REKLAMA

Sport

Nie mamy ropy i kopalni złota

Opublikowano 21 stycznia 2022, autor: Patryk Świtek

Czy Stal Jasień, to druga Wieczysta Kraków? Ile się zarabia w niższych ligach? Czy mecz z Sieniawą Żarską przejdzie do historii lubuskiej piłki? Rozmawiamy z Sylwestrem Buczyńskim, dyrektorem szkoły w Przyborowie, a po godzinach trenerem walczącej o awans do okręgówki Stali Jasień.

Ile lat pracuje pan jako trener?

25.

Potrafi pan wymienić wszystkie drużyny, w których pan pracował?

Pogoń Świebodzin dwukrotnie, w 3. i 4. lidze, Polonia Słubice w 3. lidze, Unia Kunice w 3. lidze, Promień Żary w 3. lidze, Syrena Zbąszynek w 4. lidze. Do tego dwa razy byłem w Piaście Czerwieńsk – w 4. lidze i okręgówce, prowadziłem też Czarnych Żagań w 2. lidze, a obecnie jestem w Stali Jasień w A-klasie. Mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem.

Czyli dziś pracuje pan w najniższej klasie rozgrywkowej w swojej karierze?  

Nie. Ze Stalą Jasień zaczynałem w B-klasie.

Jak doświadczony trener, z licencją UEFA A, który z powodzeniem mógłby prowadzić kluby w 4. lidze, trafił do Jasienia?

Zacznę od tego, że stamtąd pochodzę. Pojechałem kiedyś na 70-lecie Stali Jasień. Na mecz zaprosiłem drużynę GKS Tychy. Przyjechał też Kazimierz Szachnitowski, wychowanek Stali, kadrowicz, jego zdjęcie wciąż wisi na stadionie w Tychach, bo był tam najlepszym strzelcem.  Myślałem, że w takim małym miasteczku przyjazd pierwszoligowego zespołu, to będzie wydarzenie. A tu nie dość, że był problem żeby zebrać skład, to na trybunach było 7 osób na krzyż. Jak to zobaczyliśmy, to jakbyśmy dostali obuchem w łeb. Mało tego, Stal trzy sezony spędziła wtedy w B-Klasie. Dla klubu z takimi tradycjami, który większość czasu grał na poziomie okręgówki, to jest policzek. Nie mogłem zrobić wtedy żadnego ruchu, bo byłem trenerem Syreny Zbąszynek. Po tym klubie chciałem sobie zrobić przerwę i skupić się na pracy w szkole (red. S. Buczyński jest dyrektorem Zespołu Szkół w Przyborowie). Ale tak się zdarzyło, że w tym czasie zmienił się zarząd w Jasieniu, przyszło dużo nowych ludzi i złożono mi propozycję pracy na trzy lata. Mieliśmy w tym czasie spróbować wywalczyć awans do okręgówki.

Piękna historia, ale pewnie była też dobra oferta finansowa?

Za darmo tego nie robię, ale o pieniądzach nie będę mówić. Powiem tylko, że tej zimy dzwoniły do mnie klubu z 4. ligi i okręgówki. Tam za trenowanie płaci się więcej niż w Jasieniu.

Mówi się, że Stal, to druga Wieczysta Kraków. Może sobie trener pozwolić na każdego zawodnika?

Nie znaleźliśmy w Jasieniu ropy, nie mamy też kopalni złota. Funkcjonujemy na normalnych warunkach i mitem jest, że mamy zarobki na poziomie trzeciej ligi.

To jak wyjaśnić, że gra u was Wojtek Okińczyc, Paweł Wojtysiak, dojeżdżają zawodnicy z Zielonej Góry. Ponoć Łukasz Garguła jest na celowniku?

Co do Garguły, to nie wiem, skąd te plotki. W przerwie ściągnęliśmy tylko Kubę Jasińskiego z Cariny Gubin i rozmawiamy z bramkarzami. Jeżeli chodzi o pozostałych, to są to zawodnicy, którzy mają 35-36 lat, więc są u schyłku piłkarskiej kariery. Granie w Jasieniu to dla nich przyjemność, bo to jest poziom, który nie nadwyręża ich umiejętności. Znam ich od małego. Są zdyscyplinowani. Niektórzy otarli się o ekstraklasę i pierwszą ligę. Ale mitem jest, że nie wiadomo ile zarabiają. Oni są w klubie dlatego, że ja tam jestem. Jeżeli powiem, że Wojtek nie gra w Stali za pieniądze, to pewnie nikt mi w to  nie uwierzy.

