REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Możecie mnie w d… pocałować

Opublikowano 21 stycznia 2022, autor: bj

Są kierowcami tirów, jeżdżą w odległe trasy. Mają doświadczenia z różnych firm transportowych. Łączy ich to, że pracowali w jednej z żarskich. Odeszli, bo o należne wypłaty musieli się wiele razy upominać. Gdy się zwolnili, za ostatni miesiąc pieniędzy wcale nie zobaczyli.

Kierowcy skontaktowali się z redakcją.

– Pracowałem od początku stycznia do połowy marca 2021 r.  Pieniądze dostałem tylko za styczeń. I to jedynie podstawę. Wcześniej, we Francji, na parkingu podeszło do mnie dwóch kierowców, Ukraińców. Poznali ciężarówkę, powiedzieli nazwisko właściciela firmy i zapytali, czy ja u tego człowieka pracuję. Potwierdziłem. Powiedzieli, że im za pracę nie zapłacił. Potem dodatkowo się okazało, jak chciałem iść na NFZ do dentysty, że nie jestem w ogóle ubezpieczony – opowiada Andrzej Kubiak, któremu przedsiębiorca zalega 16 tys. zł.

A. Kubiak pokazuje wyrok z sądu pracy, z klauzulą natychmiastowej wykonalności.

– Co z tego, jak tej firmy to już żaden komornik nie chce, bo on wszystko przepisał na żonę i nie można z niego ściągnąć – tłumaczy.

Powiadomienia poszły też do Urzędu Skarbowego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Janusz Sobieraj jeździł dla tej firmy pomiędzy 5.08. a 6.11.2021 r.

– Nie wypłacił mi wynagrodzenia za październik i listopad ani diet, gdy odszedłem. Wcześniej też trzeba było się na okrągło prosić. Dostawałem wiadomości – a to, że pieniądze zostaną przelane, a to od tej pani, że właśnie jest w szpitalu, a to inne wymówki. Nawet zdjęcia z kroplówką przysyłała – opowiada i pokazuje korespondencję.

Jedna z ostatnich wiadomości jest szczególne wymowna. Do firmy napisała zdesperowana żona J. Sobieraja. Napisała: „następne święta, mam nadzieję, że wraz z mężem spędzicie w więzieniu. Dziś przyszła korespondencja z Urzędu Skarbowego i ZUS-u. Mąż nawet nie był zgłoszony. Nic nie było odprowadzone, więc te 10 tys. ponad, co jesteście winni i tak oddacie, a odbije wam się wielką czkawką”. W odpowiedzi przyszła wiadomość od małżonki przedsiębiorcy: „Jacy wy ludzie jesteście durni, nic mi nie zrobicie, jedyne co, to możesz mnie w d… pocałować”.

Mateusz Wojtas ma się w tym gronie za szczęściarza.

– Ja się chyba najszybciej zorientowałem i podziękowałem za tę pracę. Pracowałem nieco ponad miesiąc, od 6.09. do 13.10. Pierwsze pieniądze dostałem, ale z oporami. Jak się zwolniłem, to już nic nie dostałem. A nazbierało się tego 9 tys. zł – mówi M. Wojtas.

Ponad 20 skarg

O szczególnym sposobie postępowania przedsiębiorcy z pracownikami dobrze wiedzą inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy. I to od wielu lat.

– W latach 2018-2022 na działalność firm transportowych prowadzonych przez (tu padają imiona i nazwiska małżonków oraz nazwa wspólnie prowadzonej firmy, potem kolejnych dwóch – już prowadzonych przez każde z nich z osobna) do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Zielonej Górze wpłynęło ponad 20 skarg. Wnioskodawcami byli pracownicy zatrudnieni na stanowiskach kierowców ? w przeważającej mierze byli to cudzoziemcy. Przedmiotem wpływających  skarg były przede wszystkim brak wypłaty wynagrodzenia za pracę oraz diet należnych z tytułu podróży służbowych, a także niewydanie świadectwa pracy i brak szkoleń z zakresu bhp – wylicza Robert Simonjetz, p.o. zastępcy okręgowego inspektora pracy.

W wyniku podjętych przez inspektorów interwencji w kilku przypadkach (w roku 2019 i na początku 2020 r.) przeprowadzone zostały kontrole.

