REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Bardzo cierpi

Opublikowano 23 grudnia 2021, autor: jb

-Teraz jest nam bardzo ciężko. Michaś ogromnie cierpi. Udało mi się uprosić lekarza, żeby mąż mógł przyjechać na święta do nas do szpitala. Dla nas świętem będzie już to, że możemy się spotkać – mówi Olga Kobylska, mama chorego Michałka.

Michałek Kobylski (21 miesięcy) z Żar choruje na neuroblastomę, nowotwór złośliwy nadnerczy, który dał przerzuty m.in. do kości.

Chłopiec przeszedł kilka chemioterapii, a ostatnio tzw. megachemię, przeszczep komórek macierzystych, po których bardzo cierpi.

Razem z mamą Olgą, leży w Klinice Przylądek Nadziei we Wrocławiu.

-Na początku grudnia Misiu miał podawane izotopy w Gliwicach, które działają na przerzuty na kościach,  stamtąd pojechaliśmy od razu do Wrocławia, gdzie otrzymał megachemię. Przez siedem dni miał non-stop podawaną dwuskładnikową chemię. To jest najsilniejsza substancja, jaka była mu podawana do tej pory, taka która najmocniej wyniszcza szpik. To jest tzw. zerowanie organizmu, tak jakby Michałek od nowa się urodził, będzie musiał przejść np. od nowa wszystkie szczepienia – tłumaczy jego mama.

Ogromny ból

Na kilka miesięcy przed ta chemią, lekarze pobrali od chłopca 4 miliony jego własnych komórek macierzystych, które zostały zamrożone i podano mu je w formie przeszczepu po chemii. Zabieg odbył się 6 grudnia.

-Do tej pory walczymy ze skutkami tej chemii i przeszczepu. Jest bardzo źle. Jedynym plusem jest to, że przeszczep się przyjął, przez co lepsze są wyniki krwi, granulocyty i leukocyty poszły w górę. Ale Michałek bardzo cierpi – mówi O. Kobylska. -Ma popaloną skórę, śluzówkę, rany widoczne są gołym okiem. Takie same rany ma także wewnątrz organizmu, to jest dla niego ogromny ból. Cały czas ma wysoką gorączkę. Ogromnym bólem są podstawowe czynności życiowe, jak chociażby wypróżnianie. Synek jest karmiony dojelitowo. Nie przełyka, – wymienia. – Nam bardzo ciężko się z tym pogodzić. Do tego stanu zdrowia, który był przed podaniem chemii, bardzo długa droga. Nadal jest na silnych środkach przeciwbólowych, pochodnej morfiny, cały czas na wysokiej dawce. Bardzo optymistyczna wersja jest taka, że lepiej będzie już w styczniu -dodaje.

Chłopiec codziennie musi mieć przetaczaną krew.

– To wszystko bardzo nas przytłacza. Prosimy o wsparcie w modlitwie. Jeżeli ktoś może, prosimy także o oddawanie krwi dla Michałka. Sam ma grupę 0RH+, ale można oddawać dowolną, byle z dopiskiem dla Michałka Kobylskiego w Przylądku Nadziei – mówi pani Olga.

Święta w szpitalu

Święta Michałek spędzi w szpitalu.

-Nie ma żadnych szans na to, żebyśmy wyszli ze szpitala, choć na chwilę. Ja też bardzo źle psychicznie znoszę tą sytuację. Udało mi się uprosić lekarza, żeby mąż mógł przyjechać na święta do nas do szpitala. Dla nas świętem będzie już to, że możemy się spotkać -mówi O. Kobylska.

– Neoroblastoma to nie jest choroba genetyczna. Michałek ma ją nie dlatego, że np. ktoś wcześniej w rodzinie na nią chorował. Zachorował, gdy był jeszcze zarodkiem i miał około 3-4 tygodnie, w taki sposób podzieliły się jego komórki. A w poniedziałek, 20 grudnia, dowiedzieliśmy się, że doszło mu kolejne powikłanie wątrobowe, czyli choroba VOD – mówi mama chłopca.

Lekarze w Polsce po podaniu mega chemii planują jeszcze radioterapię i immunoterapia. Rodzice chłopca zbierają pieniążki na leczenie w USA, która zapobiega nawrotom choroby, jej koszt sięga 1,2 mln zł. Do tej pory przez portal siepomaga.pl udało się uzbierać około 800 tys. zł.

– Dziękujemy za każde wsparcie, także zbiórki w trakcie Jarmarku Bożonarodzeniowego w Żarach – mówi pani Olga.

Zbiórka na leczenie Michałka prowadzona jest także na Facebook`u pod nazwą „Licytacje dla Michałka Walecznego”.

Napisz komentarz »