REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Pożyczasz, to oddaj

Opublikowano 14 stycznia 2022, autor: nk

Roman Hościłowicz z Żar prowadzi wypożyczalnię sprzętu budowlanego i ogrodniczego. Niemal codziennie spotyka się z nieuczciwymi klientami przywłaszczającymi sobie jego sprzęt.

Zamiast zajmować się biznesem, Roman Hościłowicz, właściciel wypożyczalni maszyn do budownictwa i ogrodnictwa przy ul. Częstochowskiej w Żarach, chodzi na rozprawy sądowe z nieuczciwymi klientami.

– W roku mam około 20 spraw w sądzie z oszustami i złodziejami, którzy wypożyczają ode mnie sprzęt, a potem nie chcą zwrócić. Tylko w tym tygodniu musiałem iść do sądu na 3 rozprawy – mówi R. Hościłowicz.

Działalność przedsiębiorcy polega na wypożyczaniu różnego rodzaju maszyn przydatnych w budownictwie i ogrodnictwie.

– Mam problem z nagminnie kradzionym przez klientów sprzętem. A to, że ktoś weźmie i nie odda, prokuratorzy i sędziowie nie nazywają kradzieżą, tylko przywłaszczeniem – mówi prowadzący wypożyczalnię.

Kasa dla państwa

Za takie przestępstwo kara jest niższa niż np. za kradzież, dlatego – zdaniem R. Hościłowicza – przestępcy czują się bezkarni i wielokrotnie popełniają podobne przestępstwa.

– W środę, 12.01., miałem sprawę z gościem, który mieszka w Żarach i wykonuje usługi budowlane. Wynajął ode mnie kangura – stopę wibracyjną – na jeden dzień. Znam z widzenia faceta, to wypożyczyłem mu za kaucję, którą była opłata za jeden dzień. Dał mi 100 zł. Sprzęt do mnie jednak długo nie wracał, więc dzwoniłem do niego, jeździłem pod jego dom, żeby oddał sprzęt, w końcu zawiadomiłem policję. Finalnie po roku i 7 dniach policja odebrała sprzęt od ludzi z jakiejś budowy, bo ten gość, który wziął sprzęt ode mnie, wypożyczał go innym. Taki sam numer zrobił z moim szwagrem, który miał wypożyczalnię na terenie dawnego browaru. Wynajął od niego młot spalinowy i go nie oddał. Sprawa trafiła do sądu. Sąd nakazał mu zapłacić grzywnę i koszty sądowe na rzecz skarbu państwa, a my zostaliśmy z niczym. Mamy swoich praw dochodzić w sądzie cywilnym i ponosić kolejne koszty – mówi prowadzący działalność gospodarczą

Niskie kary

Podobnych spraw R. Hościłowicz ma kilkadziesiąt w roku.

– Zaczynam się zastanawiać, czy tego nie rzucić. Mój szwagier już to zresztą zrobił – dodaje.

Przedsiębiorca skarży się na brak wsparcia ze strony wymiaru sprawiedliwości.

– Idąc do sądu, to ja nie walczę ze złodziejem, walczę z prokuratorem i sądem. Sprawy są umarzane lub kary są tak niskie, że spirala się nakręca. Jednemu złodziejowi się uda, to zaraz przekaże to innemu i przekręcają jednego przedsiębiorcę po drugim. Jestem już tym zniechęcony. Na jednej sprawie tracę nawet 10 tys. zł, bo pieniędzy nie ma właściwie możliwości odzyskać  – mówi R. Hościłowicz.

Napisz komentarz »