– W ich efekcie skierowane zostały do pracodawcy środki prawne, a także w przypadku 4 kontroli wszczęto postępowania o wykroczenie przeciwko prawom pracownika. Było to jedno postępowanie mandatowe i skierowanie 3 wniosków o ukaranie do Sądu Rejonowego w Żarach – wyjaśnia R. Simonjetz.

Kontrole jednak gładko nie szły.

– Pracodawcy niejednokrotnie utrudniali wykonywanie czynności przez inspektorów pracy, a od marca 2020 r. całkowicie je uniemożliwili. W związku z powyższym do Prokuratury Rejonowej w Żarach zostało skierowanych kilka zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstw wypełniających znamiona kilku artykułów kodeksu karnego – dodaje R. Simonjetz.

Utrudnianie, znieważanie

Chodziło o utrudnianie kontroli, znieważenie funkcjonariusza publicznego, brak zgłoszeń lub zgłaszanie nieprawdziwych danych  do ubezpieczeń społecznych, złośliwe naruszanie praw pracowniczych i przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentów.

– Sprawy z zawiadomień PIP były wszczynane przez Prokuraturę Rejonową w Żarach, następnie kierowane do Sądu Rejonowego w Żarach, gdzie toczyły się lub toczą – wylicza R. Simonjetz.

Rozmawiamy z przedsiębiorcą. Pytamy o niewypłacone wynagrodzenia, diety, niezapłacone składki do ZUS, sprawy karne.

– Nie muszę odpowiadać na żadne pytania. Za to mogę pójść do sądu i z tymi ludźmi, i z gazetą – powtarza twardo kilkakrotnie.

Na razie sam ma jednak problemy w sądzie.

– W sprawie Dariusza P. zapadły dwa wyroki, które są już prawomocne. Za utrudnianie i udaremnianie kontroli przez inspektora pracy została orzeczona kara ograniczenia wolności w stosunku 30 godzin miesięcznie (jest to odmiana kary pracy na cele społecznie użyteczne – przyt. red.). W 2021 roku – za to, że nie wpłacał składek na ubezpieczenia pracowników, została orzeczona grzywna 3 tys. zł i obowiązek naprawienia szkody w kwocie 2 tys. 500 zł. Jest też wyrok dla kobiety- za utrudnianie wykonania czynności służbowych inspektorowi pracy. Tu była grzywna 2 tys. zł. Ten wyrok również jest prawomocny – wylicza Anna Tecław, przewodnicząca II wydziału karnego Sąd Rejonowego w Żarach.

W piątek, 14.01., zapadł kolejny, najnowszy wyrok w sprawie przedsiębiorcy.

– Ostatnia sprawa dotyczyła udaremnienia przeprowadzenia kontroli przez inspektora pracy i toczyła się z zawiadomienia złożonego przez PIP – mówi R. Simonjetz.

– W tym przypadku zapadł wyrok pozbawienia wolności na 7 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata – dodaje A. Tecław.

Śledczy ciągle pracują

Ale to nie koniec.

-W tej chwili w prokuraturze toczy się postępowanie w sprawie z zawiadomienia inspekcji pracy. Dotyczy utrudniania wykonania czynności inspektorom – informuje Robert Brzeziński, szef Prokuratury Rejonowej w Żarach.

I to jeszcze nie koniec.

– Wobec kolejnego uporczywego uniemożliwienia przeprowadzenia kontroli przez tych przedsiębiorców (brak możliwości wszczęcia kontroli w celu rozpoznania skarg 4 polskich kierowców, które wpłynęły do PIP w 2021 i 2022 r.) planowane jest złożenie kolejnego zawiadomienia do Prokuratury Rejonowej w Żarach o popełnienie przestępstwa z art. 218 i 225  § 2 kk – kończy R. Simonjetz..

O nieprawidłowościach ujawnionych podczas kontroli w przedsiębiorstwach inspektor pracy poinformował inne państwowe instytucje.

– Czyli Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a z uzyskanych informacji zwrotnych wynika, że ZUS również prowadzi odrębne postępowanie, Inspekcję Transportu Drogowego, a w zakresie legalności zatrudnienia cudzoziemców także Straż Graniczną i Lubuski Urząd Wojewódzki – kończy R. Simojetz.

Cała trójka kierowców, z którymi rozmawiamy, mówi zgodnie: – Na to, że odzyskamy nasze pieniądze, wielkich widoków nie mamy. Ale chcemy przestrzec innych kierowców. Żeby ci ludzie więcej nie mogli wykorzystać innych.

Napisz komentarz »