REKLAMA

Samorząd

Stróżyna przegrał z Maciuszonkiem

Opublikowano 10 grudnia 2021, autor: nk

70 tys. zł zadośćuczynienia domagał się Ewaryst Stróżyna od Wacława Maciuszonka. Sąd pieniędzy mu nie przyznał i jeszcze nakazał zapłacić ponad 5 tys. zł na pokrycie kosztów.

Ewaryst Stróżyna, były naczelnik wydziału infrastruktury w żarskim Urzędzie Miasta, oskarżył o zniesławienie Wacława Maciuszonka, byłego burmistrza Żar. Były urzędnik zażądał 70 tys. zł zadośćuczynienia. Sprawa w żarskim Sądzie Rejonowym odbyła się w środę 8.12. Tego samego dnia ogłoszony został wyrok.

O dobre imię

Sąd wysłuchał zeznań E. Stróżyny, który próbował wykazać, że W. Maciuszonek, jako burmistrz Żar, naruszył jego dobra osobiste. Chodziło między innymi o publiczne obwinianie E. Stróżyny za skutki powodzi, która nawiedziła Żary w 2011 roku, a także o dyscyplinarne zwolnienie z pracy. E. Stróżyna próbował dowieść, że prawdziwym powodem jego zwolnienia było to, że posiadał wiedzę o  działaniach W. Maciuszonka jako wiceprezesa Kronopolu, które mogły mieć podłoże korupcyjne i były powiązane z wydaniem pozwolenia na budowę fabryki kleju w Żarach.

– Taki człowiek nie powinien pełnić ważnych funkcji publicznych – mówił o swoim byłym przełożonym E. Stróżyna i podkreślał, że walczy o odzyskanie dobrego imienia.

Innego zdania był sąd pracy, który w sprawie zwolnienia dyscyplinarnego E. Stróżyny uznał racje Urzędu Miasta i utrzymał zwolnienie w mocy.

Myśli o odwołaniu

W środę (8.11) sąd w Żarach uznał, że roszczenia E. Stróżyny uległy przedawnieniu i oddalił je w całości. Nakazał również byłemu naczelnikowi zapłacić na rzecz W. Maciuszonka ponad 5 tys. zł kosztów sądowych. Wyrok nie jest prawomocny.

– Wystąpię o uzasadnienie pisemne wyroku i wtedy podejmę decyzję, czy się od niego odwołać – mówi E. Stróżyna.

Zdziwiony

Na rozprawie nie było W. Maciuszonka, który tego dnia musiał być u lekarza. Reprezentował go Robert Kornalewicz, z kancelarii Szymański&Kornalewicz. Rozmawialiśmy z byłym burmistrzem po zakończeniu rozprawy. Przekonywał, że chciał pojawić się w sądzie, ale musiał poddać się zabiegowi okulistycznemu. Nie krył zaskoczenia, że sprawa zakończyła się na jednej rozprawie.

– Myślałem, że to potrwa dłużej – komentuje W. Maciuszonek. Ale przyznaje, że wyrokiem zaskoczony nie jest.

Napisz komentarz »