REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Porozmawiali, ale władzy nie wybrali

Opublikowano 14 stycznia 2022, autor: bj

Zebrali się w mocno okrojonym składzie, dlatego o spalarnię tylko wypytali. Wśród uczestników zabrakło radnych miejskich z Żar. Ich temat nie interesuje?

Reprezentowane były gminy wiejskie Żary oraz Żagań i miasto Żagań. Posiedzenie rady społecznej, która ma zająć się pomysłem budowy spalarni w Zakładzie Zagospodarowania Odpadów w Marszowie, odbyło się w środę, 12.01., w siedzibie ZZO.

– Mamy 21 zgłoszonych członków do rady społecznej. Niestety, dziś nie ma wszystkich zaproszonych gości. Można robić popis na spotkaniach, gdzie jest kilkadziesiąt osób, ale tak naprawdę chodzi o merytoryczny dialog. Tyle że nie sposób mówić wówczas o jakiejś dyskusji, bo w takich warunkach o nią po prostu trudno. Żałuję, że nie ma z nami przedstawicieli Stowarzyszenia „Czyste powietrze” – mówił Jacek Połomka, prezes ZZO. I wyjaśnił, że wobec braku wymaganego kworum nie dojdzie do wyborów władz rady, czyli przewodniczącego i dwóch wiceprzewodniczących.

Chcą spalać

Przypomnijmy. ZZO w Marszowie, czyli spółka, która ma 15 udziałowców (są nimi okoliczne gminy), planuje w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego wybudować w Marszowie instalację do przetwarzania odpadów. Mają być w niej spalane odpady, które nie nadają się do recyklingu. W efekcie ma być produkowana energia i ciepło. Koszty budowy instalacji ma wziąć na siebie prywatny inwestor. W zamian za to będzie mógł czerpać korzyści z użytkowania instalacji przez 15-20 lat. Potem instalacja miałaby przejść na własność ZZO.

Do rady społecznej zostali m.in. wytypowani radni czterech okolicznych samorządów – gmin wiejskich oraz miejskich Żar i Żagania.

Wezmą spółkę z zagranicy?

– Dlaczego wskazywana jest właśnie lokalizacja spalarni w Marszowie? – pytał Dariusz Jadach, radny Żagania.

– O lokalizacji oczywiście możemy cały czas rozmawiać, natomiast jest ona z uwagi na siedzibę w Marszowie najbardziej dogodna. Wożenie śmieci do Żar czy Żagania generowałoby ruch ciężarowy – tłumaczył J. Połomka.

– Czy rozważana jest możliwość dopuszczenia jako partnera prywatnego zagranicznej spółki? – chciał wiedzieć Piotr Łoś, radny z Żagania.

– Elektrociepłownie to często spółki z udziałem kapitału zagranicznego. Mają siedzibę w Polsce. Trudno sobie wyobrazić, że partnerem nie będzie tego typu operator – odpowiadał Krzysztof Rut, specjalista od instalacji do termicznego przetwarzania odpadów, stały współpracownik ZZO.

– Chodzi mi o to, czy gdyby partnerem była zagraniczna firma, czy jest taka możliwość, że odpady byłyby ściągane z zagranicy? – dopytywał P. Łoś.

– O ile jakimś cudem nie bylibyśmy w stanie dostarczyć zadeklarowanej ilości odpadów, to byśmy je zakupili. Nie sadzę, by do tego jednak doszło. W tej chwili mamy 15 tys. ton rocznie i obserwujemy tendencję wzrostową. Różnica  pomiędzy rokiem 2020 a 2021 wyniosła 10 proc. O tyle więcej wyprodukowaliśmy odpadów – odpowiadał mu J. Połomka.

– Skoro jednak przyszły partner ma sprzedawać ciepło np. do Żar, to chyba nie ma takiej woli. Bo z miasta nikt tu nie dotarł – zastanawiał się Jan Gajda, radny gminy Żary.

– To, gdzie partner sprzeda ciepło, leży w jego gestii – odpowiadał mu K. Rut.

Przez pryzmat fabryki

Radni rozmawiali o niepokojach mieszkańców.

– Ludzie mają obawy, bo w naszym regionie ludzie są szczególnie uwrażliwieni w związku z działalnością wielkiej fabryki w Żarach – mówił Zdzisław Remiń, radny gminy wiejskiej Żagań.

– Ale to są dwie zupełnie różne sprawy. Bo spalanie produktów ubocznych wytworzonych przy okazji procesu produkcji to nie to samo, co spalanie odpadów. W tych przypadkach obowiązują zupełnie inne przepisy i rygory. Instalacje do przetwarzania odpadów podłączone są do stałego monitoringu – odpowiadał mu J. Połomka.

– Musimy jednak o tych obawach rozmawiać – dorzucała Agnieszka Dziewiatnik z Rady Gminy Żagań.

– Na spotkaniu lekarze cytowali badania co do liczby zachorowań i zgonów. Nie mam powodu podważać tych danych. Tym bardziej liczę na obecność Stowarzyszenia „Czyste powietrze”, bo przecież nam wszystkim o to czyste powietrze chodzi. Przede wszystkim, trzeba byłoby spróbować dotrzeć do przyczyn takiego stanu rzeczy – tłumaczył J. Połomka.

O nieobecność podczas spotkania pytamy Janusza Bronowicza, prezesa Stowarzyszenia „Czyste powietrze”. Był zaskoczony informacją o tym, że zebrali się zgłoszeni do rady członkowie.

– Nie otrzymaliśmy informacji o tym spotkaniu. Tak naprawdę nie jestem pewien, czy rada tworzona w tej formie ma umocowanie prawne. Ale na pewno weźmiemy udział w jej pracach. A nawet mamy już wybranych swoich przedstawicieli. W skład weszli Kamila Zgolak-Suszka, Krzysztof Polusik oraz ja – mówi J. Bronowicz.

Kolejne posiedzenie rady społecznej zostało zaplanowane na 1.02. Następnego dnia ma się odbyć wyjazd do spalarni w Poznaniu.

Napisz komentarz »