No ja nie wierzę…

Pamiętajmy, że on ma 36 lat i dwójkę dzieci. Prowadzi też firmę. Nie może trenować cztery razy w tygodniu i co sobotę znikać jeszcze na wyjazd. A tak by to wyglądało w wyższych ligach. To, że gra u nas to transakcja wiązana. W Jasieniu są zakłady, które współpracują z Wojtkiem i dają mu zlecenia. Dzięki pomocy prezesa i burmistrza nawiązał z nimi kontakty.

Skoro nie jesteście Wieczystą, to jaki macie budżet?

O kwotach nie będę mówić. Budżet zespołu na tym poziomie opiera się głównie na dotacji z gminy. Ustaliliśmy w klubie, że wszystkie pieniądze, które daje gmina, przeznaczamy na szkolenie grup młodzieżowych. Jak 1,5 roku temu przychodziłem do klubu, to funkcjonowała jedna taka grupa, dziś jest ich 7. Mamy 140 dzieciaków, w tym 40 dziewczynek. Niestety piramida szkoleniowa została u nas w pewnym momencie przerwana. W rocznikach  2004-2006 mamy dziurę. Pracuję z młodzieżą, którą chcemy wprowadzić jak najszybciej do pierwszego zespołu, ale to i tak dopiero za 2-3 lata. Natomiast pierwszy zespół jest utrzymywany ze środków od sponsorów. Trzeba jednak zakopać mit, że mamy Wieczystą Jasień.

Skoro nie wy, to może inni dobrze płacą?

W A-Klasie dostaje się od 50 do 200 zł za mecz. Ale znam też zespoły, które płacą 300 zł. Niektórzy wypłacają miesięczne stypendia. Podoba mi się forma premii. Są prezesi, którzy dają 30-50 tys. zł na koniec sezonu do podziału za uzyskany wynik, czyli np. za awans. I to jest dobre podejście.

W środowisku słychać głosy, że w 4. lidze można dostać za granie nawet 2 tys.

Dobry piłkarz może mieć taką umowę. Ale większość tyle nie dostaje, bo budżety są różne. Jest jednak sposób, żeby ze średnim budżetem zrobić dobry zespół. Wystarczy stworzyć odpowiednią atmosferę, a odpowiednia atmosfera to granie albo o utrzymanie albo o awans. Jak się pływa między miejscem 3. a 13., to jest marazm. Dwie wygrane czy przegrane nie mają dla drużyny żadnego znaczenia, a granie meczów bez znaczenia, to najgorsze, co może być. Inaczej jest, jak co tydzień jest spina, bo gramy o awans albo o utrzymanie.

W światowej piłce pieniądze nie dają gwarancji sukcesu, ale może ta reguła nie działa w niższych ligach?

Działa. I dobrze, że tak jest, bo byśmy zabili ten sport. Trener Piechniczek powiedział kiedyś, że gdyby pieniądze świadczyły o sporcie, to nie trzeba by rozgrywać co 4 lata mistrzostw świata, bo wiadomo, że Arabia Saudyjska byłaby najlepsza.

Jak to jest trenować zespół na dwa mecze w sezonie?Bo przecież tak wygląda wasza liga..

No tak. Lider z Sieniawy wygrał wszystkie mecze, a wicelider przegrał tylko z liderem. Dla nas najważniejszy mecz sezonu, to zarazem pierwszy mecz rundy rewanżowej.

Mimo, że będzie jeszcze 12 kolejek do końca, to po tym meczu będzie wiadomo, kto awansuje?

Jak przegramy, to temat awansu jest zamknięty. Wygramy 3:0 albo więcej, to jesteśmy liderem i bronimy tego miejsca przez następne tygodnie. Wygramy mniej to sprawa jest otwarta, bo będziemy mieli tyle samo punktów, ale gorszy bilans bramek. Trzeba będzie liczyć na potknięcie Sieniawy, ale o to będzie ciężko.

To jak się szykujecie na najważniejszy mecz sezonu?

Przygotowujemy się pod specyficzne boisko w Sieniawie. Dwa treningi w tygodniu. Jeden u nas, drugi w Żarach, gdzie wynajęliśmy boisko. Mnie na tym meczu z Sieniawą nawet nie musi być. Nie będę też musiał nikogo specjalnie motywować. Wiemy, jaki potrzebujemy wynik, co umie przeciwnik, musimy gonić i spróbować wygrać. To będzie hit. W tym terminie będzie grała 3 i 4 liga, a i tak wszyscy przyjadą na to spotkanie.

Dziękuję za rozmowę.

 

Napisz komentarz »