcu zrobią coś dla siebie – mówi Mirosław Ankudowicz, reprezentujący Domy Dziecka w Żarach.

Bardziej stanowczy jest Bogusław Motowidełko, przewodniczący zielonogórskiego zarządu „Solidarności”.

– Jeżeli do końca stycznia nie zostaną podjęte kroki zmierzające ku rozwiązaniu problemu i zbliżenia się do porozumienia, podejmiemy wszelkie formy strajku, nie wykluczając możliwości okupacji zakładów, które są w sporze zbiorowym – zapowiada B. Motowidełko.

 Zamkną domy pomocy?

Po negocjacjach, J. Radzion spotkał się z dyrektorami instytucji, których pracownicy weszli z nim w spór zbiorowy (26.01.).

– Nie możemy określić, jakie będą wolne środki. Podpisaliśmy umowę z firmą zewnętrzną na analizę możliwości restrukturyzacji zatrudnienia. Na podwyżki kredytu wziąć nie możemy, nie możemy też na nie przeznaczyć pieniędzy ze sprzedaży nieruchomości. Jedyna możliwość to sfinansować je dzięki rozłożeniu w czasie obciążeń z tytułu wykupu obligacji – wyjaśnia J. Radzion. Chodzi o obligacje wyemitowane dla spłaty długów po byłym powiatowym szpitalu.   Powiat ma je spłacać do 2025 roku, ale starosta chce sprawdzić, czy jest możliwość rozłożenia spłat do 2030 r.

Na spotkaniu starosta poprosił dyrektorów o „najdalej posunięte oszczędności”. O te jednak łatwo nie będzie.

– Rachunki za gaz wzrosły z 9 tys. zł do 17 tys. zł – odpowiadała mu Agata Salamońska, dyrektorka Powiatowego Domu Dziecka w Lubsku.

– U nas z kwoty ok. 5 tys. zł do 13 tys. zł – wyliczała Maria Cecuła z PUP.

– Wiem, że formalności związane ze zwolnieniami z podwyżek dla niektórych instytucji są nie do końca uregulowane. Liczymy, że potem, wraz z obniżonym VAT-em, powinny one dać oszczędności w stosunku do ubiegłego roku. Pamiętajcie też o innych oszczędnościach. Jeżeli ktoś przynosi zwolnienie lekarskie, to żeby pieniądze zaoszczędzone na jego wynagrodzeniu nie były wydane na nic innego poza płacami dla pracowników – przestrzegał J. Radzion. .

– To już od dawna stosujemy. Niedawno odeszły dwie osoby z przyczyn płacowych. Boję się, że będą kolejni. Mam 5 osób, które się dokształcają. I nie ukrywają, że odejdą, jeżeli nie poprawi się sytuacja płacowa – mówiła Barbara Litewka, dyrektorka DPS w Miłowicach.

– Nasz DPS znajduje się w tym samym budynku, w którym funkcjonuje Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, oddział Szpitala na Wyspie. Oni podlegają ministrowi zdrowia, my – opieki społecznej. Panie, które wykonują w zasadzie tę samą pracę, u nas zarabiają o 760 zł mniej. Wkrótce pracownicy medyczni będą mieli zgodnie z założeniem ministra podwyżkę. Wówczas będzie to już ponad 1 tys. zł różnicy. My po prostu, jak tak dalej pójdzie, będziemy musieli zamknąć dom pomocy, bo nasi pracownicy pójdą piętro wyżej, do ZOL – przestrzegała starostę Wioletta Kuźmińska, dyrektorka DPS w Lubsku.

Na razie DPS-y wspomagać się mają rządowymi dotacjami covidowymi.

– Na zakup materiałów, ale i dodatki dla pracowników. Jak tylko otrzymamy pieniądze, na pewno je wypłacimy – zapewniała B. Litewka.

Będą dalej negocjować

Pieniędzy potrzeba sporo. Oczekiwana podwyżka w wysokości 644 zł na rękę dla wszystkich pracowników powiatowych instytucji to koszt rzędu ponad 7 mln 200 tys. zł rocznie.

– W tej chwili to kwota nie do udźwignięcia – nie pozostawia złudzeń J. Radzion.

Kolejna tura negocjacji ma się odbyć 1.02.

komentarz »
  1. Waldek 6 lutego 2022 13:03 - Odpowiedź

    Może Starostwo Powiatowe w Żarach jest w obecnej kadencji źle zarządzane?
    Czas na młodych polityków, którzy zrobią coś dla miasta i mają pomysły na przyszłość Powiatu Żarskiego.

Napisz komentarz »