REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Choroba ją zjadła

Opublikowano 03 grudnia 2021, autor: bj

Anna Rosińska (? 52 l.), nauczycielka języka polskiego w Szkole Podstawowej nr 3 w Lubsku, dostała wysokiej gorączki. Nie zdążyła pójść do szpitala. Choroba pokonała ją w kilka dni. Zmarła 27.11.

Co się stało?

– Teraz jest taki czas… Pracowała do ostatniej chwili. Miała tylko trzy dni przerwy. Dostała wysokiej gorączki. Była w domu. Nikt nie myślał, że to tak tragicznie się potoczy. Nie zdążyła pójść do szpitala – opowiada Barbara Czerniawska, mamy Anny Rosińskiej. – Stwierdzili koronawirusa. Choć nie robią sekcji zwłok, wszystko na pandemię idzie. Jest to dla mnie bardzo ciężkie przeżycie – nie ukrywa emocji.

Nie zdążyły nawet dłużej porozmawiać.

– Nasz kontakt był bardzo bliski i częsty. Ale teraz i ja jestem chora. Ania była ogólnie zdrowa, w dobrej formie, choć miała za sobą walkę z ciężką chorobą. Z tym sobie poradziła. Ostatnio nie uskarżała się na żadne dolegliwości. Ale teraz choroba przychodzi nagle. I ją też ta choroba po prostu zjadła – mówi z bólem pani Barbara.

Pracownicy szkoły pożegnali się z nią we wzruszający sposób: „Pozostanie na zawsze w naszej pamięci, bo są ludzie i słowa, których się nigdy nie zapomina”.

– Pracowała jako nauczyciel wspomagający proces kształcenia, opiekowała się dziećmi niepełnosprawnymi. Jej dobre serce pomagało im odnaleźć się w trudnej rzeczywistości. Zawsze, kiedy się pojawiła na korytarzu lub w klasie, to jakby w pochmurny dzień zaświeciło słonko i człowiekowi robiło się jakoś lżej. Będzie nam jej bardzo brakowało – mówi Jolanta Grosmann, dyrektorka lubskiej Trójki .

A. Rosińska była bardzo aktywna.

– W naszej rodzinie są tradycje nauczycielskie. Ona też od zawsze wiedziała, że chce być nauczycielką. Skończyła studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Później pracowała w Zespole Szkół Technicznych w Lubsku – opowiada mama pani Anny, która była też redaktorem Magazynu Lubskiego. – Dla mnie była najlepszą córką, dla swoich trzech dorosłych synów – najwspanialszą mamą. Zarażała ich pasją do działalności społecznej. Szczególnie Mikołaj, średni syn, udzielał się przy okazji festiwalu dla dzieci niepełnosprawnych.

A. Rosińska została pochowana w czwartek, 2.12., w grobie swojego taty, na cmentarzu komunalnym w Lubsku.

Napisz komentarz »