REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Służył ludziom, zmarł w samotności

Opublikowano 31 stycznia 2022, autor: bj

Mirosław Wnuk (? 55 l.), proboszcz parafii w Złotniku, został znaleziony martwy na plebanii w poniedziałek, 24.01. Siostra nie mogła się do niego dodzwonić, dlatego zawiadomiła policję. Był w izolacji, więc pojechali to sprawdzić.

Mirosław Wnuk (? 55 l.) proboszczem parafii p.w. Jana Chrzciciela w Złotniku był od sierpnia, wcześniej był jej administratorem. Zwłoki księdza znaleźli w poniedziałkowy (24.01.) wieczór policjanci i strażacy zaalarmowani przez jego siostrę.

– Wezwanie do pomocy przy otwarciu drzwi otrzymaliśmy w poniedziałek, tuż po godz. 20.30. Policjantom udało się dostać do środka – informuje mł. kpt. Paweł Brela, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Żarach.

– Sąsiad do mnie zadzwonił, że przed plebanią jest policja. Jeden z funkcjonariuszy wszedł po drabinie, którą przynieśliśmy i przez okno dostrzegł, że ksiądz siedzi w fotelu. Światło się paliło, bo było już ciemno – mówi Małgorzata Tymińska, sołtyska Złotnika.

Mundurowi weszli do środka, ale niestety okazało się, że na jakąkolwiek pomoc jest za późno.

– Lekarz stwierdził zgon. Decyzją prokuratora zwłoki zabezpieczono do sekcji – informuje Sylwia Tyburska, rzeczniczka żarskiej policji.

– Badania nie wskazały, by do tej śmierci ktokolwiek się przyczynił – dodaje Mariusz Juryca, zastępca prokuratora rejonowego w Żarach.

Mówił, że czuje się źle

Mieszkańcy są w szoku. Wiedzieli, że ich proboszcz jest od kilku dni chory, ale nie przypuszczali, że sytuacja może przybrać tak dramatyczny obrót.

– W niedzielę, 16.01., trochę skrócił mszę, bo mówił, że się czuje przeziębiony. W ostatnią niedzielę, 23.01., mszę prowadził już inny ksiądz. I mówił, że proboszcz czuje się lepiej. Proboszcz prosił, żeby już nie przynosić mu tyle jedzenia, bo on sam nie jest w stanie tego przejeść – wspomina Kazimierz Ostrowski, radny ze Złotnika.

– Była też prośba, żeby dzwonić tylko w najpilniejszych sprawach. Bo wiadomo, każdy chciał wiedzieć, jak nasz proboszcz się czuje – dodaje Małgorzata Tymińska, sołtyska Złotnika.

Siostra proboszcza próbowała się z nim kontaktować.

– Siostra dzwoniła do niego cały poniedziałek i nie odbierał. Nam też mówił, żeby w razie potrzeby kontaktować się z nim tylko telefonicznie, żeby się nie spotykać. W każdym razie siostra po kilku próbach kontaktu zadzwoniła na policję, że jest zaniepokojona. Policja miała go na liście osób w izolacji, więc pojechali to sprawdzić – opowiada K. Ostrowski.

Pobożne skupienie i ludzkie podejście

O swoim proboszczu wypowiadają się jednomyślnie, że był to kapłan z autentycznego powołania.

– Gdy wchodził za ołtarz, widać było pobożne skupienie. Ministranci zawsze to podkreślali. Każdy parafianin byli dla niego ważny, nikogo nie wyróżniał. Zawsze był pomocny. Mimo czasu pandemii, zawsze niósł pomoc. Odwiedzał osoby starsze, schorowane. Był dowcipny, wesoły, rozmowny – mówi Katarzyna Bryjak ze Złotnika z rady parafialnej.

Mówią, że o sobie myślał na końcu.

– Zawsze starał się radzić sobie sam. Nie próbował się wyręczać w takich czynnościach, jak pranie czy sprzątanie. Choć całą parafię miał na głowie – dodaje K. Bryjak.

– Przede wszystkim martwił się o kościół. Kiedyś mu mówiłem, że może by o solarach pomyślał, żeby nie musiał latem w piecu palić na ciepłą wodę. Ale on odpowiadał, że najpierw trzeba o kościele myśleć. Bo to albo dach do zrobienia, albo witraże – wspomina K. Ostrowski.

– Bardzo gorliwie modlił się za wszystkich. Ale miał też takie ludzkie, zwyczajne podejście. Ksiądz miał czereśnie. Sam kompoty robił. Chętnie nimi częstował. I zapraszał ludzi, żeby czereśnie u niego sobie zrywali – dodaje M. Tymińska.

– To był wspaniały ksiądz. Dwa tygodnie temu był u mnie w domu na kolędzie. Mówił, że brakuje jeszcze dwóch witraży. Korzystał z dotacji, które gmina daje na zabytki. Były robione też zbiórki, ale starał się, żeby jak najwięcej pieniędzy pozyskać z zewnątrz. Znajdował czas, by biegać, załatwiać formalności, pozwolenia – mówi Anna Kochanowska, mieszkanka Złotnika, kierowniczka referatu spraw społecznych w Urzędzie Gminy w Żarach.

Z inicjatywy proboszcza były organizowane festyny dobroczynne na rzecz kościoła. I – jak mówią parafianie – chciał też przy okazji jednoczyć ludzi.

– Starał się przyciągać młodych. 12 lutego miał być festyn i zabawa walentynkowa. Nie wiem, co teraz… – mówi z żalem A. Kochanowska.

Pożegnanie w parafii

Msza pożegnalna w kościele w Złotniku zostanie odprawiona w poniedziałek, 31.01., o godz. 20 z udziałem księży z dekanatu oraz we wtorek, 1.02., o godz. 11 pod przewodnictwem biskupa (od godz. 9 zaplanowane jest czuwanie modlitewne).

Msza pogrzebowa zostanie odprawiona w czwartek, 3.02., o godz. 13 w kościele w Deszkowicach (diecezja zamojsko-lubaczowska). Po niej odbędzie się ceremonia pogrzebowa na cmentarzu komunalnym w Szczebrzeszynie. Zgodnie ze swoim życzeniem, ksiądz spocznie obok swojej matki.

W kurii pytamy o posługę kapłańską w parafii w Złotniku po śmierci proboszcza.

– Do czasu mianowania nowego zarządcy parafii odpowiada za to dziekan, czyli proboszcz parafii p.w. Miłosierdzia Bożego w Żarach, ks. kan. Tadeusz Masłowski. Jak mi wyjaśnił, do Złotnika jeździ obecnie z posługą duszpasterską jeden z jego wikariuszy, ale niewykluczone, że będą go wspomagać również inni księża z żarskich parafii, w zależności od potrzeb i możliwości. To oczywiście rozwiązanie tymczasowe. Biskup diecezjalny będzie się starał mianować w najszybszym możliwym terminie stałego następcę zmarłego proboszcza – mówi ks. Andrzej Sapieha, notariusz kurii i rzecznik prasowy.

Napisz komentarz »