REKLAMA

Samorząd

Koty wróciły do łask

Opublikowano 10 grudnia 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Józia i Szprot znów mieszkają w gabinecie Mirosława Gąsika. – Uratowałem te koty, wziąłem do ratusza i taka mnie teraz spotyka nagroda – żali się burmistrz Szprotawy.

Koty Józia i Szprot nie mają łatwego życia. Po śmierci swojej właścicielki, radnej Józefy Śliskiej, zostały bezdomne.

Z salonów do komórki

Koty zamieszkały w Ratuszu jesienią zeszłego roku i na początku wyglądało, że będą miały tam jak u Pana Boga za piecem. Burmistrz Mirosław Gąsik podzielił się z nimi swoim gabinetem, a na Facebooku można było oglądać wspólne zdjęcia rozkosznej gromadki.

Latem koty wylądowały na ratuszowym dziedzińcu, gdzie przygotowano dla nich budy.

–  W lecie te koty źle się czuły w urzędzie, było im za gorąco, cały czas miauczały i uciekały na korytarz. Było widać, że się męczą w tych naszych gabinetach. Zrobiłem im w sekretariacie taki mały wybieg, balkonik, ale to było za mało – mówi M. Gąsik.

W artykule „Koty wylądowały w komórce” opisaliśmy los Józi i Szprota. Jeszcze do zeszłego tygodnia koty mieszkały na dworze. Po naszym artykule, wróciły do gabinetu.

– Koty są w gabinetach od tygodnia. Na razie trochę miauczą, ale mam nadzieje, że się dostosują. Taki zamiar był od początku, że latem będą na zewnątrz, a na zimę będą wracać do gabinetów – zapewnia M. Gąsik.

Widać w kalendarzu burmistrza lato trwa ciut dłużej niż gdzie indziej, bo aż do grudnia.

– Zrobiliśmy budy, obok jest pomieszczenie gospodarcze z ogrzewaniem, no i te koty były tam bardzo szczęśliwe, łapały ptaki. To jest zamknięty dziedziniec, tylko do użytku wewnętrznego. Po kotach było widać, że nie chcą wracać do pomieszczeń – zapewnia ze znawstwem kocich obyczajów M. Gąsik.

Nie będzie trzymał na sznurku

– Uratowałem te koty, wziąłem do ratusza i taka mnie teraz spotyka nagroda. A ci, co siedzieli cicho, co się wypieli na pomoc dla swojej koleżanki, teraz komentują. Ja nigdy nie twierdziłem, że te koty są przyspawane do mojego biura, jeżeli one się tam źle czują, to ja nie będę ich na siłę trzymać. Dziś jak wychodziłem z biura, to już fajnie spały, mruczały. Może za kilka dni, jak się cieplej zrobi, to znów je przewietrzymy na tym dziedzińcu. Jeżeli kot się lepiej czuje na zewnątrz, to ja go przecież nie będę trzymał na sznurku w gabinecie – mówi M. Gąsik.

Józia i Szprot oficjalnie są bezpańskie. Za ich wyżywienie odpowiada Ratusz, który pokrywa koszty z funduszu na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami.

– Utrzymanie bezdomnych kotów to jedno z zadań gminy. Wszystkie bezdomne zwierzęta z gminy są pod naszą opieką. Koty z Ratusza są pod opieką weterynarza, jeden z nich ma chore nerki i musi regularnie być u weterynarza – zapewnia M. Gąsik

Takich dylematów nie ma prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk, który adoptował porzuconego na dworcu kota Wrocka.

– Pan prezydent znany jest ze swej wrażliwości wobec zwierząt, których nazywa braćmi mniejszymi. Stąd nigdy nie wypuściłby swojego przyjaciela, który umila codzienny czas w Ratuszu i jest uczestnikiem ważnych spotkań – mówi Krzysztof Szłapka z wrocławskiego Urzędu Miasta.

Napisz komentarz »