REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Jestem rzemieślnikiem, nie artystą

Opublikowano 30 grudnia 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Emil Waszak (45 l.), właściciel studia tatuażu z Żar, wystąpił w programie „Warsaw Shore: ekipa z Warszawy”, gdzie tatuował jego uczestników.

Bohaterami programu są ludzie, których łączy zamiłowanie do imprez. Mieszkają razem, a ich codzienne perypetie ? rozmowy, kłótnie, seks i zakrapiane imprezy ? obserwowane są przez kamery. Program emitowany jest na kanele MTV Polska od 2013 roku. W ostatnim sezonie, który nagrywany był latem tego roku w Łebie, żarski tatuażysta nie tylko zrobił uczestnikom wymyślone przez siebie tatuaże, ale także poprowadził trening samoobrony. 

„Regionalna”: Jak trafiłeś do programu?

Emil Waszak, tatuażysta: Co roku prowadzę w Łebie szkolenia samoobrony „Real Street Combat Method”, a jak wiadomo, letnia edycja WS odbywa się właśnie w tym miasteczku. Producenci zaprosili mnie do programu, abym poprowadził zajęcia dla Ekipy. Zanim doszło do podpisania umowy, ustalili, że jestem tatuażystą i zaproponowali, abym wykonał tatuaże uczestnikom. Zgodziłem się, ale miałem warunek, że miejsce do tatuowania będzie profesjonalnie przygotowane, sterylne. Oczywiście wywiązali się z umowy.

Projekty, które wykonałeś, były twoim pomysłem czy uczestników?

Ja stworzyłem projekty. Małe tatuaże, tak zwane „wlepki”. Ze względu na czas, musieliśmy pracować właśnie w taki sposób. Tylko jednej osobie zrobiłem tatuaż, który sama „wymyśliła”. Był to napis wykonany jego pismem na bicepsie. Oczywiście mowa tutaj o Divie. Początkowo miałem z Ekipą spędzić 2,5 h, jednak zajęło nam to około 6-7 godzin, a i tak wykonałem tylko 8 tatuaży. Dwie osoby z Ekipy nie zostały „pokolorowane”, ale to już materiał na inną historię.

Ciężko pracowało się pod okiem kamer?

Nie. Kompletnie mi to nie przeszkadzało. Jestem osobą koncentrującą się na wykonaniu zadania, otoczenie i to co jest z tym związane mnie nie rozprasza. W domu WS, poza „stałymi” kamerami, pracowało w trakcie tatuowania dwóch operatorów, którzy zaglądali mi z kamerą przez ramię, co także było motywujące.

Dla kogoś był to pierwszy tatuaż?

Tak, Sarna, czyli najnowszego „nabytku” ekipy. Sarna był dzielny, trzeba mu to przyznać, a tak poważnie, to był zaskoczony, że jego pierwszy tatuaż wcale go nie bolał. Pozostali mieli już doświadczenie i wiedzieli, czego się mogą spodziewać.

A od jak dawna zajmujesz się tatuowaniem?

Tatuuje od 8 lat. Swój pierwszy tatuaż wykonałem w 8 klasie szkoły podstawowej na maszynce z silniczkiem od Walkmana. To był rysunek smoka i zrobiłem go koledze. Wtedy jednak nawet nie myślałem, że będzie to mój zawód. Potem było wojsko, praca w straży miejskiej i policji. Gdy rozstałem się z mundurem, wróciłem do rysowania, co zawsze dawało mi ogromną frajdę. Systematycznie ćwiczyłem rękę i po pewnym czasie, wykonałem swój pierwszy tatuaż – była to sowa na moim własnym udzie. Wtedy byłem nią zachwycony, teraz jest dla mnie wspomnieniem, jak to wszystko się zaczęło.

Co sobie tatuują klienci?

Wszystko i wszędzie. Ostatnio tatuowałem pana po 60-ce, który zażyczył sobie motyw myśliwski. Myślę, że tatuaż się spodobał, bo już jest umówiony na kolejną sesję i dalszą kontynuację. Osobiście najbardziej lubię te wykonane w szarościach, jednak jest to rzecz gustu. W moim studiu realizuje wszystkie style tatuaży. Oczywiście każdy, nawet najmniejszy tatuaż omawiamy z klientem, aby efekt końcowy tatuowania był spełnieniem jego oczekiwań.

Zdarza się, że odmawiasz wykonania tatuażu?

Rzadko, ale tak. Pewnych „wizji” klientów nie jestem w stanie przenieść na skórę. Czasami zdarza się, że jakiś tatuaż nie pasuje, oczywiście moim zdaniem, do klienta, wtedy informuje go o tym, proponuje zmianę wzoru, czy stylu. W większości przypadków, klienci słuchają moich rad.

Ludzie wybierają to, co jest modne czy stawiają na symbolikę?

A więc różnie z tym bywa. Każdy klient jest inny, jednak to co ich łączy to fakt, że przychodzi do mnie po to, aby wyjść zadowolony i usatysfakcjonowany. Uważam się bardziej za rzemieślnika niż artystę. Dokładnie wsłuchuje się w preferencje klienta, staram się go zrozumieć, zadać kilka niezbędnych pytań i przenieść jego wizję w bardziej realne miejsce na jego ciele, dając cząstkę siebie. Myślę, że każdy tatuaż ma jakąś symbolikę dla właściciela. Natomiast to co jest modne dla mnie, może nie być modne dla innej osoby. Mały czy duży, modny czy nie, ma być wykonany perfekcyjnie i na tym się skupiam.

Napisz komentarz »