REKLAMA

Polityka

Ciekawy zawód: Łukasz Mejza!

Opublikowano 21 stycznia 2022, autor: Patryk Świtek

Łukasz Mejza poszedł do szkoły na spotkanie z dziećmi i wybuchł skandal. Kuratorium zapowiedziało kontrolę, a poseł – pozwy i doniesienia do prokuratury.

Ł. Mezja znów jest na językach. Wszystko za sprawą wizyty w Szkole Podstawowej nr 2 w Zielonej Górze. Poseł spotkał się z pierwszoklasistami, rozdał długopisy i zrobił kilka zdjęć. Fotki dotarły do rodziców, a po paru dniach także do Anity Kucharskiej-Dziedzic. Posłanka Lewicy zamieściła je na Facebooku z komentarzem: „Tak wychowuje czarnkowa szkoła. Lubuski „młody przedsiębiorca” Łukasz Mejza 3 dni temu gościł w Szkole Podstawowej nr 2 w Zielonej Górze. Brylował bez maseczki wśród pierwszoklasistów rozdając im gadżety z Ministerstwa Sportu i Turystyki. W jakim charakterze odwiedził szkołę? Jako gość w ramach cyklu „Poznajmy zawody”! Zawód: hochsztapler? Czy w podstawówce były wiceminister wychowywał przyszłych przedsiębiorców, czy szukał wśród dzieci pomysłów na kolejny biznes?” – zastanawiała się posłanka.

Posłanka tłumaczy, że skontaktowali się z nią oburzeni rodzice.

– Moim zdaniem do szkół i do hospicjum nie powinni go wpuszczać – mówi A. Kucharska-Dziedzic.

Kuratorium: nie ma znaczenia, który poseł 

Kuratorium zapowiedziało, że prześwietli szkołę.

– Nie mamy jeszcze tematyki kontroli. Dopiero ustalamy jej zakres. W rozmowie z dyrektorem wyszło kilka wątków. Po tej wizycie niektórzy mają na przykład pretensje o to, że dzieci były bez maseczek. W ramach nadzoru pedagogicznego musimy sprawdzić, czy wszystko zostało dobrze zorganizowane – tłumaczy Ewa Rawa, Lubuska Kurator Oświaty. Lustracja ma się odbyć po feriach.

– Kontrola ma związek z tym, że to był Łukasz Mejza? – pytamy.

– Oczywiście, że nie. To nie ma żadnego znaczenia, który poseł. Poseł ma prawo wejść do szkoły, wykonując swoje czynności. Tylko wiem, że niektórzy rodzice mieli pretensje, że nie zostali poinformowani. Jest tam kilka zagadnień, które musimy sprawdzić. Chcemy się dowiedzieć, czy wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującym prawem oświatowym – tłumaczy E. Rawa.

Dyrektor szkoły, Roman Łuczkiewicz, jest na urlopie. A. Kucharska-Dziedzic, mówi, że o dyrektorze do tej pory nie mogła powiedzieć złego słowa, bo jej syn uczył się w tej szkole.

Dzieci nie wiedzą o kłopotach Mejzy

W lubuskim PiS opinie są podzielone.

– Jeżeli miał zaproszenie i skorzystał z niego, przekazał dzieciom jakieś gadżety, nie widzę w tym nic złego. Politycy powinni być zapraszani do szkół na lekcje wychowawcze czy wychowania obywatelskiego. To jest żywa lekcja, podczas której mogą się dowiedzieć o funkcjonowaniu państwa. Im wcześniej rozpoczniemy taką edukację obywatelską, tym lepiej. Dzieci wcale nie muszą wiedzieć o kłopotach posła Mejzy. I pewnie nie o tym była mowa – mówi Marek Ast. – Mejza powinien mieć jednak świadomość, że do momentu, gdy wszystkie sprawy nie zostaną wyjaśnione, będzie atakowany ze strony opozycji i mediów. Przy odrobinie wyobraźni mógł przewidzieć, że stanie się przedmiotem oceny opinii publicznej – dodaje szef lubuskiego PiS.

