REKLAMA

Samorząd

Śmierdzące jajo i program „Koryto Plus”

Opublikowano 17 grudnia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Radni powiatu żagańskiego z koalicji starosty połasili się na podwyżki diet. Staroście też nie pożałowali – podwoili mu pensję! Zarobi teraz ponad 20 tys. zł miesięcznie.- Zostanie to potraktowane przez mieszkańców jako program „Koryto plus” – skwitował radny Paweł Chylak.

Diety radni z koalicji starosty podnieśli sobie na sesji Rady Powiatu (16.12.), korzystając z hojności rządu, który zmienił wskaźnik naliczania diet z 1,5 krotności kwoty bazowej (1789 zł) do 2,4 – krotności.

Do tej pory najniższa dieta radnego powiatowego wynosiła 1 tys. 485 zł na rękę. Radni z koalicji starosty zagłosowali za podwyżką do kwoty 2 tys. 39 zł (wzrost o 590 zł), a więc uposażenia rzędu minimalnego wynagrodzenia.

Im więcej funkcji pełni radny, tym podwyżka jest wyższa. I tak, nieetatowi członkowie zarządu (Mariusz Krugły i Radosław Kwiecień) zyskali po 870 zł podwyżki (podwyżka z 2 tys. 165 zł do 3 tys. 42 zł), przewodniczący każdej z 8 komisji – po 697 zł (podwyżka z 1 tys. 735 tys. zł do 2 tys. 433 zł), dwaj wiceprzewodniczący Rady Powiatu – po 823 zł (podwyżka z 2 tys. 39 zł do 2 tys. 863 zł), przewodniczący Rady Powiatu zyskał  912 zł (podwyżka z 2 tys. 254 zł do 3 tys. 167 zł). Mało tego! Radni dostaną wyrównanie od sierpnia. W sumie na radnych z budżetu na ten cel pójdzie dodatkowe 60 tys. zł, a na zarząd ponad 100 tys. zł.

 

Dieta to ekwiwalent, a nie wynagrodzenie!

Na nic zdały się protesty opozycji, która podkreślała, że radni nie są zobligowani przez rząd do zmiany wskaźnika naliczania diet z 1,5 krotności do 2,4 – krotności.   – Dieta nie jest wynagrodzeniem za pracę, ma stanowić ekwiwalent utraconych korzyści – grzmiał radny Paweł Chylak. –  U nas po po pierwszym podwyższeniu diet na początku kadencji mieliśmy  spore wskaźniki. Nie zmieniając naszych diet, nie łamiemy prawa. Cały czas jest walka o oszczędzanie, dyrektorzy szkół są ciśnięci, że na wszystkim mają oszczędności. Zostało utworzone powiatowe centrum, ludzie stracili prace a dzisiaj mamy uchwałę o podwyżkę diet!

W podobnym tonie wypowiedział się radny Zbigniew Białkowski. – Troszeczkę jestem zaskoczony, że na ten cel są środki a na inne zadania wiele razy brakowało nam środków. Pamiętam, jak starostwo odmówiło udzielenia dotacji 450 zł żagańskiemu ośrodkowi szkolno – wychowawczemu na zajęcia na basenie z dziećmi niepełnosprawnymi.  Często zarząd odmawiał udzielenie dotacji dla różnych instytucji – podkreślał.

 

Kij w mrowisku

Podwyżek diet  bronił etatowy członek zarządu, Roman Śliwiński.

 – Jak mamy wynagrodzić dodatkowe zaangażowanie i aktywność radnych? Np. Leona Cuprycha, Piotra Kowalskiego  czy Tomka  Hucał, którzy oprócz standardowych prac w radzie, poświęcają swój czas na dodatkową działalność? – odparł Śliwiński. – Pan, panie Pawle sam  sobie w gazecie Regionalnej  odpowiedział na to pytanie. Trzy lata temu rząd obniżył samorządowcom wynagrodzenia, a teraz podwyższając, wkłada kij w mrowisko. Budzi sprzeczne reakcje. Radnym należą się pewne ekwiwalenty – skwitował etatowy członek zarządu, któremu zapewne starosta też podwyższy pensję, na kolejnej sesji.

– Panie Romanie, proszę nie wprowadzać w błąd – ripostował Chylak. – Każdy startując w wyborach, na coś się decydował. W 2018 roku każdy wiedział, ile wynoszą diety. Na początku kadencji była jedna podwyżka, a teraz jest znowu. Zostanie to potraktowane jako program koryto plus. Żeby się nie okazało, że zostaniemy przez to ośmieszeni.

 

Podrzucono jajo, które śmierdzi

 – Przyznać sobie, komuś zawsze będzie trudne. Moje zdanie państwo znacie. Od 11 lat jestem radnym i swoje diety przekazuje, podwajając kwotę na różnego rodzaju szkoły, przedszkola czy przedsięwzięcia – odparł przewodniczący rady, Sebastian Galasiak.- Każdy z państwa ciężko pracuje na poprawę sytuacji. Czy się należy, czy nie to jest kwestia indywidualna każdego z nas. Wiadomo, że to będzie zawsze kwestia sporna. To zróbcie tak jak ja –  przekażcie na cel publiczny. Dostaliśmy kukułcze jajo, które nam śmierdzi.

Ostatecznie  za podwyżką byli radni z koalicji starosty: Mirosław Biały, Maciej Boryna, Piotr Ciołka, Leon Cuprych, Sebastian Galasiak, Jacek Grzelak, Tomasz Hucał, Piotr Kowalski, Mariusz Krugły, Radosław Kwiecień, Sylwester Michalak, Anna Michalczuk, Artur Niezgoda, Justyna Socik, Roman Śliwiński.

Pprzeciw podwyżce byli: Paweł Chylak i Zbigniew Białkowski.

Na sesji zabrakło Jerzego Bielawskiego i Cecylii Brodzińskiej.

 

Starosta niczym prezydent Warszawy

W kolejnej uchwale radni podnieśli dwukrotnie wynagrodzenie staroście  – z kwoty 10 tys. 620 zł do 20 tys. 20 zł (wzrost o 9 tys. 400 zł). I znowu przeciwnych było tylko dwóch radnych z opozycji.  – Gdyby było ustalone wynagrodzenie minimalne, czyli jak przewiduje ustawodawca   16 tys. zł, to ja bym podniósł rękę do góry – grzmiał dalej Chylak. –  A państwo z koalicji proponujecie  20 tys. czyli podwyżka o 9 tys. 400 zł. A najniższa podwyżka to 5 tys. 480 zł! Skoro wszędzie oszczędzamy, to dlaczego taki maksymalny wzrost wynagrodzenia dla pana starosty. Jak to będzie społecznie odebrane?

Gdy Śliwiński i Galasiak bronili podwyżki dla starosty, podkreślając, że pracuje on po godzinach urzędowania, Chylak nie wytrzymał. –  To znaczy, że po  podwyższeniu  staroście pensji dwukrotnie,  będzie on dwa razy szybciej pracował i dwa razy więcej pozyskiwał środków z zewnątrz? Proszę mnie nie rozśmieszać! – skwitował Chylak. 

 – Jego praca to jest 365 dni w roku – odparł S. Galasiak. – Powinien w siebie inwestować, się rozwijać.

Napisz komentarz »