REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Covid zaatakował z ogromną siłą

Opublikowano 10 grudnia 2021, autor: bj

Marzena chorowała od tygodnia, ale covid w ciągu kilku godzin zaatakował z taką siłą, że nie było szans na uratowanie jej życia.

Chorowała przez tydzień. Miała covid i była domu. Dokuczała jej głównie wysoka gorączka. Nie zdecydowała się na szczepienie.

– Potem temperatura spadła, ale córka wówczas bardzo osłabła. W poniedziałek, 6 grudnia, pojechała do szpitala. A tam po kilku godzinach zmarła. Po prostu trudno mi w to uwierzyć – opowiada pani Wanda, matka Marzeny Grabczak (? 48 l.).

Słyszymy, że walka o życie pacjentki była dramatyczna. Karetka przywiozła ją wczesnym popołudniem. Kobieta trafiła na oddział covidowy, który działa w miejscu ortopedii. Szybko okazało się, że niezbędny jest respirator, bo nie była w stanie samodzielnie oddychać. Nie pomógł na długo. Kobietę trzeba było reanimować. Akcja trwała godzinę. Niestety, medycy byli bezradni. Pacjentka zmarła.

– Wszyscy uczymy się przebiegu tej choroby w tej fali. Nowe jest to, że obniżył się przedział wiekowy pacjentów. Najmłodsza pacjentka u nas miała 19 lat. Z kolei niezaszczepieni mają procentowo dużo zajętych płuc, powyżej 50 proc. To już sporo. Jeżeli pacjent leczy się w domu, a lekarz każe zażywać leki przeciwgorączkowe i obserwować, to każdy dzień działa na niekorzyść. Wirus się rozwija. A ludzie odwlekają moment zgłoszenia się do szpitala. Dodatkowo zakażenie koronawirusem powoduje często powikłania zakrzepowo-zatorowe, czyli zawał, udar. Wówczas w ciągu 3-5 godzin stan się może bardzo pogorszyć – wyjaśnia Marek Femlak, zastępca komendanta ds. leczniczych w 105. Szpitalu Wojskowym.

Nie chorowała

Pani Marzena mieszkała ze swoją mamą, opiekowała się nią.

– Teraz na pewno będzie mi bardzo ciężko. Jest mi jej bardzo żal. Cały czas przekonywałam ją, żeby się zaszczepiła, ale ona nie chciała. Mówiła, że jest antyszczepionkowcem. Jestem zaszczepiona, sama teraz choruję, ale przechodzę to dużo łagodniej – zapewnia pani Wanda.

Dodaje, że córka byłą aktywną osobą, nie chorowała, na nic się nie uskarżała.

– Pracowała w ośrodku na Bohaterów Getta, sprzątała też w aptece. Starała się jakoś w życiu radzić. Ostatnio mną się opiekowała. Teraz musimy ją pożegnać – wzdycha pani Wanda.

– Bardzo pozytywna, grzeczna, uśmiechnięta. Brała chętnie udział w naszych projektach. Ostatni zakończyliśmy w tym roku – mówi Katarzyna Pękala, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żarach.

– Zawsze starała się być aktywna, świetnie współpracowała z innymi pracownikami – dodaje Anetta Reichel-Wasiljew, szefowa Warsztatów Terapii Zajęciowej w Żarach.

M. Grabczak zostanie pochowana dziś (w piątek,10.12.) na cmentarzu komunalnym w Żarach o godz. 10. Msza żałobna zostanie odprawiona o godz. 7.30 w kościele p.w. Józefa Oblubieńca przy ul. Szymanowskiego.

Napisz komentarz »