REKLAMA

Samorząd

To był pana błąd, wójcie

Opublikowano 31 stycznia 2022, autor: bj

Wirtualny płot, wiata na pandemię i pustki na zebraniach wiejskich. Z tych powodów nad likwidacją funduszu sołeckiego zastanawiali się radni z gminy Przewóz.

Nad uchwałą likwidującą fundusz sołecki w gminie Przewóz pochylali się radni podczas wtorkowej (25,01.) sesji. Z pomysłem jego zlikwidowania wyszedł wójt Mariusz Strojny. Na rok 2022 został już utworzony, podzielony i wynosi 275 tys. zł. Tyle tylko, że wkrótce (od 2023 r.) wsie mogą nie zobaczyć nawet złotówki.

Co ciekawe, fundusz w gminie funkcjonuje zaledwie od 2 lat. A został wprowadzony właśnie z inicjatywy M. Strojnego.

– W gminie realizowane jest wiele inwestycji, które mają większe priorytety. Takie, jak budowa przedszkola czy dróg. Czeka nas też budowa świetlicy w Dąbrowie Łużyckiej, na którą jest robiony projekt i wkrótce będziemy składać wniosek o wsparcie z funduszy popegeerowskich – zaczął M. Strojny. Podkreślał, że zależy mu na drogach. – Żeby były utwardzane asfaltem lub kostką. Natomiast zazwyczaj jest problem z wyborem przedsięwzięć, które mają być realizowane dzięki funduszom sołeckim. Uważam, że pieniądze wydawane są nieodpowiednio. Mówię tu o różnego rodzaju siłowniach, gdzie stawiane są dwa urządzenia. Myślę, że one nie będą zdawać egzaminu. Tak samo jak plac zabaw za 10-15 tys. zł, to również mija się z celem – tłumaczył.

Nikogo nie zapytali

Pomysł wójta wzbudził wątpliwości.

– Chciałbym zapytać wójta, dlaczego nie zostały przeprowadzone konsultacje społeczne. Nie było spotkania z mieszkańcami, sołtysami. Osobiście dostałem SMS-a od wójta w niedzielę z zaproszeniem na sesję. Dowiedziałem się, że będzie temat likwidacji funduszu. Było mało czasu, ale kontaktowałem się z mieszkańcami. Wszyscy są za utrzymaniem funduszu. Do państwa radnych zwracam się z prośbą o odrzucenie tego projektu uchwały – mówił Piotr Jaszczur, sołtys Dobrochowa.

M. Strojny zapewniał, że trudno mówić o konsultacjach. I że mieszkańcy nie są zainteresowani funduszem.

– Jest bardzo niska frekwencja mieszkańców na zebraniach związanych z funduszem. W miejscowości Bucze liczba wyborców wynosi 45, a na zebraniu było 13, w Dabrowie Łużyckiej na 116 osób było 15 obecnych, w Dobrochowie na 125 pojawiło się zaledwie 13, w Lipnej na 395 przyszły 22 osoby, w Mielnie na 170 – tylko 19, a Piotrowie na 169 osób – 9, Przewozie na 732 – 11, a Sobolicach na 69 – jedynie 3, a Sanicach na 237 – 16, a Straszowie na 181 – tylko 4, a w Włochowie na 34 – 8 – wyliczał M. Strojny.

P. Jaszczur nie dawał za wygraną.

– W naszej  miejscowości została wykonana siłownia zewnętrzna z 4 urządzeniami. Ludzie z tego nawet zimą korzystają, jeśli aura pozwala. Nie można więc wszystkich wrzucać do jednego worka. Nasz budżet wynosi ok. 18 tys. zł i zostanie w tym roku  wykorzystany na budowę wiaty – tłumaczył P. Jaszczur.

Wspierał go Zbigniew Staniek, radny.

– Wiata umożliwi, że w przestrzeni otwartej będziemy mogli w miarę bezpiecznie się spotykać, nie wchodząc na teren zamknięty świetlicy – przekonywał. I dodawał: – Fundusz powinien zostać, bo ludzie mają na niego jakiś wpływ. W miastach mieszkańcy mają budżety obywatelskie.

M. Strojny tłumaczył, że pieniądze są rozdrobnione.

– Lepiej zrealizować przedsięwzięcia, na które można wykazać większą kwotę, na bardziej przydatną inwestycję. Gdybyś my te ok. 300 tys. zł przeznaczyli na 3-4 miejscowości, byłoby to widać. Tymczasem obserwowaliśmy, na przełomie listopada i grudnia, że niektóre rady sołeckie próbowały na siłę wydać te pieniądze – odpowiadał wójt.

Wszyscy mają rację?

Próbował ich pogodzić Adrian Przybyłek, radny z Dąbrowy Łużyckiej.

– Jedna i druga strona ma rację. Choć dochodzi tu do przepychanki. Apelowałbym o trochę empatii w kierunku miejscowości, w których nic się nie dzieje. Jestem radnym z Dąbrowy Łużyckiej. U nas w ogóle nie ma świetlicy. Było nam to obiecane, ale przez lata przerzucane na kolejne. Po nastaniu obecnego wójta pieniądze zostały rozdrobnione. Popieram sołtysa, że ten fundusz jest potrzebny. Tylko my, jako Dąbrowa Łużycka, wykorzystujemy go fikcyjnie. Na przykład działka pod budowę naszej świetlicy nie jest przygotowana, aby ją ogrodzić, choć ogrodzenie mamy wpisane w fundusz. Przy kolejnym funduszu trzeba będzie tworzyć kolejny wirtualny fragment płotu. Bo nasz płot w formie materiału po prostu leży – tłumaczył.

 Wtrąciła się Bogusława Szlachetka, przewodnicząca Rady Gminy.

– Świetlica w Sanicach była wybudowana w tamtym roku. To duża inwestycja. I wtedy już fundusz był – zwróciła uwagę.

– Osobiście uważamy za błąd, że fundusz został w ogóle powołany. Byłem jedynym, który był przeciwko. Przewidziałem, co się stanie, że będzie krucho z pieniędzmi. Czy wy zapomnieliście, że mamy dzieci? Że przedszkole, szkoła są pierwszą potrzebą? Plac apelowy trąci wczesną komuną, szereg dróg to samo. Dobrze, że komisariat został doprowadzony do porządku. Poza tym – drożyzna śmieciowa. Co z tym zrobić? Osobiście wolałbym, żeby część z tych pieniędzy na to przeznaczyć. Mamy mnóstwo ważniejszych wydatków. O jakich konsultacjach społecznych mówimy, jeżeli 10 osób przychodzi na zebranie? Niepotrzebnie był ten fundusz w ogóle utworzony. To był pana błąd – zarzucał wójtowi Grzegorz Stachera, wiceprzewodniczący Rady Gminy.

 – Do tego błędu się przyznaje. Nie zdawałem sobie sprawy, gdy proponowałem fundusz, jak to będzie prowadzone – przyznawał wójt.

Uchwała o likwidacji funduszu nie przeszła, bo za jej przyjęciem zagłosowało tylko 2 radnych, 6 było przeciw, a jeden się wstrzymał.

– Mamy czas do końca marca na podjęcie decyzji. Na pewno sprawę zamierzam ponownie przemyśleć – komentował po sesji M. Strojny.

Napisz komentarz »