– To jest ostatnia osoba, która powinna teraz chodzić po szkołach. Bo jakim przykładem on świeci? Na jego miejscu bym się wyciszył do czasu, aż nie wyjaśni wszystkich wątpliwości, które się wokół niego zgromadziły. Cały czas mówi, że jest niewinny, to niech się skupi na tym, żeby te sprawy powyjaśniać Jak na razie nie wyjaśnił, więc to jest logiczne, że jak pójdzie do szkoły albo do przedszkola, to zostanie to niewłaściwie odebrane – komentuje Jerzy Materna.

Cztery zawiadomienia, jeden prokurator

Niedawno Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego poinformował, że poseł musi oddać kolejne 100 tys. zł za szkolenia, które organizował dla przedsiębiorców. Takie wyliczenia zrobiła Zachodnia Izba Przemysłowo-Handlowa w Gorzowie Wielkopolskim. Dotychczas mówiło się o 664 tys. zł, które Ł. Mejza musi zwrócić Agencji Rozwoju Regionalnego.

W Prokuraturze Okręgowej w Zielonej Górze są aż cztery doniesienia na Ł. Mejzę.

– Jedno zawiadomienie jest z Urzędu Marszałkowskiego, drugie z Agencji Rozwoju Regionalnego, trzecie złożyła pani poseł, a czwarte mama pokrzywdzonej dziewczynki – mówi Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej.

Wszystkie sprawy trafiły do jednego prokuratora. Ł. Mejza nie ma postawionych jeszcze żadnych zarzutów. Sprawy są dopiero na etapie postępowania przygotowawczego.

BY OBALIĆ RZĄD
Łukasz Mejza odpowiada „Regionalnej”:
– Parlamentarzyści zawsze odwiedzali szkoły, sam będąc uczniem uczestniczyłem w takich spotkaniach i jest to całkiem normalne, bo przecież poseł, bez całej tej politycznej otoczki, to zawód jak każdy inny. My, posłowie, też mamy swoje obowiązki i normalny dzień pracy, o czym opowiedziałem pierwszoklasistom. Wszystko było w porządku, aż do czasu, gdy pewna posłanka, której cała polityczna misja polega na zdobywaniu popularności na moim nazwisku, opublikowała na Facebooku przesiąkniętego jadem i zazdrością posta na temat mojej wizyty. W ostatnim czasie w moją stronę wymierzone było ostrze pomówień, próbowano mnie zniszczyć, po to by obalić rząd. Wszystkie te sprawy są wymyślone, a autorów i zleceniodawców powyjaśniam w sądzie, bo jest to jeden wielki stek bzdur. Nie ma wątpliwości, parę osób, obserwując medialnych mitomanów i ich dziennikarskie popisy, poczuło się zbyt pewnie i uznało, że można powiedzieć każdą bzdurę na mój temat, tylko po to, by zaistnieć. W Lubuskiem przodują pod tym względem posłanka Kucharska-Dziedzic i senator Tyszkiewicz, który wyrasta na naczelnego hejtera polskiej polityki, ciskającego na oślep pomówienia i broniącego przy okazji marszałka Grodzkiego, któremu prokuratura próbuje postawić zarzuty korupcyjne. Próbuje, bo marszałkowi Grodzkiemu wciąż nie można odebrać immunitetu, z uwagi na senacką większość, którą swoją, pełną nienawiści, twarzą firmuje właśnie senator Tyszkiewicz. Kucharska-Dziedzic już raz kłamała i to wyjątkowo ohydnie, więc zdaję sobie sprawę, że jest w stanie powiedzieć każdą głupotę i każdą podłość, aby tylko dostać parę minut czasu antenowego, który za dokonania merytoryczne lub zdolności intelektualne, nie przysługiwałby jej nigdy. Z poseł Kucharską-Dziedzic już wygrywam o kilka długości jeżeli chodzi o pieniądze, które pozyskałem dla Lubuszan jako Poseł na Sejm RP, a drugi raz wygram z nią już niedługo na sali sądowej. Pomimo tego, że jestem posłem niecały rok, zdążyłem już załatwić 800 mieszkań dla Lubuszan, czy pozyskać środki na kilka inwestycji z Polskiego Ładu o łącznej wartości 33 milionów złotych. A co zrobiła Kucharska-Dziedzic? Przy tych liczbach aktywność pani poseł marnie wygląda, więc z zazdrości urządza medialne przedstawienia ze zwykłej wizyty poselskiej w szkole.”
Napisz komentarz »