REKLAMA

Gospodarka

Farma jeszcze większa

Opublikowano 14 stycznia 2022, autor: jb

Farma fotowoltaiczna w Suchej Dolnej miała powstać na 53 hektarach. Teraz mowa jest aż o 89 hektarach.

Wniosek o budowę farm w Suchej Dolnej i sąsiednim Cieciszowie firma Polenergia złożyła w 2020 roku. Przed wydaniem decyzji środowiskowej, wójt Niegosławic uzgadniał ją m.in. z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, Sanepidem czy Spółką Wody Polskie. Decyzję wydał we wrześniu. Cały czas była mowa o powierzchni 53,6 ha. Teraz okazało się, że ma to być nawet 89 ha.

– Dla nas to szok. Wszystkie uwagi, które zgłaszaliśmy, dotyczą inwestycji na 53 ha. A tu nagle powierzchnia farmy ma być zwiększona do 89 hektarów. To jest bardzo dziwna decyzja – mówi Mariusz Szymański, sołtys Suchej Dolnej. – Upomnieliśmy się o inwestycje dla naszej wsi, żeby zostały ujęte w budżecie,  ale chyba nie tak nas wójt zrozumiał – ironizuje sołtys. – Chodziło o remont sali wiejskiej, budowę kanalizacji czy chodnika, a dostaniemy większą fotowoltaikę.

Postanowienie zmieniające decyzję wójta z września ukazało się pod koniec roku.

– Pojawiło się na tablicy ogłoszeń, bez żadnych szczegółów i treści. A trzeba zaznaczyć, że na wniesienie zażalenia jest tylko siedem dni, o co ciężko szczególnie w czasie świątecznym, przed sylwestrem – mówi radny Przemysław Zgrzebski.

– Nie rozumiemy, dlaczego wójt tak po prostu zmienił swoją decyzję i nie zapytał o to mieszkańców. Dlatego złożyliśmy zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego – dodaje sołtys.

Wójt wątpił

Jak to się stało, że farma tak się „rozrosła”, pytamy wójta.

– Faktycznie, decyzję wcześniej wydałem na obszar 53,6 ha. Ale inwestor zwrócił uwagę, że z dokumentacji wynika, że powinno być do 89 hektarów. Tłumaczył, że 53,6 ha to powierzchnia samych luster, natomiast muszą tam być jeszcze drogi dojazdowe czy przejścia. Moc samej farmy się nie zmienia – mówi wójt Jan Kosiński. – Wydałem takie postanowienie, choć sam do końca nie byłem co do tego przekonany. Myślę, że SKO jednoznacznie rozstrzygnie te wątpliwości

Gdyby jednak nie mieszkańcy, sprawa w ogóle nie trafiłaby do SKO.

– Choć to nie biogazownia, sprawa dziwnie śmierdzi – mówi P. Zgrzebski. – Rozumiem, że wójt otrzymał wniosek od inwestora, ale skoro nie był przekonany co do jego zasadności, to po co zmieniał decyzję? Ta jest po prostu na korzyść inwestora. Trudno powiedzieć tutaj o korzyściach dla mieszkańców – dodaje radny.

Napisz komentarz »