REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Za młody na nagłą śmierć

Opublikowano 10 grudnia 2021, autor: pk

Szok, niedowierzanie. Tomek Fryga (?37 l.) odszedł tak niespodziewanie. Miał dla kogo i po co żyć. Osierocił trójkę dzieci. Zachorował na covid.

Zawsze uczynny, pogodny, przyjacielski. Mąż, przyjaciel. Miał 37 lat. Tato trójki dzieci. Najmłodszy syn ma 5 lat, najstarsza córka 16.

Tomasz Fryga zmarł we wtorek (7.12) w szpitalu w Zielonej Górze. Chorował na covid.

– Najpierw tydzień był chory w domu, potem 20 listopada trafił do szpitala w Żarach. Później był w szpitalu w Żaganiu i w Zielonej Górze. Wcześniej nigdy się nie skarżył na zdrowie. Na nic nie chorował – mówi Katarzyna Fryga, żona zmarłego.

Kochał samochody

Mieli plany. Myśleli o przeprowadzce do nowego domu. Wszystko runęło nagle jak domek z kart. Koronawirus okazał się dla Tomka śmiertelny.

– Był bardzo dobrym człowiekiem. Można było na niego liczyć. Pracował jako kierowca samochodów ciężarowych. W wolnym czasie lubił spędzać czas z rodziną – wspominają przyjaciele rodziny zmarłego. Jego pasją była motoryzacja. Od najmłodszych lat lubił „grzebać” w samochodach. Miał kilka starych aut, które starał się sam naprawić i odrestaurować.

Będzie go brakować

Tomasz Fryga z rodziną mieszkał w Bukowinie (gm. Trzebiel), ale wychował się w Żarach na Osiedlu Męczenników. Nawet po założeniu rodziny utrzymywał z kumplami z „podwórka” serdeczne relacje. Uczestniczył we wspólnych wyprawach w góry czy w spływach kajakowych.

„Żegnaj Przyjacielu”, „Serce pęka, ciężko w to uwierzyć”, „Szkoda dobrych ludzi” „Nie mam słów, aby wyrazić moc współczucia. Będzie bardzo brakować Tomasza w naszym społeczeństwie i parafii Trzebiela” – wspominają przyjaciele.

Napisz komentarz »